Wytną lipy, zanim spadną na domy? – Gazeta Kłobucka
Izbiska Małe

Wytną lipy, zanim spadną na domy?

Nasz czytelnik boi się, że sucha lipa zawali się na jego dom i pogrzebie go żywcem. Mówi też, że suche konary mogą upadać na pobliską jezdnię – i mogą komuś zrobić krzywdę.
Wytną lipy, zanim spadną na domy?

PROBLEM. W Izbiskach Małych tuż obok kapliczki rosną dwie wysokie lipy. Przynajmniej jedna z nich jest już w takim stanie, że może się zawalić na drogę i pobliskie domy. Czy ktoś myśli o tym, by zapobiec temu ryzyku?

Mieszkaniec Izbisk Małych zainteresował nas sprawą lip stojących bezpośrednio przy głównej drodze przebiegającej przez miejscowość. Dwa wysokie drzewa rosną tu tuż przy stuletniej kapliczce. Sceneria malownicza, ale… cóż, drzewa te nie są zbyt trwałe, a tutaj jedno z nich ma być w szczególnie złym stanie.
– Teraz, zimą, tego tak nie widać. Ale wiosną czy latem łatwo zauważyć, że jedno z tych drzew coraz mocniej usycha. Zresztą drugie też nie jest całkiem zdrowe. Mam poważne obawy, że pewnego dnia drzewo to może po prostu zawalić się na mój dom. Proszę zobaczyć, mieszkam tuż obok. Taki ciężar zrujnuje budynek, może mnie po prostu pogrzebać w środku żywcem – mówi nasz czytelnik.
Mężczyzna nie przypadkiem podnosi alarm teraz. Wiadomo, że drzew nie wolno wycinać przez cały rok. Przez kilka miesięcy korzystają z nich ptaki, które mogą tam też zakładać gniazda. Dlatego wszelkie takie operacje najlepiej planować poza okresem wegetacji roślin. Gdyby tu udało się wyciąć drzewa już wkrótce, to może wreszcie latem nasz rozmówca spałby spokojnie w czasie każdej wichury. Zresztą drzewa nie zagrażają tylko jemu.
– Te lipy rosną tu zaraz obok drogi. W czasie wichury mogą spadać z nich całe suche konary. Nie daj Boże, żeby wtedy ktoś szedł lub jechał tą drogą. Zginie na miejscu – rysuje możliwy czarny scenariusz mieszkaniec Izbisk Małych.
Mniejsza tu o ocenianie prawdopodobieństwa takiej tragedii. Skoro drzewo usycha, po prostu może się ona wydarzyć. Sposób zapobieżenia nieszczęściu jest prosty. Trzeba wyciąć suche drzewo. Są tu jednak pewne formalne trudności.
Nie mogą wyciąć
– Rozmawiałem o tym z urzędnikami z gminy, ale usłyszałem, że te drzewa rosną tu na prywatnej działce. Więc gmina ich nie może wyciąć. Podobno osoba, która jest właścicielem tej działki, wcale nie wnioskuje o to, żeby się tych schnących lip pozbyć. Nie wiem, co robić dalej – rozkłada ręce nasz czytelnik.
Okazuje się, że nie jest może aż tak źle, jak przypuszcza nasz rozmówca.
– 27 kwietnia 2018 roku właściciel tej nieruchomości zgłosił zamiar usunięcia drzew. Wówczas pracownicy Urzędu Gminy Miedźno przeprowadzili oględziny na terenie posesji. Wykonane zostały zdjęcia oraz sporządzono stosowny protokół – informuje nas Daria Piątek, rzeczniczka gminy.
Teoretycznie więc drzew mogłoby już nie być. Z urzędu potwierdzają, że faktycznie pomimo podjętych czynności formalnych, które w tej sprawie były wymagane, drzewa nie zostały usunięte.
Co dalej?
Uzyskujemy informację, że gmina podejmowała próby rozwiązania problemu. Bo w urzędzie też mają świadomość, że suche drzewa to ryzyko fatalnych wypadków losowych.
– Urząd Gminy Miedźno w roku 2019 wystosował do właściciela nieruchomości pismo, w którym poinformował o zagrożeniu, jakie stwarzają rosnące na jego posesji drzewa. Prosił o kontakt w celu podjęcia odpowiednich działań zmierzających do usunięcia lub przycięcia drzew. Pomimo pisemnych próśb właściciel nieruchomości do tej pory nie skontaktował się z naszym urzędem i nie podjął żadnych działań – przekazuje nam wiadomości o stanie sprawy Daria Piątek.
Wygląda więc na to, że miedzieński urząd podejmował próby likwidacji zagrożenia, jakie stwarzają suche lipy. Szkoda, że sprawa utknęła w martwym punkcie. Bo bezpieczeństwo mieszkańców jest w końcu najważniejsze. Pamiętamy nieco podobną sprawę z gminy Popów, jeszcze z czasów wójta Bolesława Świtały. Tam też suche drzewo w Zawadach zagrażało mieszkańcom, a właściciel działki, na której rosło, nie miał ochoty starać się o pozwolenie na jego wycinkę. W rozmowie z wójtem zasugerowaliśmy wtedy, że dla dobra i bezpieczeństwa mieszkańców może warto ten jeden raz nieco pomóc sprawie i zamiast czekać na to, aż oporny właściciel działki z drzewem złoży wniosek o jego wycięcie, pofatygować się do niego z urzędu już z gotowymi papierami do podpisu. Tak się też stało. I już dosłownie parę dni później wójt Świtała dzwonił do redakcji z nowiną: „Tego suchego drzewa już nie ma!”. A mieszkańcy sąsiednich posesji mogli odtąd czuć się bezpiecznie. Czy w gminie Miedźno też udałoby się ku publicznemu pożytkowi podobnie skorzystać z autorytetu i możliwości urzędu gminy? Możliwe, że tak. Możliwe nawet, że tak się stanie – i problem zgłoszony przez naszego czytelnika, który po prostu boi się, że mu kiedyś ta sucha lipa spadnie na głowę, na dom, zostanie skutecznie rozwiązany.
– Pracownicy urzędu gminy ponownie przyjrzą się tej sprawie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – zapowiada rzeczniczka prasowa gminy.
Nie mamy na dziś powodu, by wątpić, że gmina Miedźno zadziała w tej sprawie podobnie skutecznie, jak kiedyś gmina Popów w sprawie dosyć podobnej.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Izbiska Małe

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 34 317-33-23

Więcej w Izbiska Małe

acx

Po ciemku grasują łobuzy, a oświetlenia brak

Ewa Chojnacka7 grudnia 2017