„Myślę, że oczarowała ich nasza praca” – Gazeta Kłobucka
Rozmowa tygodnia

„Myślę, że oczarowała ich nasza praca”

O wykopaliskach na krzepickim zamku rozmawiamy z archeologiem Radosławem Hermanem – od 4 lat badającym dzieje Krzepic.
ARCH.
„Myślę, że oczarowała ich nasza praca”

O wykopaliskach na krzepickim zamku rozmawiamy z archeologiem Radosławem Hermanem – od 4 lat badającym dzieje Krzepic, współzałożycielem stowarzyszenia Alchemia Czasu

[sg_popup id=2]

„Gazeta Kłobucka”: Czy po tegorocznych wykopaliskach można wreszcie powiedzieć, że zamek w Krzepicach został odnaleziony?
Radosław Herman:
Tak, został znaleziony, choć odkrycia, które pozwalałyby to powiedzieć, mamy już też z 2015 r., gdy znaleźliśmy fragment murów nowożytnych zamku w postaci narożnika budynku. Natomiast w tym roku od południowej strony zamku znaleźliśmy świetnie zachowane fortyfikacje drewniane. One poprzedzały budowę zachowanych do dziś nowożytnych fortyfikacji bastionowych.

GK: Jakie znaczenie dla badań dziejów zamku ma odkrycie tych starych, drewnianych fortyfikacji?
R.H.:
Z wielu powodów może mieć kluczowe znaczenie. Pokazuje, że zamek starszy od tych bastionów ziemnych, które dziś są widoczne, był usytuowany skośnie względem nich. W związku z tym to, co do tej pory wszyscy sobie wyobrażali szkicując rekonstrukcje zamku, jest w jakimś sensie nieprawidłowe. Bo teraz wiemy, że przynajmniej ten odcinek fortyfikacji przebiegał pod kątem, a więc układ zamku był inny niż dotąd sądzono. Drewno z odkrytych fortyfikacji jest tak doskonale zachowane, że może służyć do datowania zarówno tej konstrukcji, jak i warstw, które ją otaczają. Wzięliśmy jego próbki do badań dendrochronologicznych i bardzo liczymy na to, że uda się bardzo dokładnie, może nawet co do roku, wydatować czas ścięcia tych drzew – a więc i pokazać, kiedy zbudowane były te fortyfikacje.

GK: Czyli może się potwierdzić, że zamek wybudował Kazimierz Wielki, ale nie można też wykluczyć jakiejś sensacji?
R.H.:
To, że zamek wybudował Kazimierz Wielki, wiemy z dokumentów. Natomiast datowanie może nam powiedzieć o innych rzeczach. Czy odkryte fortyfikacje zostały wzniesione podczas jednej akcji budowlanej? Czy wszystkie te robiące duże wrażenie elementy drewniane tworzą jedną konstrukcję, czy należą do kilku różnych? Bo trzeba pamiętać, że zamek funkcjonował przez kilkaset lat i był wielokrotnie przebudowywany, jego fortyfikacje również. Może się okazać, że wśród elementów np. z XVI w. są i starsze, ze średniowiecza.

GK: Poza tymi efektownymi konstrukcjami udało się odnaleźć także sporo drobnych zabytków: monet, barwnych kafli, ceramiki. Co nowego one wnoszą do wiedzy o zamku?
R.H.:
Faktycznie znaleźliśmy mnóstwo zabytków. W miejscu, które badaliśmy, zalegały ponad 3-metrowe przemieszane warstwy nasypu z okresu rozbiórki zamku w 1 poł. XIX w. Znajdowały się w nich zabytki z wszystkich epok funkcjonowania zamku. Te najbardziej spektakularne wiązały się z najstarszymi jego dziejami, ze średniowieczem. Mieliśmy w tym roku kilkadziesiąt monet średniowiecznych, większości denarów jagiellońskich – właściwie wszystkich kolejnych królów z tej dynastii. Po konserwacji materiału będzie możliwe jego dokładniejsze zidentyfikowanie. Oprócz denarów, monet drobnych, udało się też trafić na jedną monetę grubą – cenną, więc rzadko wtedy gubioną. To półgrosz, srebrna moneta wielkości dwuzłotówki. Wstępnie sądzimy, że z czasów Władysława Jagiełły. Mamy też monety wpisujące się w miejsce, w którym zamek się znajduje. Jak np. brakteat śląski. To rodzaj monety z tak cienkiej srebrnej blachy, że bito ją tylko z jednej strony, bo wzór był w stanie przejść też na jej drugą stronę.

GK: Czyli można powiedzieć, że to ślad funkcjonowania zamku na dawnym pograniczu?
R.H.:
No właśnie. Z tego samego XV w. mamy jeszcze dwa halerze – z Ziębic i prawdopodobnie ze Wschowy. To potwierdza funkcjonowanie handlu przez granicę. I jest oczywiście zgodne ze źródłami historycznymi, które mówią, że w Krzepicach znajdowała się komora celna, że tutaj było, jak byśmy to dziś nazwali, przejście graniczne.

GK: Na osiągnięte wyniki wykopalisk pracowało grono ludzi.
R.H.:
Badania zostały zorganizowane w formule otwartej, czyli każdy, kto chciał, mógł wziąć w nich udział. Były krótkie, bo właściwie nie miały żadnego budżetu. To znaczy nasze stowarzyszenie gwarantowało pokrycie niezbędnych kosztów, ale na szczęście znaleźli się chętni, którzy te badania wsparli. Byli to wolontariusze. W tym kilka osób, które przyjechały do Krzepic z różnych stron – jak przedstawiciele stowarzyszeń poszukujących skarbów i zabytków z różnych części kraju, także z mojej rodzinnej Łodzi. Jeszcze ciekawszy jest pobyt na naszym stanowisku badań osób, które przyjechały tu po prostu przeżyć archeologiczną przygodę. Michał Zarobkiewicz przyjechał tu aż z Radzynia Podlaskiego, czyli z drugiego końca Polski. Chciałbym też pochwalić tutejszy region, który miał wyróżniających się reprezentantów, jak Krzysztof Świtalski z Panek czy Łukasz Dziwiński z Częstochowy. Mieliśmy też wsparcie mieszkańców Krzepic. Były z nami Ilona Burda, Oliwia Sroka i Magda Kwaterska. Dziewczyny czasem „walczyły” z łopatą, a czasem spędzały czas przy myciu ceramiki – co jest zadaniem żmudnym, ale potrzebnym, by móc te zabytki dokładnie obejrzeć. Były też osoby, które wspierały nas trochę krócej.

GK: Chciałem właśnie zapytać, czy byli też ludzie, którzy przyszli po prostu zobaczyć, co się tu dzieje, zaciekawieni tym, że są wykopaliska?
R.H.:
Oczywiście. Ale wśród nich byli też tacy, którzy wzięli się do łopaty – jak mieszkańcy Krzepic, Starokrzepic i innych miejscowości. Niemało osób przyszło też po prostu zobaczyć wykopaliska. W tej naszej formule otwartej zawsze działał aspekt edukacyjny, polegający na tym, żeby ludzie przyszli, porozmawiali o zabytkach czy też po prostu popatrzyli, jak wyglądają wykopaliska. Chodzi też o to, by wśród ludzi wzrastało rozmiłowanie w ochronie naszego dziedzictwa. Bo trzeba przyznać, że choć zamek krzepicki ma znakomitą historię, której wydarzeniami mógłby obdzielić ze sześć innych zamków, to świadomość tej historii nawet wśród mieszkańców Krzepic nie jest duża. Miałem okazję spotkać u pana burmistrza przemiłą rodzinę, która mieszka zaraz pod Krzepicami – i kiedy pan burmistrz powiedział, że jestem archeologiem i badam tu zamek, to zdziwieni stwierdzili: „a gdzie w Krzepicach jest zamek?”. Tak więc ta świadomość jest jeszcze niewystarczająca. Mam nadzieję, że nasze działania z czasem stworzą jakiś ruch społeczny, który spontanicznie będzie chronił to dziedzictwo.

GK: Skoro już mowa o burmistrzu, to przeczytałem na stronie badań zamku, że zaoferował wsparcie – sfinansowanie wspomnianych badań dendrochronologicznych. Czy to znak, że coś się zmieni w kwestii wsparcia badań zamku przez miasto?
R.H.:
Mam gorącą nadzieję, że tak. W tym roku – może ze względu na sukces w postaci odkrycia drewnianych fortyfikacji, a może poprzez jakieś osobiste naciski mieszkańców Krzepic – stało się tak, że pan burmistrz i niektórzy radni zapoznali się z wynikami badań, byli na wykopie. I muszę się pochwalić, że chyba oczarowała ich nasza praca, bo uznali potrzebę takiego wsparcia. Pan burmistrz zadeklarował pomoc w badaniach, które pozwolą ustalić wiek odkrytych konstrukcji. Podobnie wyrażało się dwóch radnych, pan Grzegorz Mońka i pan Tomasz Rakowski. W przypadku badań z punktu widzenia gminy są to pieniądze nieduże, a są przecież wydane na rzecz gminy, na rzecz ochrony i promocji jej dziedzictwa. Liczę, że to dojdzie do skutku i współpraca nasza też się bardzo rozwinie.

GK: Czyli jest szansa na kolejne sezony wykopalisk?
R.H.:
Nawet nie tylko. Osobiście aplikowałem w konkursie, gdzie przedmiotem była akcja popularyzatorska w Krzepicach – odnośnie historii, badań archeologicznych i w ogóle promocji nauki. No i wygraliśmy. Jako jeden z trzech projektów w Polsce otrzymaliśmy grant. Jeszcze w tym roku będziemy ten grant realizować w Krzepicach. Tak więc z naszej strony też jest ukłon w stronę Krzepic, bo ściągamy pieniądze, które zostaną wydane na rzecz miasta. I mamy nadzieję, że miasto też w czymś nam pomoże. Na razie rozmowy biegną w dobrym kierunku. Może skończą się wspólnym sukcesem, np. publikacją.

GK: Właśnie o publikację chciałem zapytać. Czy wyniki wykopalisk zostaną wydrukowane w formie, która „trafi pod strzechy” krzepiczan?
R.H.:
Jest taki plan i przedstawiałem go radzie miejskiej już jesienią ubiegłego roku. Proponowałem wydać książkę – może nieprzesadnie grubą i napisaną językiem przystępnym – ale zgodną z potwierdzonymi faktami naukowymi, a nie będącą jakąś opowiastką. Podczas rozmowy pan burmistrz podtrzymał chęć wspólnego przygotowania takiego dzieła i wstępnie zadeklarował znalezienie środków na taką publikację. Myślę, że byłoby to wspaniałe ukoronowanie 660-lecia Krzepic, które przypada w tym roku.

GK: Z pewnością. Mimo wszystko na koniec zapytam, bo tak mogą to widzieć sceptycy: czy ma głębszy sens badanie zamku, którego już nie ma? Co z tego może mieć miasto, mieszkańcy?
R.H.:
Krzepice są niedużym miastem. Jeszcze do niedawna nikt w ogóle nie słyszał w Polsce o ich historii. Nasze działania to zmieniają. Oczywiście robimy to, co potrafimy i co dajemy radę, ale jest to już jakiś pierwszy kamyczek do tej piramidy, która powinna powstać i dekorować tę historię. Myślę, że dla Krzepic jest to po prostu potrzebne. Ciekawa historia i zabytki przyciągają turystów, a wiadomo, że za nimi idzie pieniądz. Taka gmina powinna korzystać z tej możliwości. Z drugiej strony świadomość posiadania ciekawej historii wśród mieszkańców – tego, że Krzepice, dziś nieduże, kiedyś były miastem w dużej mierze wyjątkowym, może jednym z najważniejszych w tej części kraju – na pewno będzie budowała patriotyzm lokalny. Myślę, że to jest równie ważne jak to, że przyjedzie tu turysta i zostawi tu pieniądze.

GK: Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Jarosław Jędrysiak

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Rozmowa tygodnia

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 34 317-33-23

Więcej w Rozmowa tygodnia

zak

Więc czego się pan obawia?
Brudnej kampanii

Magdalena Kurzak6 grudnia 2017
kotynia

– Jaka była reakcja tych gości z Chin?
– Reakcja była taka, że to są ludzie bardzo małomówni…

Jarosław Jędrysiak19 października 2017
antonina

– Antoniny Johnson pan nie zna?
– Nie znam. Znam Antończaków, ale to chyba nie rodzina

Ewa Chojnacka11 października 2017
3

Będą rewolucje w stypendiach

Magdalena Kurzak13 czerwca 2017
aac

„Problemy z Krzepic rozlały się na cały powiat”

Jarosław Jędrysiak8 czerwca 2017
3

„Te decyzje powinny zapaść 30 lat temu”

Redakcja31 października 2016