Bestia na wolności. „Strach chodzić po ulicach” – Gazeta Kłobucka
Region

Bestia na wolności. „Strach chodzić po ulicach”

Tadeusz K. w 2012 roku został skazany, m.in. za zmuszanie przez wiele lat nieletniej do odbywania z nim stosunków seksualnych, na 5 lat więzienia.
ARCH. POLICJI
Bestia na wolności. „Strach chodzić po ulicach”

NASZE INTERWENCJE. Tadeusz K. ma zostać objęty tzw. ustawą o bestiach i trafić do specjalnego ośrodka w Gostyninie, gdzie izoluje się najbardziej niebezpiecznych przestępców seksualnych, którzy po odbyciu kary nadal mogą stanowić zagrożenie. Na razie jednak odsiedział 5 lat za wieloletnie wykorzystywanie seksualne nieletniej i wrócił do jednej z miejscowości na terenie naszego powiatu. – Strach chodzić po ulicach – pisze do naszej redakcji jeden z mieszkańców

O sprawie poinformował nas listownie jeden z czytelników.
– Chciałbym poinformować, że na początku stycznia wyszedł na wolność mężczyzna o nazwisku K., który siedział w zakładzie karnym wiele lat za ciężkie zbrodnie – napisał mężczyzna. – Po wyjściu mieszka w [jednej z miejscowości na terenie powiatu lublinieckiego – red.]. Został on objęty programem „bestii” i czeka na osadzenie w tym ośrodku. Niestety nie wiem, jak długo będzie czekał i zagrażał mieszkań- com. Kilka dni po wyjściu do domu wezwano karetkę, która zabrała go do psychiatryka w Lublińcu, bo powiedział, że chce zabijać i będzie zabijać. Z psychiatryka może wyjść kiedy chce. Jak tak można, strach chodzić po ulicach – alarmuje mężczyzna.

„Obrzydliwa sprawa”
Istotnie Tadeusz K. w 2012 roku został skazany, m.in. za zmuszanie przez wiele lat nieletniej do odbywania z nim stosunków seksualnych, na 5 lat więzienia.
Do czynów dochodziło na początku minionej dekady.
– Obrzydliwa sprawa. Na szczęście ta dziewczynka w pewnym momencie zdecydowała się przerwać milczenie i powiedzieć, co ją spotkało – opowiada nam osoba znająca dobrze tę historię. – Zaczepiał on również inne nastolatki na ulicy i składał im nieobyczajne propozycje, to jednak zostało potraktowane jako wykroczenie.
Jak ustaliliśmy, mężczyzna odbywał karę w więzieniu w Rzeszowie. Tamtejszy zakład karny, na bazie doświadczeń z K. oraz opinii biegłych, stwierdził jednak, że mężczyzna po wyjściu na wolność nadal może stanowić zagrożenie, i zwrócił się do sądu o jego dalszą izolację w specjalnym ośrodku. Co o tym zdecydowało?

Dlaczego Gostynin?
– Służba Więzienna co do zasady nie udziela informacji na temat sytuacji prawnej, procesu resocjalizacji, danych zdrowotnych, sytuacji osobistych poszczególnych osadzonych – napisał nam kpt. Maciej Słysz, rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Rzeszowie. – Wnioski składane przez dyrektora jednostki penitencjarnej w stosunku do osób, o których mowa w „Ustawie z dnia 22 listopada 2013 o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób”, zawsze opierają się na przesłankach wynikających z powyższej ustawy. Trzeba wyraź- nie podkreślić, że decyzję w każdej sprawie, na podstawie przedstawianych opinii biegłych, dokumentacji i badań podejmuje niezawisły sąd. Decyzji tych Służba Więzienna nie komentuje.
Przesłanki musiały być zasadne, bowiem rzeszowski sąd uwzględnił wniosek zakładu karnego i wydał postanowienie o zastosowaniu nadzwyczajnego środka i umieszczeniu Tadeusza K. w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Do tej samej placówki trafił w 2014 roku morderca i pedofil Mariusz Trynkiewicz; zastosowanie wobec niego ustawy o bestiach było wówczas szeroko nagłaśniane przez media. Jak ustaliliśmy, obrońca Tadeusza K. zaskarżył postanowienie sądu przed jego uprawomocnieniem, dokończenie ze str. 1 mężczyzna póki co nie trafił więc do Gostynina. Próżno szukać również informacji o nim w uruchomionym niedawno przez Ministerstwo Sprawiedliwości internetowym rejestrze przestępców seksualnych, który, jak podkreślał minister Zbigniew Ziobro, ma pozwalać lepiej chronić dzieci przed takimi osobami. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, Tadeusz K. faktycznie trafił do Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublińcu. W jakim jednak trybie, z jakiego powodu, na który oddział i na jak długo – nie wiadomo.
– Przepisy nie pozwalają udzielać informacji w tym zakresie – stwierdza pytany przez nas Henryk Kromołowski, dyrektor WSN. Policja zapewnia, że wie, iż na terenie naszego regionu przebywa mężczyzna, który ma zostać objęty ustawą o bestiach i izolowany, twierdzi również, że monitoruje jego poczynania. O szczegółach tych działań mundurowi nie chcą jednak rozmawiać.

Kobieta jak bestia
Latem 2014 r. lublinieckie więzienie dla kobiet opuściła także Ewelina C., która odbyła w nim karę 6 lat wię- zienia za usiłowanie zabicia dziecka. Była ona pierwszą w Polsce kobietą, wobec której miały być zastosowane przepisy ustawy o bestiach. Tragedia rozegrała się wiosną 2008 roku. Pochodząca z Kielc 21-letnia wówczas Ewelina C. na jednej z ulic swojego miasta podeszła do wózka, w którym znajdowało się dwumiesięczne niemowlę, wzięła je na ręce i rzuciła nim o trotuar. Stało się to w chwili, gdy matka dziecka zajrzała do apteki, by sprawdzić, ile osób stoi w kolejce. Niemowlę doznało poważnych obrażeń, w tym złamania podstawy czaszki. Ewelina C. zbiegła z miejsca zdarzenia, została jednak ujęta przez policję. Okazało się wówczas, że sama jest w ciąży. W toku procesu nie do końca ustalono, jaka była motywacja 21-latki. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że w chwili czynu kobieta miała ograniczoną zdolność do kierowania swoim postępowaniem, uznali jednak, że może odpowiadać karnie. Uwzględniając to, w 2009 roku sąd skazał Ewelinę C. na karę 6 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa.
Kobieta w czasie odbywania kary w lublinieckim więzieniu sprawiała problemy, została skazana na dodatkowe trzy miesiące pozbawienia wolności za napaść i oblanie wrzątkiem innej osadzonej. Władze zakładu karnego, kierując swój wniosek do sądu, podkreślały, że kobieta mimo terapii jest niezmiennie agresywna. Ostatecznie sąd uznał, że nie będzie poddawana dalszej izolacji, będzie musiała natomiast poddać się leczeniu psychiatrycznemu oraz nadzorowi prewencyjnemu.
W 2016 roku kielecki sąd skazał Ewelinę C. na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat za naruszenie nietykalności cielesnej pielęgniarki i ratownika medycznego, którzy udzielali jej pomocy, gdy w październiku 2014 roku trafiła do szpitala.

Zobacz komentarze (1)

1 Komentarz

  1. Czytelnik

    14 marca 2018 at 08:45

    A wymiar sprawiedliwości czeka na kolejne tragedie… Masakra.
    W gminie Przystajń też jest jeden, który groził sąsiadom śmiercia i podpaleniem. Ma wyrok ale jeszcz chodzi po wolności. A potem się mówi że doszło do tragedii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Więcej w Region

kolo

Bezpiecznie tylko na dobrych kołach

Jarosław Jędrysiak14 sierpnia 2018
yt

Gminy nie dbają o przyrodę?

Jarosław Jędrysiak13 sierpnia 2018
vcvc3

Zabił brak ostrożności

Jarosław Jędrysiak8 sierpnia 2018
hjgbn

Nowy wicewojewoda i afera wokół Glębockiego

Adam Świerczyński6 sierpnia 2018
fg

Bieg Kamienny

Stanisław Wrzesiński2 sierpnia 2018
uyjh

Podpisali umowę na ostatni odcinek A1

Adam Świerczyński29 lipca 2018