Sezon na żmije i kleszcze – Gazeta Kłobucka
Zdrowie

Sezon na żmije i kleszcze

Żmija nie poluje na człowieka, ale może ukąsić, gdy się ją przypadkiem nadepnie. Surowicę przeciw jadowi trzeba przyjąć wtedy nie później niż w ciągu 20 godzin.
Sezon na żmije i kleszcze

UWAGA. Jak nie wirus, to starzy „wrogowie”. Kiedy już pozwolili wychodzić do lasu, na spacery, wyjeżdżać w teren czy nawet na wakacje, to teraz trzeba by się bać żmij i kleszczy. No nie. Nie jest aż tak źle. W każdym razie warto sobie to i owo przypomnieć

Wirus trafił nam się w tym roku nieoczekiwanie. Kleszcze dają o sobie znać co sezon. A nawet niezależnie od pór roku. Kto jest spostrzegawczy, zauważył pewnie, że częściej spotyka się dziś w terenie dzikie zwierzęta. W zasadzie nie dziwi, że są wśród nich także żmije – jedyne jadowite gady w Polsce. Nie ma tu powodów do paniki. Ale warto wiedzieć, co robić, gdyby tak miało się pecha i dało pokąsać gadowi.
Małe a groźne
Wysyp kleszczy mamy ostatnio co roku i chyba coraz trudniej o osoby, których ten mały napastnik nie wziął sobie za cel i którym jeszcze nie wbił się nigdy w skórę. Ta ilość pasożytów sprawia, że świadomość ryzyka i wiedza, co zrobić, jak już kleszcz ugryzie, jest coraz powszechniejsza. Nie przeszkadza to jednak dalszemu utrzymywaniu się pewnych mitów.
Lasy Państwowe – zarządca lubianych przez Polaków miejsc leśnych spacerów i rekreacji – przypominają w ramach podjętej kampanii informacyjnej podstawowe informacje o zagrożeniach związanych z kleszczami. Poświęćmy im chwilkę.
Aby nie złapać kleszcza, najlepiej zabezpieczyć się przed wyjściem do lasu. Długie rękawy i nogawice, pełne buty – te zabezpieczą lepiej niż lekki ubiór na lato. Warto też zastosować środki przeciw groźnym owadom. Wśród nich są zarówno takie, które mają je odstraszać (najpopularniejsze), jak i te, które je uśmiercają. Warto poszukać i poczytać o tym więcej. Warto też, będąc w lesie, zerknąć co jakiś czas, czy mały robak nie chodzi nam po odzieży i zrzucić go zanim znajdzie drogę do skóry. Po powrocie z lasu ubranie trzeba zdjąć i wytrzepać. I warto obejrzeć swoje ciało, czy gdzieś nie wbił się kleszcz. Moment jego ukłucia można poczuć, ale jeszcze łatwiej przegapić. Kleszcze szukają miejsc ciepłych i z delikatną skórą. Warto więc przejrzeć skórę pod pachami, w pachwinach, pod kolanami, koło kostek, na zgięciach rąk, w okolicy pępka, za uszami i na szyi oraz na linii włosów. Co, gdy się kleszcza znajdzie? Absolutnie nie wolno go niczym smarować, bo wtedy wydali nam w ranę, którą zrobił, swoje wydzieliny i zarazki, jeśli jest ich nosicielem. Tak samo nie wolno robaka przypalać. Należy go złapać pęsetą tuż przy skórze i pociągnąć lekko do góry. Tak, aby go nie rozerwać, a usunąć ze skóry w całości. Ranę trzeba sprawdzić (czy nie został kawałek kleszcza) i zdezynfekować. Dla pewności warto to miejsce kontrolować przez miesiąc. Jeśli po czasie wystąpi zaczerwienienie, trzeba pójść do lekarza. Może to być objaw zakażenia. Kleszcze są nosicielami groźnej boreliozy, ale też wirusowego zapalenia mózgu. W ostatnich kilkunastu latach liczba zachorowań w kraju wzrosła już prawie dziesięciokrotnie. Więc warto uważać, bo choroba wyniszcza organizm i może nawet doprowadzić do śmierci, a jej leczenie jest żmudne i niełatwe. Dla odmiany warto też poznać kilka mitów dotyczących kleszczy. Po pierwsze nie każdy z nich jest nosicielem boreliozy, więc nie każde ukąszenie grozi chorobą. Co oczywiście nie znaczy, że ukąszenie można lekceważyć. Statystycznie co trzeci kleszcz ma jednak taką fatalną zdolność. Po drugie nie można się od boreliozy zaszczepić, więc pozostaje jej unikanie. Po trzecie po ukąszeniu trzeba 1-2 dób pozostawania kleszcza w skórze, aby doszło do zakażenia. To dość czasu, by po powrocie z lasu znaleźć robaka i go bezpiecznie usunąć. I dość, by nie musieć panikować, gdy do ukąszenia dojdzie. Po czwarte rumień wędrujący, który zwiastuje zakażenie po ukąszeniu kleszcza, nie pojawia się od razu, a dopiero po kilku, a czasem nawet kilkunastu dniach (czasem też wcale). Jeśli po ukąszeniu mamy małe zaczerwienienie, to jest ono jedynie wynikiem reakcji naszego organizmu na niewielkie uszkodzenie. To jeszcze nie jest groźne.
Jadowity gad
Taki mamy klimat – choć raz korzystny – że nasza lista jadowitych gadów liczy tylko jeden gatunek. Do tego nie tak groźny jak jego słynni kuzyni z ciepłych krajów. Żmija zygzakowata wyróżnia się – zgodnie z nazwą – zygzakowatym wzorem na grzbiecie. Bytuje na polankach i przecinkach w podmokłych lasach. Można ją nieraz zauważyć wygrzewającą się na słońcu. Żmija zygzakowata poluje na drobne ssaki, jaszczurki, żaby. Nie ma apetytu na człowieka. Ale w obronie własnej – na przykład nadepnięta przez nieuwagę – może ukąsić.
Skutkiem działania jadu żmii jest opuchlizna i ból. Ale to pół biedy. Groźne jest to, że toksyny jadu działają też na układ trawienny i oddechowy ofiary. Ukąszenie może być śmiertelne dla człowieka. Może – bo w ciągu kilkudziesięciu lat zdarzył się tylko jeden taki przypadek. Mimo wszystko nie ma potrzeby starać się, by być kolejnym.
Co zrobić, gdy żmija ukąsi? Absolutnie nie stosujemy metod dziadków i babć w postaci nacinania rany czy wysysania jadu. To „jaskiniowa” medycyna i metody, które dawno zarzucono. Nie stosuje się też opasek uciskowych. Zaleca się natomiast obmycie zranienia zimną wodą i unieruchomienie ukąszonej kończyny. Jeśli się da, to tak, by była poniżej reszty ciała. Jeśli jest taka możliwość, dobrze też trzymać tę część ciała w chłodzie. Ratunek przynosi medycyna. Osobie pokąsanej podaje się surowicę przeciwko jadowi żmii. A miejsce ukąszenia zabezpiecza metodami chirurgicznymi. Warto pamiętać jako kluczową informację, że podanie surowicy jest skuteczne, jeśli nastąpi do 20 godzin po ukąszeniu. To znaczy, że nie trzeba gnać do szpitala na złamanie karku. Ale odkładać pomocy lekarskiej „na jutro” też na pewno nie należy. (jar)

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zdrowie

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 34 317-33-23

Więcej w Zdrowie

who

WHO alarmuje ws. pandemii koronawirusa: sytuacja na świecie pogarsza się

Ewa Chojnacka9 czerwca 2020
maseczka2

Z końcem maja częściowo znikają maseczki

Adam Świerczyński30 maja 2020
zel

Środek do dezynfekcji. Eksperci alarmują: nigdy nie zostawiaj go w aucie

Ewa Chojnacka23 maja 2020
brzuch

Najbardziej niebezpieczne diety: Rujnują zdrowie i powodują jo-jo

Ewa Chojnacka23 maja 2020
bakterie

Jak wirusy „oszukują” układ odpornościowy? Naukowcy znaleźli odpowiedź

Ewa Chojnacka23 maja 2020
wirus

WHO: Brak dowodów na odporność po COVID-19

Jarosław Jędrysiak28 kwietnia 2020