Wakacyjny apel w sprawie dopalaczy – Gazeta Kłobucka
Powiat

Wakacyjny apel w sprawie dopalaczy

Dopalacze mogą mieć bardzo różną postać, co nie ułatwia dorosłym rozpoznania i identyfikacji tego, co może się znaleźć w posiadaniu ich dzieci.
ARCHIWUM POLICJI
Wakacyjny apel w sprawie dopalaczy

BEZPIECZEŃSTWO. W czasie wakacji młodzi ludzie mają sporo wolnego czasu – i różne pomysły na to, jak go zagospodarować. Również te wielce ryzykowne. Dlatego rodzice powinni być czujni nawet bardziej niż zwykle. I o to apeluje policja – radząc, jak zauważyć problem i co z nim zrobić

Przynajmniej hasłowo ten problem znany jest bodaj wszystkim. Chodzi o dopalacze. Dopalacze to środki psychoaktywne. Działają więc na tej zasadzie, co i „tradycyjne” narkotyki. Bywa, że są śmiertelnym zagrożeniem. I słowo „śmiertelny” nie jest tu użyte z jakąkolwiek przesadą. Rzecz w tym, że dopalacze to częstokroć substancje bardzo różnorodne, mieszanki różnych środków psychoaktywnych. Jeśli po ich użyciu z organizmem zaczyna się dziać coś niepokojącego i zagrażającego życiu – pierwszym problemem jest brak możliwości skutecznej reakcji lekarzy wynikający z tego, że nie wiadomo, jakie substancje zostały zażyte, i tym samym w jaki sposób neutralizować ich działania. I ratować życie (zwykle) młodego człowieka, który pokusił się „poeksperymentować” z dopalaczami.

Eksperymenty na dzieciach
Nie każda taka substancja musi zabić, ale każda może mieć destrukcyjny i nieraz trwały wpływ na zdrowie człowieka, który jej użył. Nietrudno sobie uświadomić, że szczególnie narażony na ryzyko może być młody organizm. Dopalacze są poważnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży, gdyż to substancje działające na ośrodkowy układ nerwowy, wpływające negatywnie na pracę mózgu. Warto sobie tu uświadomić, że „eksperymentują” nie tylko młodzi ludzie, którzy dopalaczy używają dla osiągnięcia jakiegoś rodzaju odurzenia. Eksperymentują – i tu już bez cudzysłowu – także twórcy tych mieszanek. Eksperymentują na żywych organizmach – i nie na myszkach laboratoryjnych, ale na tych, którzy ich produkty nabywają i używają. Głównie na dzieciach, na młodzieży. Jaki jest wynik takich eksperymentów? Ano taki, że czasem dopalacz może zadziałać tak mocno, że szansy na drugą próbę jego użycia już nie będzie, bo organizm doświadczalny umrze. Nawet jeśli nie od działania substancji chemicznych, to po prostu robiąc sobą krzywdę w czasie, gdy pod wpływem substancji psychoaktywnej traci nad sobą kontrolę. Chyba każdy widział w telewizji lub w internecie filmiki, na których „eksperyment” z dopalaczami tak się „udał”, że młody człowiek, który go na sobie przeprowadził, zatacza się konwulsyjnie w zupełnie dowolnym miejscu, przy okazji fizycznie robiąc sobie krzywdę.

Z pozoru niewinne
Groźna w dopalaczach jest nie tylko losowość ich składu, ale i różnorodność ich wyglądu. To mogą być tabletki, proszki, mieszaniny ziół, kadzidełka, tatuaże-naklejki itd. Jeśli takiej substancji używa dziecko, nieświadomy rodzic może po prostu niczego nie zauważyć, nawet mając dopalacze dosłownie wprost przed swoim nosem. Niewinny wygląd może też sprawić, że dopalacze zostaną użyte także przez nieświadome tego osoby.
Dopalacze są sprzedawane w sklepach lub przez internet pod nazwą artykułów kolekcjonerskich, często z umieszczonym komunikatem: „Produkt nie do spożycia”. To ostrzeżenie to taka zabawa w kotka i myszkę. Jest oczywiście świadomie ignorowane przez tych, którzy świadomie zakupują te substancje i wiedzą, w jakim celu je wyprodukowano. Potem media donoszą o przypadkach zatruć młodych ludzi, którzy w stanie zagrażającym życiu trafiają do szpitali w całej Polsce.

Czas i czynniki ryzyka
Spora ilość czasu wolnego może ułatwić młodym ludziom wejście w kontakt z dopalaczami i podjęcie ryzyka „poeksperymentowania” z ich używaniem. Jak analizuje policja, powodem najczęściej jest ciekawość i chęć bycia akceptowanym przez grupę rówieśniczą czy udowodnienie przed rówieśnikami swojej „dojrzałości”. To bardzo niebezpieczny mechanizm wczesnego kontaktu z wszelkimi uzależniającymi używkami. O ile jednak w dawniejszych latach „dymek” puszczony gdzieś w krzakach z kolegami z klasy nie musiał oznaczać, że taki młodociany ciekawski zaraz zacznie nałogowo palić papierosy, a i ryzyko, że coś mu się od tego od razu stanie, było znikome, o tyle w dobie dopalaczy jednokrotna próba użycia dopalacza za namową kolegów może się skończyć tragicznie. I jest to ryzyko po prostu zupełnie realne.

Po czym poznać?
Jak się bronić przed tym ryzykiem, będąc rodzicem? Oczywiście środków stuprocentowych tu nie ma. Ale są sposoby, których ignorowanie to po prostu brak odpowiedzialności rodzica i ryzyko brania na swoje sumienie konsekwencji elementarnego niedopilnowania swoich dzieci. Uwagę rodzica powinny wzbudzić pewne objawy, które mogą wynikać z używania przez dziecko substancji psychoaktywnych. Dużo może powiedzieć wygląd oczu dziecka. Zaczerwienione spojówki lub brzegi powiek, łzawienie, opadnięcie powieki, nadmierne rozszerzenie lub zwężenie źrenic, powolna reakcja źrenic na światło, oczopląs przy wpatrywaniu się w stały punkt – to wszystko nie musi, ale może być także skutkiem zażycia dopalaczy. Zainteresowanie rodzica powinno też wzbudzić złe samopoczucie dziecka, jego brak chęci do życia czy przejawy depresji. Z drugiej strony – niedające się logicznie uzasadnić stany euforyczne, gadatliwość. Zwłaszcza gdy następuje po nich otępienie i apatia. Warto dostrzec też zmiany nawyków żywieniowych, niezrozumiałe braki apetytu lub przypadki objadania się. Symptomatyczne mogą być nieuzasadnione ataki złości czy agresji. Objawy, jak widzimy, mogą być różnorodne. Ale też i lista substancji, które mogą je powodować, jest bardzo długa, a gama ich oddziaływań na młody organizm – bardzo szeroka.
Są i mniej bezpośrednie przejawy tego, że z dzieckiem dzieje się coś złego – a źródłem zła mogą być, choć niekoniecznie muszą, właśnie dopalacze. Rodzica zastanowić powinny nieobecne wcześniej kłopoty dziecka w szkole, wagary, pogorszenie się ocen. Czujność budzić muszą próby wyłudzania lub podbieranie pieniędzy na nieokreślone wydatki. Podobnie wychodzenie z domu na krótko – zwłaszcza poprzedzone dzwonkiem domofonu lub telefonem od nieznanej osoby. Subtelnym symptomem może być pojawienie się w słownictwie dziecka zwrotów – często niezrozumiałych dla dorosłych – z kręgu slangu narkotykowego. Czerwony alarm powinien się na pewno zapalić, jeśli w domu pojawią się specyficzne, teoretycznie niepotrzebne do niczego akcesoria: jak lufki, sreberka, małe woreczki z zamknięciem strunowym.

Możliwe skutki użycia
Skutki działania dopalaczy mogą być tak różnorodne jak różne potrafią to być substancje. Ból głowy, migrena – to jedne z możliwych, choć, jak wiadomo, niejednoznacznych objawów. Osoba po dopalaczach może mieć też kołatanie serca, przyspieszone tętno – nawet i po 200 uderzeń na minutę. Mogą wystąpić duszności, bóle w klatce piersiowej. Także objawy żołądkowe – nudności, wymioty, biegunka. Możliwe są reakcje alergiczne. Oczywiście niezbędny jest zdrowy rozsądek przy ocenie tego rodzaju objawów – bo, co jasne, mogą mieć one także inne niż zażycie dopalaczy przyczyny.
Po użyciu substancji psychoaktywnych osoba pod ich działaniem może wykazywać się niezrozumiałą agresją, może mieć zaburzenia koordynacji ruchowej, drżenie rąk. Z drugiej strony może wystąpić osłabienie, apatia, brak zdolności koncentracji. Mogą wystąpić omamy, myśli samobójcze, napady leku, halucynacje. Pojawia się też czasem nadmierna wrażliwość na dźwięki i światło.

Co robić?
Jeśli już mamy poważne podejrzenie czy może i pewność, że dziecko miało kontakt z dopalaczami, złość i agresja nie jest właściwą reakcją. Osoba pod działaniem dopalaczy może zareagować w sposób nieadekwatny – albo też jej organizm może w takim stanie nie wytrzymać dodatkowego stresu. Tego nigdy na pewno nie wiadomo – dlatego wskazana jest ostrożność. Lepszym niż okazanie złości sposobem może się okazać zmotywowanie i przekonanie dziecka do tego, by nie „eksperymentowało” z dopalaczami. Jeśli zdążyło wpaść w zależność – najlepiej przekonać je do potrzeby leczenia i znaleźć pomoc w odpowiednio przygotowanym do tego ośrodku. Ważne jest, by młodego człowieka najpierw wysłuchać, by starać się zrozumieć jego trudności i problemy. Dopalacze zażywane są zazwyczaj przez dzieci i młodzież pozostawioną samą sobie, bez opieki i nadzoru, nieznajdującą wspólnego języka zrozumienia z rodzicami czy opiekunami. Dobre relacje w rodzinie, jasno wytyczony system wartości, nauka asertywności poprzez budowanie wartości dziecka, życzliwość, akceptacja, codzienny kontakt i poświęcony czas na rozmowy o problemach i zainteresowaniach sprawami dziecka – zdecydowanie pomogą uchronić je przed kontaktem z dopalaczami, które mogą stwarzać zagrożenie dla jego życia i zdrowia. Być może więc to nie dziecko należałoby winić i karać za dopalacze, ale samemu uderzyć się w piersi. Jeśli problem już powstał, na pewno razem trzeba starać się wszystko naprawić i znaleźć rozwiązanie. Bez odbudowy wzajemnego zaufania może to być trudne.
Jeśli pierwszym krokiem ku wyjściu z problemu jest wysłuchanie i szczera rozmowa, to drugim – poszukanie specjalistycznej pomocy. Jest dostępny specjalny telefon dla rodziców – w sprawach bezpieczeństwa dzieci można dzwonić pod 800 100 100. Z kolei pod numerem 800 060 800 jest dostępna infolinia Głównego Inspektora Sanitarnego. (opr. jar)

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powiat

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 34 317-33-23

Więcej w Powiat

hgf

Puchar Polski – szansa czy konieczność?

Stanisław Wrzesiński17 sierpnia 2018
gg

Piłkarski maraton okręgówki

Stanisław Wrzesiński11 sierpnia 2018
uy

Gminy mogą nauczyć korzystać z komputera

Jarosław Jędrysiak10 sierpnia 2018
yt

Mieszkańcy bezbronni wobec żywiołu?

Jarosław Jędrysiak9 sierpnia 2018
zl

Radni powiatowi na wypasie

Jarosław Jędrysiak2 sierpnia 2018
hhj

Niebezpieczny twaróg z Radomska!

Adam Świerczyński30 lipca 2018