Kłobuck

Koronawirus w kłobuckim szpitalu!

W szpitalu stosuje się surowe środki ostrożności. Ale medycy niosący pomoc tym, którzy mieli pecha zakazić się koronawirusem, sami są narażeni na ryzyko. Mimo stosowania sprzętu ochronnego.
Koronawirus w kłobuckim szpitalu!

EPIDEMIA. Zakażenie koronawirusem u osoby pracującej w kłobuckim szpitalu – bez objawów COVID-19 – spowodowało, że przejściowo zaprzestano przyjmowania na oddziały jakichkolwiek pacjentów. Jak do tego doszło? Jakie działania podjęto w sytuacji kryzysowej?

Odkrycie było nieoczekiwane. Podczas rutynowych badań personelu mającego styczność z pacjentami z grupy ryzyka wykryto zakażenie koronawirusem u jednej z pielęgniarek – choć osoba ta przechodziła zakażenie zupełnie bezobjawowo. Dalej sprawy potoczyły się szybko. Przyjmowanie pacjentów wstrzymano. Rozpoczęto też szeroko zakrojone testowanie wszystkich, którzy mogli mieć kontakt z osobą, u której zakażenie wykryto.
Jak mogło do tego dojść?
Przede wszystkim od początku pandemii dużo się zmieniło w sposobie działania służby zdrowia. Początkowo pacjenci z objawami i z podejrzeniem COVID-19 byli kierowani od razu do szpitali zakaźnych. Przypadkami koronawirusa zajmowano się właśnie tam. Obecnie działa to inaczej.
– Najpierw pacjenci z podejrzeniem zakażenia trafiają do lokalnych szpitali. Z naszego terenu także do nas. I w naszym szpitalu muszą być zdiagnozowani. Dopiero po zdiagnozowaniu trafiają do szpitali zakaźnych – mówi Katarzyna Gieracz-Majchrowska, wicedyrektor ZOZ w Kłobucku odpowiedzialna za sprawy medyczne. Oczywiście nie jest tak, że pacjent, który może być zakażony koronawirusem, trafia pomiędzy pacjentów, którzy są leczeni w związku z innymi chorobami. Tu obowiązują stosowne procedury.
– Mamy w szpitalu dokładnie odseparowane strefy czerwoną i zieloną – dla osób, które mogły mieć kontakt z koronawirusem, i dla pozostałych. Chodzi tu nie tylko o odseparowanie obu grup pacjentów. Aby zminimalizować ryzyko, każdą z tych części szpitala obsługuje osobny personel, który wzajemnie się ze sobą nie kontaktuje – opisuje wicedyrektor powiatowej służby zdrowia. Właśnie w związku z tymi szczególnymi środkami ostrożności wykryto przypadek zakażenia u osoby, która pracuje w szpitalu. Podkreślmy to: u osoby, która nie miała żadnych objawów choroby. Po prostu w gronie pracowników, którzy pracują w strefie czerwonej, a więc mają styczność z pacjentami, którzy mogą mieć koronawirusa lub są pod tym kątem testowani, obowiązkowo robi się okresowe badania, czy ktoś z tych pracowników sam się nie zaraził. I właśnie w ten sposób ustalono, że zakażenia SARS-CoV-2 nie uniknęła jedna z pielęgniarek. Pracująca w tej właśnie czerwonej strefie, czyli w gronie medyków szczególnie ryzykujących swoim zdrowiem dla dobra pacjentów, których mogła dotknąć lub dotknęła ta ciężka i dla niektórych śmiertelna choroba.
Szybkie decyzje
Po tym, jak w poniedziałek nadeszły wyniki testów i stało się jasne, że zakażenie ma osoba pracująca na wyższym piętrze szpitala, gdzie mieści się wspominana strefa czerwona, niezwłocznie podjęto działania, by uniknąć ryzyka kolejnych zakażeń. Przede wszystkim zaprzestano przyjmowania nowych pacjentów na oddziały szpitalne, nie różnicując tu już według podziału na wspomniane strefy bezpieczeństwa. Dla całkowitej pewności po prostu de facto sparaliżowano czasowo szpital do chwili, aż znane będą wyniki szeroko zakrojonych testów. Bo o ile wcześniej okresowo badano tylko mających kontakt z pacjentami z grupy ryzyka, o tyle teraz dla oceny stanu zagrożenia sięgnięto znacznie szerzej.
– Testami objęto cały personel szpitala, także te osoby, które nie miały styczności z oddziałem ze strefy czerwonej. Wymazy do testów pobrano oczywiście nie tylko od pracowników szpitala, ale i od wszystkich obecnych pacjentów. Musimy mieć pewność, czy nie ma wśród tych ludzi jeszcze kogoś, kto być może przechodzi zakażenie koronawirusem bezobjawowo – mówi Gieracz-Majchrowska.
Skoro w „zakaźnej” części kłobuckiego szpitala wykryto osobę, która wirusa miała, choć nie miała objawów choroby, to jasne jest, że może się to zdarzyć także w przypadku kogoś innego, również spoza oddziału dla osób z podejrzeniem koronawirusa. Bo w całej sprawie pozostaje niestety jedna wielka niewiadoma, będąca czynnikiem trudnego do uniknięcia ryzyka.
Skąd ten wirus?
Na to kluczowe pytanie niestety nie ma odpowiedzi i możliwe, że pewności w tej kwestii nie będzie wcale. Choć oczywiście są i tu dość konkretne ustalenia i bardzo prawdopodobne możliwości.
– Tylko część z pacjentów, którzy trafiają do nas jako osoby potencjalnie zakażone koronawirusem, jest poprzez testy diagnozowana jako osoby rzeczywiście z SARS-CoV-2. Mieliśmy już przypadki potwierdzenia zakażenia u pacjentów przebywających w naszym szpitalu – wyjaśnia wicedyrektor Gieracz-Majchrowska.
Wiadomo, że osoba, u której obecnie wykryto koronawirusa, miała kontakt z pacjentami, u których zakażenie też potwierdzono. Nie pracowała natomiast wśród innych chorych w szpitalu, bo, jak już wiemy, to teraz ściśle oddzielone od siebie dwie części placówki. Ale… no cóż, choć taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, to nie ma tu stuprocentowej pewności i nie można wykluczyć innych możliwości. Jak mówi wicedyrektor ZOZ-u, do zakażenia pracownicy szpitala mogło dojść na oddziale, ale mogło też gdzieś poza szpitalem. I takie ryzyko dotyczy też osób, które nie mają styczności z tą częścią szpitala, gdzie przyjmuje się osoby z podejrzeniem COVID-19. To także dlatego teraz poddano testom wszystkich pracowników placówki i jej pacjentów. Oczywiście podjęto też niezbędne działania będące następstwem dodatniego wyniku testu na koronawirusa u pracownicy szpitala. Przedmiotem dokładnej analizy stało się to, z kim mogła ona mieć kontakt – i chodzi tu zarówno o ustalenie źródła zakażenia, jak i grona osób, które powinny teraz zostać objęte kwarantanną. Wyznaczenie grona osób właśnie do kwarantanny to kolejne z kluczowych działań. Wiele zależy natomiast jeszcze od wyników testów. Po poniedziałkowej informacji o chorej pracownicy szpitala we wtorek przeprowadzono masową akcję pobierania próbek do badań od pracowników i pacjentów kłobuckiego szpitala. Kiedy będą wyniki?
– Nie mamy laboratorium w Częstochowie i próbki od nas są badane w Sosnowcu. Wiemy, jaka jest obecnie sytuacja z pandemią na Śląsku. To sprawia, że wyników nie poznamy od ręki. Prosiliśmy, by wykonano je dla nas jak najszybciej. Może będą dostępne w czwartek – mówi nam w środę po południu wicedyrektor Gieracz-Majchowska. Mają tu sporą nadzieję, że kolejnych stwierdzonych zakażeń już nie będzie. I wszyscy chyba powinniśmy na to liczyć. W każdym razie jest gotowość podjęcia takich działań, jakie okażą się niezbędne. Szpital na razie nie działa. No, poza ambulatorium, gdzie można bezpiecznie przyjść, bo to jakby osobna placówka w tym samym budynku, osobni lekarze. Ale celem jest odblokowanie pracy oddziałów w bezpieczny sposób. A do tego konieczne są właśnie wyniki prowadzonych teraz badań pobranych we wtorek próbek.
Czasem wstyd za ludzi
Wszyscy chyba jeszcze pamiętamy, jak na początku pandemii dość powszechnie rozumiano, jakie ryzyko ponoszą medycy i jaka należy im się wdzięczność. Potem to się zmieniło. I szczególnie przykre, że – mamy też takie nieoficjalne informacje spoza szpitala – także u nas. Zdążyły się już pojawić przypadki niemiłych zachowań i działań pod adresem osób, które będąc na pierwszym froncie walki z koronawirusem narażają siebie dla innych – i czasem same ulegają zakażeniom. Trudno zrozumieć, że ktoś za to okazuje wrogość, że nie potrafi sobie wyobrazić, iż być może i jemu za chwilę będzie ta pomoc potrzebna, bo go rozłoży koronawirus. Czy chce wtedy dogorywać pod przysłowiowym płotem, czy też będzie liczyć na pomoc ze strony tych, których dziś atakuje za to, że pomagają innym? Dziwna bywa ludzka natura. A może w tych przypadkach ona już nie jest ludzka?

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kłobuck

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Kłobuck

Łatwiej dojechać nad zalew Zakrzew

Jarosław Jędrysiak16 lipca 2024

Emilia Osadnik ze złotem mistrzostw Polski

Jarosław Jędrysiak15 lipca 2024

Wytańczyli pierwsze miejsce

Jarosław Jędrysiak11 lipca 2024

Budują dla mieszkańców

Jarosław Jędrysiak8 lipca 2024

Kwiaty dla oświaty, świadectwa dla uczniów

Jarosław Jędrysiak3 lipca 2024

Wizyta delegacji z Mościsk w Kłobucku

Jarosław Jędrysiak3 lipca 2024