Gdzie się boją internetu? – Gazeta Kłobucka
Powiat

Gdzie się boją internetu?

Przeglądając oficjalne materiały internetowe samorządów, można czasem odnieść wrażenie, że kłopot z internetem miewają też w urzędach.
Gdzie się boją internetu?

SAMROZĄD. Są gminy, gdzie doskonale rozumieją potęgę narzędzia, jakim jest internet, i chętnie korzystają z niego, aby komunikować się z mieszkańcami i przekazywać im istotne informacje. Są jednak ciągle i takie gminy, gdzie ten mechanizm nie działa tak dobrze, jak by mógł

Informatyzacja postępuje w każdej dziedzinie życia. Cyfryzacja zmieniła już wiele naszych codziennych spraw. Nie chodzi nawet o to, że robimy przez internet zakupy, że z sieci czerpiemy wiadomości i korzystamy z niej do komunikowania się między sobą. Każdą z tych czynności można wciąż jeszcze realizować w sposób tradycyjny. Są jednak sprawy, które dziś bardzo trudno załatwić bez internetu. Wiele instytucji czy dużych firm przyjmuje wnioski i zgłoszenia głównie przez internet. I możemy to zrobić szybko, siedząc na własnej kanapie. A jeśli „boimy się” internetu – to pozostaje nam podróż nie do najbliższego miasteczka, ale gdzieś do wojewódzkiej centrali i stanie tam długo przy jedynym czynnym na cały region tradycyjnym okienku. Po prostu już mało kto nie korzysta z możliwości epoki cyfrowej i jeśli ktoś tego nie potrafi – to ma kłopot.
Przeglądając oficjalne materiały internetowe samorządów, można czasem odnieść wrażenie, że kłopot z internetem miewają też w urzędach. Pewnie nie w tym rzecz, że starsi (czasem) urzędnicy nie potrafią korzystać z cyfrowych technologii. Zresztą w urzędach mają od tego informatyków.
Kłopot tkwi w tym, że część ludzi na stanowiskach – ludzi umownie mówiąc „starej daty” – nie rozumie potrzeby korzystania z sieci, nie rozumie bogactwa możliwości, które sieć daje. A najgorsze, że nie rozumie chyba też, że ich wyborcy dziś najczęściej właśnie w interecie szukają informacji i kontaktu ze swoimi urzędnikami. Jak więc wygląda internetowa rzeczywistość naszych samorządów? Kończący się sezon urlopowy daje świetną okazję, by sprawdzić, gdzie sprawy lokalne odbijają się odpowiednim echem w rzeczywistości wirtualnej internetu, a gdzie jest z tym gorzej, niżby się w naszych czasach oczekiwało.
Strony „żywe” i strony „aby były”
Nasze porównanie siłą rzeczy oparte jest częściowo na subiektywnych odczuciach – ale nie przeszkadza to, jak sądzimy, w dostrzeżeniu, gdzie gminy są z internetem za pan brat, a gdzie podchodzą do niego jak pies do jeża. Czasy, że w urzędzie coś tam obradują, a ludowi komunikują z rzadka, albo wręcz tylko przy wyborach, co się lokalnie dzieje, już dawno minęły. Dziś wyborca potrzebuje, żąda i szuka informacji w internecie. Internauta nie jest też z reguły kimś, kto ma czas i chęć szukać informacji gdzieś głęboko ukrytych. To, co najważniejsze, musi być „na wierzchu”. Dostępne po jednym, najwyżej dwóch czy trzech kliknięciach. I musi być już na pierwszy rzut oka aktualne. Jak to wygląda w przypadku internetowych wizytówek naszych samorządów?
Aktualność i regularność prowadzenia stron ocenimy na podstawie tego, ile wiadomości umieszczono w ich działach „Aktualności” w okresie od 1 lipca do 28 sierpnia tego roku. Naszym zdaniem częstotliwość aktualizacji strony wystarczająca, by mieszkaniec doszedł do wniosku, że warto tam zaglądać, to mniej więcej jeden post na dzień lub na dwa dni. Taką aktualność w wakacje zachowały w naszym powiecie trzy strony. Przoduje o dwie długości Lipie, gdzie – średnio licząc – co dzień coś nowego trafia na oficjalną stronę. Średnio raz na dwa dni publikowano też coś na stronach powiatu i gminy Przystajń. Można uznać, że są to strony „żywe”, dające poczucie aktualności informacji. To ważne, bo jeśli mieszkańcy będą to poczucie mieli, to częściej na taką stronę zajrzą. I tak też będą szukać interesujących ich informacji. Tam też celowe będzie zamieszczanie komunikatów – bo będzie wiadomo, że trafią one do szerszego grona odbiorców. Jeśli jest inaczej, jeśli strona pozostaje nieaktualna, to komunikowanie na niej czegokolwiek nie ma większego sensu. Bo i tak mało kto tam ten komunikat przeczyta. Aktualność i regularność to podstawa popularności serwisu internetowego. W tych trzech samorządach najwyraźniej to rozumieją.
Nie najgorzej jest też w czterech innych gminach w powiecie, gdzie informacje do aktualności na oficjalnych stronach wstawiają średnio raz na trzy dni. Tak się dzieje w Krzepicach, Wręczycy, Kłobucku i Popowie.
Ale w trzech gminach jest już słabo. W jednej – fatalnie. Przez całe wakacje liczba aktualności na stronach gmin Opatów i Miedźno jest bliska ledwie dziesięciu. Mieszkaniec miał więc sporo szans, by wejść na taką stronę kilka razy w ciągu kilku dni – i zauważyć, że „nic się nie dzieje”. I nie wrócić tam już potem wcale. Natomiast niemal zupełnie nie działa strona gminy Panki. Wiadomości pojawiały się tam ostatnio w liczbie jednej na miesiąc. Taką stronę można by w zasadzie równie dobrze w ogóle zamknąć. W ogóle od początku tej kadencji na stronę wstawiano cokolwiek z aktualności tylko kilka razy. Można więc podsumować, że gmina ma tę stronę, bo wypada mieć. Za to wcale nie korzysta z potencjału, jaki daje tego rodzaju kontakt z mieszkańcami. A szkoda.
Publiczne niedoinformowanie
Mieszkańcy, jeśli już czegoś szukają o sprawach gminnych, to raczej skierują się na strony wyżej opisane, a nie na bardzo formalne i mało przejrzyste oficjalne Biuletyny Informacji Publicznej, które gminy prowadzić muszą. BIP-y są jednak zbiorami informacji kluczowych i też powinny być prowadzone regularnie. Jak to wygląda w praktyce? Kłobucku BIP w ciągu ostatniego tygodnia uzupełniano i edytowano ponad 20 razy. Zbliżony wynik ma oficjalny biuletyn powiatu. Krzepicki – kilka razy. Różnice uchwytne w taki krótkim okresie mogą wynikać z przyczyn obiektywnych, ważne jednak, że w każdym z tych trzech przypadków informacje uzupełniane są na bieżąco. Czyli BIP ma szansę spełniać swoje zadanie oficjalnego źródła suchej, urzędowej informacji. Jak jest w gminach wiejskich? W Popowie liczba aktualizacji i uzupełnień w ciągu tygodnia przekroczyła 70. W Lipiu zbliżyła się do 40. Z kilkunastoma aktualizacjami nieco nadrabia BIP-em blamaż strony www gmina Panki. Nie jest więc tak, że w tej właśnie gminie znikąd nie można zaczerpnąć kluczowych świeżych informacji.
W Miedźnie do zliczenia aktualizacji w porównywanym okresie wystarczy palców jednej ręki. W Opatowie podobnie – choć wysyp świeżych danych był tam nieco wcześniej. W Przystajni takich aktualizacji było 7. Identycznie we Wręczycy. Szału więc nie ma, ale jednocześnie nie można powiedzieć, że którakolwiek z tych gmin zarzuciła prowadzenie BIP-u. To w końcu strony oficjalnie urzędowo wymagane. Tu nie można sobie pozwolić na takie zaniechania, jak przy wcześniej wspominanych serwisach kierowanych do mieszkańców.

liczba-aktualnosci-na-stronach-samorzadow

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powiat

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 34 317-33-23

Więcej w Powiat

policjaa

Uwaga! Oszuści w powiecie!

Jarosław Jędrysiak19 listopada 2019
K - Oddajmy głos

Oddajmy głos na głos Damiana

Jarosław Jędrysiak9 listopada 2019
kombajn

Hektary, których nie uprawiają politycy

Jarosław Jędrysiak7 listopada 2019
K - Zrobili podjazdy dla niepełnosprawnych (950) + fot

Zrobili podjazdy dla niepełnosprawnych

Jarosław Jędrysiak6 listopada 2019
pieniadze-640x400

Kto dostał najwięcej z Unii?

Jarosław Jędrysiak31 października 2019
derejczyk

Derejczyk najbogatszy w powiecie

Jarosław Jędrysiak31 października 2019