Satyra nie tylko polityczna. Pisze Konrad Ziębicki – Gazeta Kłobucka
Humor

Satyra nie tylko polityczna. Pisze Konrad Ziębicki

Satyra nie tylko polityczna. Pisze Konrad Ziębicki


Dzisiaj zaczynamy od najbardziej gorącej gminy, jaką niewątpliwie w ten weekend będzie gmina Panki. Do tej pory było tam bez zmian: opozycja pozaparlamentarna domagała się od jakiegoś czasu odejścia wójta. Wszystko podobno poszło o to, że cała opozycyjna grupa, na czele z lokalnym redaktorem, chce dopchać się do Antoniny. Do tej pory redaktorem z Panek interesowała się tylko matka Antoniny – Antonia, ale on ma ochotę na więcej i więcej. Jarek nienawidzi ludzi. No, ale Jarki tak mają. A wójta Panek to tak nienawidzi, że postanowił mu odbić Antoninę. Podobno też lubi, jak mu telefon brzęczy w kieszeni.


Tragedia w rodzinie Kiepurów. Żona starosty kuleje. Złamała nogę. Nie wiemy którą, ale w sumie to bez różnicy, bo winien i tak jest starosta. Każdy porządny mąż pomaga sprzątać swojej żonie. Nasz starosta nie pomaga. Uważa, że facet, który sprząta, to nie facet. I stało się. Kiedy doszło już do ostatniego etapu konserwacji powierzchni płaskiej na ganku, Kiepurowa się obróciła w stronę drzwi wejściowo-wyjściowych i na to wszystko wszedł starosta. Nie był sam. Wszedł ze swoją sekretarz. Niosła mu walizkę po walnym zebraniu członków. Pech chciał, że w ganku stało wiadro. Sekretarz wlazła w wiadro, to się wywróciło, starościna się poślizgnęła, do góry podskoczyła, zrobiła fikołka, odbiła się od parapetu, spadła na krzesło, z niego na wiadro i nogą strzeliła o klamkę do drzwi wejściowo- wyjściowych. No i tak to się stało. Zdrowia życzymy.


W Popowie ludzie podczas wiatrów uciekają do lasu. Jak nie wiecie, o czym mówię, czytajcie na stronie 6. Wszystkiemu mają być winne topole. Tu pole, tam pole, a w Popowie – topole.Radny tamtejszej gminy zauważył ostatnio, że topole to się wycina po 25 latach, a te w Popowie na granicy z Opatowem mają 45 lat. Wójt twierdzi, że drzew wycinać nie chce, bo oddychać nie ma czym podczas smogu i lepiej, aby topole stały tam, gdzie stać powinny. Na nasze pytanie, co myśli o tym, że jego mieszkańcy muszą uciekać do lasu, bo boją się drzew, odpowiada, że jakby się drzew bali, to do lasu by nie uciekali. No coś w tym jest.


Teraz były starosta, który nie zachowuje się jak były, chociaż każdy wie, że jest były. Mowa o Romanie Minkinie. No cóż, Roman jak to Roman, do tej pory nie może się pogodzić, że spotkał go los, jaki go spotkał i jaki spotyka większość polityków, i to nie tylko tych lokalnych. I tak pan Roman chodzi teraz jako były wszędzie tam, gdzie chodzą obecni. A to do zdjęcia pozuje, a to obiad jakiś darmowy zje i go popije, a to ktoś się pomyli, bo polityki nie obserwuje, i go starostą nazwie. Ostatnio jak z panem Romanem rozmawialiśmy to nam zdradził, czym się teraz zajmuje. Podobno na zlecenie prezesa SLD pisze projekt ustawy nowelizującej wcześniejszą ustawę o samorządzie. Otóż chodzi o to, żeby nowa ustawa dawała prawo powrotu byłym starostom na swoje stanowiska, jeśli ci będą chodzili cały czas za obecnymi starostami lub wicestarostami. Muszą za nimi chodzić w dzień i w nocy, w tygodniu i weekendy, a jak nie mogą chodzić, to mają za nimi jeździć. Jeśli uda im się to robić non stop przez cztery lata, to wtedy – według nowelizacji ustawy do ustawy – mogą wrócić.


O Opatowie dawno nie było, a tam wbrew pozorom też coś czasami się dzieje. Opozycyjni radni zarzucili ostatnio wójtowi, że nie jest eko, a inne gminy już dawno są eko, bo mają róże rzeczy, które są ekologiczne. Wójt, aby udowodnić, że się stara i że zdanie opozycji nie jest mu obojętne, też stał się eko. Kupił sobie nowe buty marki Ecco w Galerii Jurajskiej. W sumie to było blisko.


oprac. Karol Ziębicki
Niesamowite zmiany w naszych relacjach z naszym ulubionym – bo jedynym – starostą. Ostatnio bawiliśmy się na wspólnym balu ostatkowym. Oprócz starosty był też na balu nasz ulubiony zastępca starosty. Starosta potwierdził kilka dni później, że nas widział. Wicestarosta też coś tam widział, ale jak twierdzi – nie nas. Może za daleko od siebie siedzieliśmy. W każdym bądź razie, kiedy się akurat zakręciliśmy w stronę wicestarosty na parkiecie, to on nagle się zaczynał kręcić odwrotnie do naszego kręcenia. Trudno. My się dobrze bawiliśmy i nawet gwoździ nikomu nie wypominaliśmy.
Natomiast na prośbę szefa Koalicji Samorządowej, Jacka Krakowiana, odpuszczamy radnemu Soluchowi. Również na prośbę szefa tej samej Koalicji zajmiemy się teraz Danusią Gosławską, przewodniczącą kłobuckiej rady. Nie dosłownie się zajmiemy, ale czasami będziemy ją dotykali. Znaczy… naszymi żartami dotykali. Dzisiaj tylko tyle możemy zdradzić, ale za tydzień będzie już na ostro.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Humor

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 34 317-33-23

Więcej w Humor

sat

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka5 grudnia 2018
satyra_polityczna

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka28 listopada 2018
satyra_polityczna

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka21 listopada 2018
c

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka19 czerwca 2018
SATYRA-WPIS

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka5 czerwca 2018
SATYRA-WPIS

Satyra nie tylko polityczna

Ewa Chojnacka22 maja 2018