Co ważniejsze: remiza czy sala balowa? – Gazeta Kłobucka
Wąsosz

Co ważniejsze: remiza czy sala balowa?

Wykończona wewnątrz świetlica to nie koniec inwestycji. Z zewnątrz obiekt wymaga jeszcze sporo pracy.
Co ważniejsze: remiza czy sala balowa?

NASZE INTERWENCJE. Półtora roku temu wąsoscy strażacy mówili nam z dumą, że wreszcie doczekali się budowy remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Wąsoszu Górnym. Teraz, gdy obiekt jest gotowy, nie kryją rozgoryczenia. Co się stało?

Stara remiza to był koszmar. Kto chce sobie przypomnieć albo zobaczyć, jak wygląda, znajdzie ją choćby w Google. Nic dziwnego, że już lata temu tutejsi strażacy zabiegali o to, by zamiast z rudery móc korzystać z nowej remizy. W połowie 2018 r. w końcu ruszyła budowa nowego obiektu.
– Możemy się pochwalić, że upór i wytrwałość przynoszą upragnione rezultaty – komunikowali nam wtedy wąsoscy druhowie. – I to przedsięwzięcie także realizujemy z myślą o mieszkańcach – dodawali.
Do tej pory sądziliśmy, że budowa – w zasadniczej części zakończona już w ubiegłym roku – to źródło satysfakcji z nowych możliwości i lepszych warunków. Zaskoczył nas więc list, który otrzymaliśmy od strażaków.
Coś nie tak ze stanem budynku?
– Zwracamy się do państwa redakcji w sprawie problemów z budynkiem „strażnicy OSP” w Wąsoszu Górnym – piszą druhowie, w znaczący sposób ujmując słowo „strażnica” w cudzysłów. Co nie gra? Wydaje się, że konflikt ma już pewną własną historię.
– Od samego początku były problemy między nami a gminą w sprawie tego budynku. W naszym mniemaniu jego koszt był ogromny, a nie przekłada się on na jakość.
Budynek nie ma ocieplenia i został oddany w stanie deweloperskim – oceniają piszący do naszej redakcji strażacy.
Opinia ta brzmi niepokojąco. Skoro wydatkowano spore sumy, skoro zaangażowana jest w tę sprawę gmina, to efekt powinien być stosowny do zastosowanych sił i włożonych środków. Wątpliwości kierujemy więc od razu do popowskiego urzędu.
Tu okazuje się, że wójt widzi wszystko zasadniczo inaczej. Przede wszystkim podkreśla, że nowy budynek z całą pewnością nie znajduje się w stanie deweloperskim (czyli bez robót wykończeniowych). I udostępnia zdjęcia, które mają to zilustrować.
– Inicjatywa budowy nowego budynku, łączącego funkcję świetlicy wiejskiej i strażnicy, została pozytywnie zaakceptowana przez Radę Gminy Popów. Następnie zlecono opracowanie dokumentacji i kosztorysów inwestorskich, które opiewały na kwotę 2 892 350,17 zł netto – podaje Jan Kowalik. – Kwota netto, na jaką zawarta została umowa z wykonawcą budowy, wynosiła 2 356 140,45 zł. W porównaniu z kosztorysem inwestorskim nie różni się w sposób znaczny. Zakres zadania, zgodnie z zawartą umową, obejmował wykonanie robót ogólnobudowlanych z instalacjami wewnętrznymi wodno-kanalizacyjnymi i ogrzewaniem. Bez wykonania elewacji budynku i zagospodarowania terenu – dorzuca kolejne konkrety.
Strażacy mają wątpliwość co do procedury odbioru budynku. Wójt odpowiada nam, że obiekt został dopuszczony do użytku 22 stycznia, jeszcze przed wykonaniem wszystkich prac budowlanych i wykończeniowych, a więc i bez docieplenia. Brak tego docieplenia wąsoscy strażacy też wytykają gminie.
Gorycz zamiast satysfakcji?
Doskonale pamiętamy, że druhowie z wielkimi nadziejami spoglądali w przyszłość, gdy budynek w Wąsoszu powstawał. Teraz to wszystko gdzieś chyba przepadło. Odnosimy wrażenie, że w gotowym już obiekcie, na który tyle czekali, nie czują się „u siebie”. A może nawet czują się tą mniej ważną ze stron, dla których budynek wzniesiono. Choć nie porzucili woli działania.
– Własnymi siłami staraliśmy się urządzić chociaż część garażową. Liczyliśmy na pomoc z budżetu sołeckiego. Ale część mieszkańców, która decyduje, jak rozdysponować ten budżet, wolała przeznaczyć pieniądze na wyposażenie drugiej części budynku, w której znajduje się sala bankietowa – nie kryją rozczarowania druhowie. – Ogólnie mówiono nam, że pieniądze z budżetu będą przeznaczone na wyposażenie dla całego budynku, czyli dla nas również. Niestety – dodają. Faktycznie obiekt jest nie tylko remizą, ale i świetlicą wiejską. Tak jest zresztą w wielu wsiach. Nie przypominamy sobie przy tym, by gdzieś prowokowało to konflikty. W Wąsoszu strażacy nie wiedzą, kto ma o strażnicy-świetlicy decydować. Jak to więc jest naprawdę?
– Zarządcą budynku jest gmina Popów. Rada gminy jest w trakcie podejmowania uchwały w sprawie regulaminu świetlic wiejskich – informuje Jan Kowalik. Wójt wrzuca też kamyczek do ogródka strażaków.
– Nikt z osób upoważnionych do reprezentowania OSP w Wąsoszu Górnym nie zwrócił się o ustalenie zasad, na jakich udostępniona zostanie jednostce część budynku przeznaczona pod strażnicę, oraz o to, kto będzie za nią odpowiedzialny – wytyka urzędnik.
Co do wspominanego budżetu, czyli dokładniej rzecz biorąc funduszu sołeckiego, to faktycznie tak się stało, że 20 września mieszkańcy zdecydowali, by środki przeznaczyć na krzesła, stoły, naczynia i sprzęt AGD. Dość jasne, że tego rodzaju sprzęt przyda się raczej w świetlicowej, a nie w strażackiej części nowego budynku. Cóż, tu zdecydowała demokracja. Swoją drogą znamy przypadki wsi, gdzie na zebrania wiejskie przychodzą karnie wszyscy druhowie z miejscowych jednostek i gdzie to strażackie wnioski zawsze mają większość głosów, a inni mieszkańcy obchodzą się smakiem. Ale skrajności nigdy nie są dobre.
Zderzenie ambicji?
– Pani z rady sołeckiej zasugerowała nam, żebyśmy sobie szafki na ubrania zbili z desek, ponieważ wyposażenie sali jest ważniejsze. Z roku na rok pozyskujemy nowy sprzęt, mamy licznych sponsorów, potrzebne są nam regały i szafki na ubrania. Chcemy skromnie wyposażyć część garażową, aby sprawniej funkcjonować jako jednostka OSP. Niestety zawsze jest jakiś problem. Jak nie z odbiorami, to z pieniędzmi lub bramą, która się zacina – żalą się strażacy, którym obecna sytuacja zdaje się podcinać skrzydła.
– Nieprawdą jest, że strażacy nie mają gdzie przechowywać sprzętu, ponieważ do chwili obecnej był on przechowywany w starej strażnicy. A powierzchnia tej nowej w zupełności wystarczy na przechowanie sprzętu będącego w dyspozycji OSP Wąsosz Górny – kontruje wójt.
Czy gmina odwróciła się od wąsoskiej jednostki? Jan Kowalik zapewnia, że nie, że łoży się środki na tę OSP. Na funkcjonowanie i sprzęt było to w ubiegłym roku 44 tys. zł z hakiem. Wójt wytyka jednak, że w strażnicy zużyto prądu aż na ponad 9 tys. zł. Więcej niż w innych OSP.
Przepychanki z gminą to jedna sprawa. Niedawno strażacy publicznie komunikowali, że nie oni są organizatorami „eventów” w sali bankietowej budynku. Mimo że wskazano ich jako podmiot za to odpowiedzialny. Z kontekstu łatwo wyczytać, że emocji w sporze nie brakuje. I „remizowa” część nowego budynku żyje z tą „świetlicową” jak rozwiedzione małżeństwo pod jednym dachem – niby razem, ale z osobno, bez kontaktu i na dystans.
Co zasila ten konflikt? My dostrzegamy tu przede wszystkim brak chemii między użytkownikami nowego wiejskiego budynku. Strażacy od początku cieszyli się, że powstaje nowa remiza. Teraz okazuje się, że dla niektórych mieszkańców to przede wszystkim nie remiza, a świetlica wiejska. A co jest faktycznie najważniejsze? My na to pytanie nie odpowiemy. Tu odpowiedź muszą znaleźć sami mieszkańcy Wąsosza.
Co zatem powoduje, że zamiast powszechnego zadowolenia z faktu, że we wsi jest nowiutki obiekt, wybudowany dla lokalnej społeczności przez gminę, mamy tu konflikt, urazy i złość? Na ile uzyskaliśmy rozeznanie w tej sprawie, przede wszystkim złą rolę zagrała tu czyjaś chyba zbyt duża ambicja i chęć swobodnego decydowania o wspólnym mieniu. Nie wskażemy palcem, kto w ten sposób rozpalił ten spór. Pozostawimy to do osądzenia naszym czytelnikom.
co ważniejsze-1

Na uwagi o marnym efekcie inwestycji przy dużym nakładzie środków urząd gminy zareagował przesłaniem nam zdjęć
budynku w Wąsoszu. Część świetlicowa prezentuje się faktycznie nieźle.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wąsosz

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 34 317-33-23

Więcej w Wąsosz

2

Skrzyżowanie z zagadkami

Redakcja1 maja 2017
217

Las widmo nie do ruszenia

Redakcja4 kwietnia 2017