Kto chodzi po domach i odwiedza seniorów? – Gazeta Kłobucka
Kleśniska, Lipie

Kto chodzi po domach i odwiedza seniorów?

Warto uważać, bo choć w dobie pandemii mieszkańców mogą odwiedzać także urzędnicy, to zawsze trzeba mieć pewność, że do drzwi nie zapukał oszust, który się za urzędnika podaje. Jak zawsze szczególnie narażeni są seniorzy. ARCH.
Kto chodzi po domach i odwiedza seniorów?

NASZE INTERWENCJE. Czas mamy niespokojny. Z jednej strony odpowiedzialni ludzie podejmują szereg działań w interesie całej naszej społeczności. Z drugiej – pole do działania mogą też mieć wszelkie typy spod ciemnej gwiazdy. Tu nie może być żadnych wątpliwości, z kim mamy do czynienia. Uczy tego zdarzenie z Kleśnisk

Nasz czytelnik zaalarmował nas, że w Kleśniskach, gdzie mieszka jego mama, ktoś chodzi po domach i odwiedza starsze, samotnie mieszkające osoby. I nie wiadomo, kto to jest.
– W poniedziałek przyszła do mamy jakaś młoda dziewczyna. Mama jej nie zna. Powiedziała, że z gminy i że sprawdza, czy osoby starsze i samotne nie potrzebują pomocy. I jakie jest ich samopoczucie – dowiadujemy się od naszego rozmówcy.
Problemem jest tu oczywiście nie samo zainteresowanie, ale to, kto je okazuje.
– Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach taka osoba powinna się jakoś „uprawomocnić” czymkolwiek – uważa nasz czytelnik.
Słusznie. Czasy mamy takie, że nigdy nie wiadomo, czy do drzwi puka ktoś oficjalnie reprezentujący lokalne instytucje, czy może po prostu oszust, który się pod nie podszywa. Wiele się wszak słyszy o różnych fałszywych inkasentach, kontrolerach, oszustach podających się za kogoś innego tylko po to, by wzbudzić zaufanie, a potem okraść lub skrzywdzić osobę, która im zaufała. Ostrożność jest nie tylko wskazana, ale wręcz konieczna. Zaniepokojenie syna seniorki – jak najbardziej zrozumiałe.
– Mama nie wie, kim była ta osoba. Wydaje mi się, że gmina powinna o tym wiedzieć. Ludzie starsi bywają łatwowierni – dodaje nasz rozmówca.
Zgadzamy się. Każdy, kto odwiedza mieszkańca w oficjalnej sprawie, musi się odpowiednio przedstawić, nawet wylegitymować – w każdym razie musi być tak, żeby mieszkaniec nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z urzędnikiem lub pracownikiem jakiejś oficjalnej instytucji, a nie z oszustem. Kto zatem odwiedził seniorkę z Kleśnisk? Czy to jakaś akcja urzędu, który interesuje się losem starszych mieszkańców w czasach epidemii, czy też urząd o niczym nie wie – i pilnie trzeba alarmować społeczeństwo, że w okolicy kręcą się podejrzane osoby podszywające się pod urzędników?

Akcja na rzecz seniorów
Całą sprawę referujemy najpierw sekretarz gminy Lipie Ewie Brzózce, potem także kierującej Gminnym Ośrodkiem Pomocy społecznej w Lipiu Ilonie Kubickiej. Od razu słyszymy uspokajające wiadomości. W zasadzie można mieć pewność, że to nie nalot oszustów na Kleśniska, ale zaplanowana akcja na rzecz seniorów. Tylko doszło do jakiegoś małego nieporozumienia.
– Rzeczywiście prowadzimy taką akcję w terenie. Jest nawet specjalne zalecenie wojewody w tym zakresie. Chodzi o to, aby odwiedzić wszystkie osoby starsze na naszym terenie i zapytać, jak się czują, czy nie mają objawów chorobowych i przede wszystkim także czy nie potrzebują jakiejś innej pomocy w tym szczególnym czasie – mówi nam Kubicka.
W takim razie to świetna sprawa – wiadomo, że starsza osoba może mieć kłopot ze zrobieniem zakupów, a teraz, gdy mamy całe to koronawirusowe zamieszanie, może to być tym trudniejsze. Senior, jeśli śledzi wiadomości – a większość to robi – może też mieć obawy przed wychodzeniem z domu, a jednocześnie albo czuć się źle, albo mieć jakieś sprawy do załatwienia. Akcja prowadzona przez GOPS jest więc wyjątkowo na czasie – i bardzo potrzebna.
– Nie mamy informacji o wszystkich seniorach na naszym terenie, a tylko o tych którzy korzystają z naszej pomocy na co dzień. Dlatego pytamy sołtysów o adresy takich osób. I odwiedzamy je. Rzeczywiście nasi pracownicy się tym zajmowali w ostatnich dniach. Pytali starszych mieszkańców o samopoczucie, o to, czy jest potrzebna jakaś pomoc. To działo się także w Kleśniskach. Seniorów odwiedzała tam wysłana przez nas osoba – zapewnia szefowa GOPS-u.

Co nie zagrało?
Cieszy, że sytuacja wątpliwa znalazła uspokajające wyjaśnienie. Czemu jednak w ogóle doszło do takich wątpliwości?
– Nasi pracownicy na pewno muszą się przedstawiać. Są też w stanie udokumentować, że reprezentują nasz ośrodek pomocy społecznej – mówi Kubicka.
Szefowa GOPS-u zauważa, że mogło dojść do przypadkowego nieporozumienia. Może po prostu pracownica przedstawiła się, a seniorka, zaskoczona wizytą, nie zapamiętała tej informacji. To się przecież zdarza każdemu – ileż razy prosimy kogoś, by powtórzył swoje nazwisko, choć wymienił je na początku rozmowy? Na pewno nie dojdziemy teraz, jak to przedstawienie się wyglądało z obiektywnego punktu widzenia. Syn mieszkanki Kleśnisk przyznaje, że mama mogła nie usłyszeć nazwiska podanego na początku rozmowy.
– Jestem spokojniejszy – przekazuje nam, gdy rozmawiamy ponownie i dowiaduje się, że po Kleśniskach faktycznie przemieszczała się pracownica GOPS-u.
Jaki z tego wniosek? Jest ich nawet kilka. Po pierwsze, doskonale zachowała się mieszkanka Kleśnisk, która – mając wątpliwości – zainteresowała sprawą swojego syna. Każdy senior powinien tak robić. Oszuści – gdy to oni odwiedzają mieszkańców – mają swoje sposoby, by zwieść właśnie seniorów. Ktoś z młodszego pokolenia często po prostu szybciej połapie się, że coś w sprawie nie gra. Po drugie – warto w czasach walki z koronawirusem wzmóc czujność. W gminie Lipie mieszkańców odwiedzali pracownicy opieki społecznej, by z wyprzedzeniem zorientować się, czy ktoś nie potrzebuje wsparcia w tych trudnych dniach. Ale nigdy nie wiadomo, czy gdzieś nie zapukają oszuści. Trzeba o tym po prostu pamiętać. Zresztą nie tylko teraz, w dobie pandemii. Po trzecie wreszcie – i to życzliwa porada dla urzędników kontaktujących się z mieszkańcami – zawsze warto zadbać o pewność, że mieszkaniec nie ma wątpliwości, iż ma do czynienia z oficjalną wizytą uprawnionej osoby. Nie zakładamy, że tu tego na pewno zaniedbano – ale może po prostu warto się zawsze upewnić na zapas. Bo ten przykład pokazuje, że doszło do nieporozumienia, choć pracownica pomocy społecznej najwyraźniej ani tego nie chciała, ani nie miała pojęcia, że tak się stało.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kleśniska, Lipie

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 34 317-33-23

Więcej w Kleśniska, Lipie