<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>depesza z Brukseli &#8211; Gazeta Kłobucka</title>
	<atom:link href="https://gazetaklobucka.pl/TAGI/depesza-z-brukseli/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://gazetaklobucka.pl</link>
	<description>Tygodnik lokalny - wiadomości z Kłobucka i okolic</description>
	<lastBuildDate>Fri, 10 Mar 2017 21:32:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.7</generator>

<image>
	<url>https://gazetaklobucka.pl/wp-content/uploads/2021/12/favicon-32x32.png</url>
	<title>depesza z Brukseli &#8211; Gazeta Kłobucka</title>
	<link>https://gazetaklobucka.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2017/03/11/depesza-z-brukseli-11/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2017/03/11/depesza-z-brukseli-11/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Mar 2017 05:00:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=14668</guid>

					<description><![CDATA[Każdego roku 8 marca Parlament Europejski szczególnie dużo uwagi poświęca komisji praw kobiet i równouprawnienia. I choć zwykle zasiadające w niej feministki zajmują się sianiem ideologicznego zamętu, tym razem zrobiły coś pożytecznego: zwróciły uwagę PE na słabszą sytuację ekonomiczną kobiet. Co więcej, na przykładzie Polski mogły się też przekonać, że rozwiązaniem tego problemu wcale nie [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Każdego roku 8 marca Parlament Europejski szczególnie dużo uwagi poświęca komisji praw kobiet i równouprawnienia. I choć zwykle zasiadające w niej feministki zajmują się sianiem ideologicznego zamętu, tym razem zrobiły coś pożytecznego: zwróciły uwagę PE na słabszą sytuację ekonomiczną kobiet. Co więcej, na przykładzie Polski mogły się też przekonać, że rozwiązaniem tego problemu wcale nie jest ideologia gender.</p></blockquote>
<p>Słabsza pozycja gospodarcza kobiet jest wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej. Według Eurostatu w całej UE kobiety zarabiają o 16,7% mniej od mężczyzn wykonujących taką samą pracę. Gdyby na tę różnicę spojrzeć oczami pracodawcy, oznacza to, że Europejki przez 2 miesiące w roku (albo dziennie przez godzinę i 20 minut) pracują za darmo. Oczywiście, skutkuje to także różnicą w wysokości ich późniejszych emerytur: szacuje się, że w całej UE wynosi ona aż 40%! Pomimo tego, że systemy emerytalne są bardzo skomplikowanymi mechanizmami i funkcjonują inaczej w każdym państwie UE, co do jednego eksperci są zgodni: niższy poziom kobiecych emerytur to wynik niższych wynagrodzeń, a problem jest szczególnie widoczny u matek. Na tym tle Polska świeci wyjątkowo jasno. Raport PricewaterhouseCoopers pt. „Women in Work Index 2017” pokazuje, że pod względem sprawiedliwości wynagrodzeń Polska jest w ścisłej światowej czołówce. Na tle pozostałych państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) różnica w poziomie wynagrodzeń Polek i Polaków to jedynie 6.7%. Raport pokazuje też, że — jeśli utrzymamy dotychczasowe tempo — do 2021 r. będziemy pierwszym krajem, w którym zniknie tzw. luka płacowa. Dla porównania: prognozuje się, że w Niemczech ten sam efekt nastąpi dopiero w… 2297 r.!  Oczywiście, w oczach europosłów krajowej opozycji jakikolwiek sukces Ojczyzny może być wynikiem wyłącznie pomyłki w obliczeniach, wobec czego w PE oficjalnie podważyli oni metodę badań. Jednak prawdy nie można zakłamać – inne raporty potwierdzają wnioski PwC o wyjątkowej sytuacji Polek. Nie tylko bowiem mają one uczciwych przełożonych, lecz także są w ścisłej europejskiej czołówce jeśli chodzi o bycie szefem. Według Eurostatu niemal co trzeci polski przedsiębiorca zatrudniający pracowników jest kobietą. Nieznacznie lepszy wynik uzyskała tylko Hiszpania. Gdy dołączymy do tego wyniki ogólnoświatowego badania „Women in Business 2017”, zgodnie z którym kobiety w Polsce zajmują 40% najwyższych stanowisk, podczas gdy unijna średnia wynosi jedynie 25%, widzimy wyraźnie, jak bardzo wyssane z palca są oskarżenia o rzekome łamanie praw kobiet w Polsce.<br />
Zbliżająca się sesja Komisji do Spraw Kobiet ONZ, która także będzie dotyczyć wzmocnienia ekonomicznej  pozycji kobiet, to dobra okazja, aby wyciągnąć wnioski z polskich doświadczeń. Feministki od lat prześcigają się w pomysłach na to, jak zapewnić kobietom równość: od aborcji na życzenie, przez powszechne parytety aż po absurdy takie jak zniesienie podziału toalet na damskie i męskie. Życie jednak zweryfikowało nawet najgłupsze pomysły. Oczywiście, nie oznacza to, że w Polsce nie mamy już nad czym pracować – wręcz przeciwnie. Ostatnie badania pokazują jednak, że drogą do równości kobiet nie jest zajadły feminizm, lecz po prostu zdrowy rozsądek. Czas, aby dostrzeżono to także w Brukseli.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2017/03/11/depesza-z-brukseli-11/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/12/25/depesza-z-brukseli-10/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/12/25/depesza-z-brukseli-10/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Dec 2016 06:44:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=12955</guid>

					<description><![CDATA[Zagrożenie islamskim terroryzmem na stałe wpisało się w krajobraz Zachodniej Europy – unijni eurokraci wciąż wolą go jednak nie zauważać. 14 grudnia, niespełna tydzień przed tragedią, do jakiej doszło na berlińskim jarmarku bożonarodzeniowym, PE znów zajął się stanem demokracji w Polsce. Deputowani, których zadaniem jest budowanie ponadnarodowego porozumienia o przyszłości Europy, zamiast dyskutować o stanie [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zagrożenie islamskim terroryzmem na stałe wpisało się w krajobraz Zachodniej Europy – unijni eurokraci wciąż wolą go jednak nie zauważać. 14 grudnia, niespełna tydzień przed tragedią, do jakiej doszło na berlińskim jarmarku bożonarodzeniowym, PE znów zajął się stanem demokracji w Polsce. Deputowani, których zadaniem jest budowanie ponadnarodowego porozumienia o przyszłości Europy, zamiast dyskutować o stanie UE, wylewają żale nad demokratycznie wybranym rządem. Okazuje się, że autorzy niezliczonych teorii wzmocnienia UE, dziś &#8211; gdy wszystkie ich mądrości zawiodły – nie mają nic do powiedzenia na temat kryzysu europejskiej integracji i bezpieczeństwa. Tym bardziej nie mają pomysłu na to, jak z niego wyjść. Kolejna debata o demokracji w Polsce pokazuje, że brakuje im też pomysłów na tematy zastępcze. Tymczasem tematów do dyskusji nie brakuje – zamiast zbywać je milczeniem, europosłowie powinni zastanowić się nad rządami prawa chociażby… w unijnych instytucjach.</p>
<p>Opublikowany niedawno przez Komisję Europejską „Pakiet na rzecz czystej energii dla wszystkich” to kolejny przykład na to, że w Brukseli szacunek dla państw członkowskich kończy się tam, gdzie zaczyna się konflikt z pomysłami eurokratów. Propozycje dotyczą kształtu rynku energii w UE – kluczowego obszaru w pracach tej kadencji. Mają one jeden cel – wykluczyć elektrownie węglowe z udziału w tzw. rynku mocy. Jest on mechanizmem kluczowym dla państw, w których występują niedobory energii, i pozwala z wyprzedzeniem zapewnić ilość mocy potrzebnej do ich pokrycia. Tymczasem wskazane przez KE niezwykle restrykcyjne limity emisyjności w praktyce wykluczają wykorzystanie w takich elektrowniach węgla. Oznacza to bezprawną ingerencję w miks energetyczny państw członkowskich, który zgodnie z traktatami należy do kompetencji krajowych. To zresztą nie jedyne nadużycie prawa przez KE. Choć kierunki polityki klimatycznej określają głowy państw członkowskich, czyli Rada Europejska, KE zignorowała je i postanowiła zaostrzyć dotychczasowe – i tak drakońskie – cele klimatyczne na okres do 2030 r. W efekcie propozycje KE nie tylko zmieniają charakter celu zmniejszenia zużycia energii w UE z politycznego na prawnie wiążący, lecz także istotnie podnoszą tę poprzeczkę z 27 do 30%. Trudno nazwać to inaczej niż rażącym przekroczeniem kompetencji.</p>
<p>Oczywiście, warto zwrócić uwagę na to, że nowe propozycje Komisji do pewnego stopnia reagują na błędy dotychczasowej polityki klimatycznej UE. Być może nareszcie skończy się uprzywilejowanie odnawialnych źródeł energii, które na rynku będą podlegały tym samym zasadom, co pozostałe elektrownie. Daje to szansę na to, że w centrum zainteresowania unijnego prawa stanie zwykły odbiorca energii, którego rachunek do tej pory obciążały koszty preferencyjnego traktowania zielonej energii. Doprowadziło to do sytuacji, w której wielu osób po prostu nie stać na opłacenie rachunków za energię, tzw. zjawiska wykluczenia energetycznego. Dobrym posunięciem jest także skupienie się przez KE na rozwoju wytwarzania energii odnawialnej na własne potrzeby (tzw. energetyki prosumenckiej). Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych działaniach KE uniknie popełniania błędów, za które obywatele płacą z własnej kieszeni.</p>
<p>Patrząc na kształt dyskusji o obecnych problemach UE – dokładniej: na jej brak – trudno nie odnieść wrażenia, że kolejne debaty o stanie demokracji w Polsce są po prostu ucieczką od bolesnej prawdy, że UE w dotychczasowym kształcie jest wypalona. Obserwujemy widowisko, które ma pokazać, że unijne instytucje są panami całej europejskiej sceny politycznej. Niestety – ostatnie tragiczne wydarzenia mówią coś zupełnie innego. Czas, aby ta prawda dotarła do debatujących w Strasburgu polityków – czas na debatę o realnych problemach UE, wśród których znów na pierwszym miejscu pojawia się zagrożenie życia milionów Europejczyków.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/12/25/depesza-z-brukseli-10/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/11/13/depesza-z-brukseli-9/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/11/13/depesza-z-brukseli-9/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2016 09:44:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=12133</guid>

					<description><![CDATA[O tym, że zróżnicowanie kierunków dostaw gazu do Polski jest gwarancją naszego bezpieczeństwa energetycznego, wiedzą i mówią wszyscy. Jednak diabeł (jak to ma w zwyczaju) tkwi w szczegółach: same połączenia z sąsiednimi państwami to nie wszystko. Cały czas musimy też szukać nowych źródeł – budowa tzw. Bramy Północnej pozwoli Polsce sprowadzać gaz z Norwegii i [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>O tym, że zróżnicowanie kierunków dostaw gazu do Polski jest gwarancją naszego bezpieczeństwa energetycznego, wiedzą i mówią wszyscy. Jednak diabeł (jak to ma w zwyczaju) tkwi w szczegółach: same połączenia z sąsiednimi państwami to nie wszystko. Cały czas musimy też szukać nowych źródeł – budowa tzw. Bramy Północnej pozwoli Polsce sprowadzać gaz z Norwegii i może zakończyć dominację Gazpromu w naszym regionie. W połowie października grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy Prawo i Sprawiedliwość, zorganizowała w PE konferencję o znaczeniu tego projektu dla bezpieczeństwa energetycznego Europy</p></blockquote>
<p>Same połączenia z sąsiednimi państwami to nie wszystko. Musimy przecież patrzeć nie tylko na miejsce, w którym biegnie gazociąg, lecz także na płynący nim surowiec i obowiązujące u naszych sąsiadów przepisy. Dziś z Rosji pochodzi ok. połowa zużywanego w Polsce gazu. Ze złóż krajowych otrzymujemy 4,4 mld m3 błękitnego paliwa, przy rocznym zapotrzebowaniu ponad 15 mld m3. Oczywiście, terminal LNG w Świnoujściu pracuje już na nasze bezpieczeństwo energetyczne. Jednak sam skroplony gaz to dziś wciąż za mało, aby raz na zawsze pożegnać strach przed zakręceniem gazowego kurka przez Rosjan.<br />
Do tej pory głównym zabezpieczeniem gazowych interesów Polski w razie ewentualnego kryzysu był rosyjski gaz, który do Polski płynie z Niemiec przez tzw. rewers na gazociągu jamalskim. Problemem jest jednak niemieckie prawo. Zgodnie z nim w dowolnej chwili Niemcy mogą zatrzymywać gaz dla siebie – w magazynach należących dziś do Gazpromu – a dopiero potem przesyłać go do Polski. Jeśli dołączymy do tego plan budowy gazociągu Nord Stream 2 między Rosją a Niemcami, widać, że stan gazowej szachownicy w Europie wymaga podjęcia zdecydowanych kroków.<br />
Na tym tle otwarcie polskiego rynku gazu na region Morza Północnego jest dziś oczywistością. Pokazuje też, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie boi się myśleć dużymi formatami i konsekwentnie realizuje obietnice. Premier Beata Szydło już w lutym tego roku poruszała z rządem Norwegii kwestię nowego połączenia gazowego. Na poziomie UE kontynuacją rozmów było wysłuchanie, które w połowie października w PE zorganizowała grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy Prawo i Sprawiedliwość. Projekt Bramy Północnej zakłada stworzenie korytarza gazowego, który wykorzystałby istniejące już możliwości przesyłu Norwegia–Dania i połączył je na odcinku Polska–Dania nowym gazociągiem Baltic Pipe. Wraz z dalszą rozbudową terminalu LNG w Świnoujściu rządowa strategia zapewni Polsce dodatkowe 14,5 mld m3 gazu rocznie, a więc prawie tyle, ile cały kraj zużywa w ciągu roku. Planowane na 2020 r. uruchomienie gazociągu wzmocni nie tylko polski rynek, lecz także położone na południe kraje Grupy Wyszehradzkiej oraz Ukrainę.<br />
Unijne instytucje wspierają polski plan pokrzyżowania planów Kremla. Gazociąg Polska–Dania został oficjalnie uznany za projekt leżący we wspólnym interesie, co w czasie budowy da mu organizacyjne i finansowe wsparcie UE. Wagę projektu podkreślał obecny na wysłuchaniu Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. unii energetycznej. Projekt jest też bardzo ważny dla Duńczyków i Norwegów – wstępne analizy pokazują, że będzie opłacalny dla wszystkich uczestniczących w nim państw. Równolegle Polska buduje w UE coraz silniejszą opozycję przeciw budowie drugiej nitki Gazociągu Północnego – na ostatnim szczycie UE Polskę poparły państwa bałtyckie i bałkańskie oraz Grupa Wyszehradzka. Czas, aby i w tej sprawie Komisja zajęła stanowisko.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/11/13/depesza-z-brukseli-9/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/09/04/depesza-z-brukseli-8/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/09/04/depesza-z-brukseli-8/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2016 10:20:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=10630</guid>

					<description><![CDATA[Unijne instytucje nie mogą zapominać o tym, jak istotną rolę pełni Puszcza Białowieska w życiu lokalnej społeczności. Jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy na wniosek fałszywych obrońców Puszczy do Komisji Europejskiej trafiła skarga przeciw Polsce. Dzięki moim staraniom na przełomie sierpnia i września w Parlamencie Europejskim zagościła wystawa „Puszcza Białowieska – lasy naturalne czy też [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Unijne instytucje nie mogą zapominać o tym, jak istotną rolę pełni Puszcza Białowieska w życiu lokalnej społeczności. Jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy na wniosek fałszywych obrońców Puszczy do Komisji Europejskiej trafiła skarga przeciw Polsce. Dzięki moim staraniom na przełomie sierpnia i września w Parlamencie Europejskim zagościła wystawa „Puszcza Białowieska – lasy naturalne czy też dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności”.<br />
Wystawa pokazuje, jak bliskie są relacje między Puszczą a okolicznymi mieszkańcami, którzy od wieków otaczają ją troską. Odpowiedź ze strony KE wymaga bowiem przede wszystkim trzeźwej oceny faktów stojących za decyzją o wycince. Tymczasem w dyskusji na temat Puszczy dominują histeryczne argumenty, które z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Skala zniszczeń dokonanych przez kornika drukarza jest bowiem przerażająca. Dotychczas przez szkodnika zostało zaatakowanych ponad 400 tys. świerków, a uschnięte drzewa zajmują ponad 4 tys. ha, co odpowiada powierzchni 5600 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Na terenach nadleśnictw gospodarczych uschło 25% drzew. Wobec epidemicznych rozmiarów problemu oczywista jest chęć powierzenia losów Puszczy wiedzy i doświadczeniu specjalistów. A jednak, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, w odniesieniu do bezcennej Puszczy Białowieskiej nieustannie słyszymy pokrzykiwania znachorów ekologii.<br />
Uważają oni, że lepiej od prawdziwych leśników potrafią powstrzymać inwazję kornika drukarza, która od kilku lat postępuje w Białowieży. Proponowana przez nich metoda jest faktycznie do bólu naturalna i polega na… czekaniu z założonymi rękoma, aż problemem rozwiąże się sam. Wśród pokrzykiwań „wycinać Puszczę to jak burzyć Wawel!” ekologowie zupełnie przeinaczają fakty: choć część Puszczy Białowieskiej faktycznie objęto ścisłą ochroną, to jednak aż 5/6 jej obszaru stanowią nadleśnictwa gospodarcze, w których prowadzona jest gospodarka leśna. Wbrew temu, co promują w mediach fałszywi obrońcy Białowieży, ten wyjątkowy las wcale nie jest terenem nigdy nietkniętym ludzką ręką. Wręcz przeciwnie – to dzięki mądrym decyzjom polskich leśników dziś w Puszczy Białowieskiej możemy spotkać gatunki zwierząt i roślin, które już dawno temu zniknęły z map Zachodniej Europy. Co więcej, wiele wieków liczy także tradycja opiekowania się Puszczą przez okolicznych mieszkańców. To właśnie wokół śladów ich działalności w Puszczy koncentruje się wystawa, którą można oglądać w Parlamencie Europejskim w Brukseli.<br />
Fakty mówią same za siebie: w obliczu epidemii szukanie pomocy u znachora i czekanie, aż problem sam się rozwiąże, to skrajna nieodpowiedzialność. W sytuacjach nadzwyczajnych należy ufać specjalistom. Zwłaszcza, gdy do dyspozycji mamy tak doświadczonych ekspertów, jak polscy leśnicy. Ich wiedza jest dla nas gwarancją, że Puszcza Białowieska – oczko w głowie całej Europy – niebawem znów będzie zdrowa.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/09/04/depesza-z-brukseli-8/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/08/18/depesza-z-brukseli-7/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/08/18/depesza-z-brukseli-7/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Aug 2016 09:44:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=10208</guid>

					<description><![CDATA[Światowe Dni Młodzieży dobiegły końca, a wraz z nimi zakończył się okres wytężonej pracy tysięcy osób odpowiedzialnych za ich pomyślny przebieg. Młodzi ludzie z całego świata wrócili do domów z papieskim wezwaniem, aby zaryzykować i zmierzyć się z wymaganiami prawdziwego świata, zamiast uciekać od nich na kanapie. To wezwanie (i wyzwanie!) przekazane przez Ojca Świętego [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Światowe Dni Młodzieży dobiegły końca, a wraz z nimi zakończył się okres wytężonej pracy tysięcy osób odpowiedzialnych za ich pomyślny przebieg. Młodzi ludzie z całego świata wrócili do domów z papieskim wezwaniem, aby zaryzykować i zmierzyć się z wymaganiami prawdziwego świata, zamiast uciekać od nich na kanapie. To wezwanie (i wyzwanie!) przekazane przez Ojca Świętego to jednak nie jedyny bagaż, z jakim pielgrzymi wyjechali z podkrakowskich Brzegów, Jasnej Góry i Łagiewnik. Do swoich domów przywieźli także obraz Polski jako kraju, w którym mieszkają życzliwi i radośni ludzie o wielkich sercach, a co najważniejsze – kraju bezpiecznego.<br />
Ogromny wysiłek, jaki w zapewnienie takiego wizerunku Polski został włożony przez rząd, służby mundurowe, organizatorów, a wreszcie samych Polaków, to najlepszy dowód na to, że na mapie Europy wciąż istnieją miejsca wolne od lęku. Światowe Dni Młodzieży – podobnie, jak poprzedzający je o kilka tygodni warszawski szczyt NATO – w pełni to potwierdziły. Brak jakichkolwiek incydentów uspokaja jeszcze bardziej, gdy zestawimy go z serią lipcowych zamachów terrorystycznych w europejskich miastach. W Nicei 84 osoby zginęły pod kołami ciężarówki prowadzonej przez Tunezyjczyka, kilka dni później w Monachium Niemiec irańskiego pochodzenia zastrzelił w galerii handlowej 9 osób, pasażerów pociągu pod Würzburgiem siekierą zaatakował Afgańczyk, w restauracji pod Reutlingen Syryjczyk zabił maczetą Polkę, a kilka godzin później w Ansbach wybuchł plecak samobójcy – imigranta z Syrii. Tragedii dopełniła informacja o francuskim księdzu, który podczas sprawowania Mszy Świętej został zamordowany w imię Allaha.<br />
W tym dramatycznym ciągu wydarzeń szokuje nie tylko skala ludzkiego cierpienia. Równie przerażająca jest dezinformacja dokonywana w imię politycznej poprawności, w której imię – zwłaszcza w Niemczech – unika się szukania winnych wśród środowisk muzułmańskich. Co więcej, uwagę od sprawców odwraca się, wskazując na ich zaburzenia psychiczne bądź na skrajną prawicę. Okazuje się zatem, że od czasu zbiorowych napaści seksualnych, do jakich doszło w sylwestrową noc na dworcu kolejowym w Kolonii, niemieckie standardy wolności słowa nie uległy żadnej poprawie. Problemu terroryzmu i obłudnej polityki informacyjnej Niemiec wciąż nie widzi Komisja Europejska, którą zdecydowanie bardziej interesuje fikcyjny kryzys demokracji w Polsce. W zastępstwie milczącej UE opinię na temat terrorystów wygłosił natomiast lider KOD. Mateusz Kijowski stwierdził, że terroryzm islamski nie jest żadnym zagrożeniem w przeciwieństwie do… terroryzmu chrześcijańskiego! Jak rozumiem, głównym narzędziem zbrodni jest w tym wypadku nienawistnie odmawiany przez wiernych różaniec?…<br />
Rozsądek działań polskiego rządu w odniesieniu do kryzysu migracyjnego nie pozostawia wątpliwości, a swoje potwierdzenie znajduje także w słowach Papieża, wygłoszonych podczas spotkania z biskupami. Franciszek podkreślał różnorodność sposobów dokonywania pomocy, a także wprost stwierdził, że w tej kwestii najważniejszy jest szacunek do człowieka, będącego przecież obrazem Boga. Szacunek, którego zaprzeczeniem są przymusowe przesiedlenia do państw zupełnie obcych kulturowo i odgórnie określane kwoty traktujące ludzi jak niechciane meble – przesuwane do woli. To słowa, które unijni „specjaliści” ds. chrześcijańskiego miłosierdzia powinni sobie szczególnie przyswoić.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/08/18/depesza-z-brukseli-7/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/06/05/depesza-z-brukseli-6/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/06/05/depesza-z-brukseli-6/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2016 08:22:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=8606</guid>

					<description><![CDATA[19 i 20 maja podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego uczestniczyłam w dyskusjach „Jaka Unia, jaka Europa” oraz „Hutnictwo w Europie i na świecie”. Moje eurorealistyczne spojrzenie na problemy UE wskazywało na potrzebę reformy struktur unijnych, ich ulepszenia oraz dbania o należytą ochronę kompetencji rządów krajowych. Europejski Kongres Gospodarczy sprzyjał dyskusjom na temat tego, co robić, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>19 i 20 maja podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego uczestniczyłam w dyskusjach „Jaka Unia, jaka Europa” oraz „Hutnictwo w Europie i na świecie”. Moje eurorealistyczne spojrzenie na problemy UE wskazywało na potrzebę reformy struktur unijnych, ich ulepszenia oraz dbania o należytą ochronę kompetencji rządów krajowych.</p>
<p>Europejski Kongres Gospodarczy sprzyjał dyskusjom na temat tego, co robić, aby gnębioną kryzysami UE utrzymać w całości. Patrząc na poruszane problemy z perspektywy państw członkowskich, zachęcałam do eurorealizmu. Właśnie taką wizję integracji reprezentuje w Parlamencie Europejskim grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, w skład której wchodzi m.in. delegacja Prawa i Sprawiedliwości oraz brytyjscy konserwatyści. </p>
<p>Eurorealizm to głos rozsądku przypominający, że Unia Europejska potrzebuje reformy, dzięki której będą szanowane kompetencje przysługujące rządom państw członkowskich. To głos, który stawia pytania o racjonalność unijnych wydatków i każe wątpić w sens trzech siedzib Parlamentu Europejskiego. Podróże pomiędzy nimi, do których dochodzi raz w miesiącu, obciążają unijny budżet nawet o 300 mln euro rocznie.<br />
Po drugie, eurorealizm to także głos rozsądku przypominający o gospodarczych fundamentach Unii Europejskiej. Węgiel i rudy żelaza, dwa strategiczne surowce, wokół których zrodziła się Europejska Wspólnota Gospodarcza, dziś uznawane są za przeszkodę w realizowaniu wizji prowadzenia najambitniejszej polityki klimatycznej na świecie. Skutki tej samotnie realizowanej ambicji są doskonale znane &#8211; zwiększone koszty produkcji oraz przenoszenie przemysłu do państw nieobjętych równie wysokimi kosztami ochrony środowiska. Podążająca w ślad za tzw. ucieczką emisji ucieczka miejsc pracy w samym tylko sektorze stalowym doprowadziła do spadku zatrudnienia o 20% od 2007 r.<br />
Wreszcie, eurorealizm to również pamięć o pozostałych sektorach gospodarki &#8211; zwłaszcza tych energochłonnych, które na skutek obciążeń klimatycznych płacą za energię elektryczną dwukrotnie więcej niż ich konkurenci z Rosji i Chin. Nieustannie podnoszone cele klimatyczne na lata 2020-2030, które przyjęto w październiku 2014 r., nie pozostawiają złudzeń, że sytuacja ta ulegnie tylko pogorszeniu.<br />
Unijne elity od wielu lat pozbawione są kontaktu z realnymi problemami państw członkowskich UE. Im szybciej pojmą, że przyświecające im idee mają realne finansowe konsekwencje, tym lepiej dla nas wszystkich i naszych portfeli. Jestem przekonana, że dzięki głosowi eurorealistów UE szybciej uda się przywrócić właściwą jej rolę &#8211; forum współpracy suwerennych państw, a nie laboratorium doświadczalnego dla coraz bardziej abstrakcyjnych pomysłów. </p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/06/05/depesza-z-brukseli-6/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/15/depesza-z-brukseli-5/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/15/depesza-z-brukseli-5/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 May 2016 11:17:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=8281</guid>

					<description><![CDATA[Przyjęta 13 kwietnia przez Parlament Europejski rezolucja dotycząca Polski jest najlepszym dowodem na to, że Platforma Obywatelska stała się tyle opozycją totalną, co raczej totalnie antypolską. Dokument, w którego powstanie zaangażowany był poseł PO Rafał Trzaskowski, jest nie tylko przykładem brutalnej ingerencji w kompetencje państwa członkowskiego, lecz także &#8211; a może nawet przede wszystkim &#8211; [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przyjęta 13 kwietnia przez Parlament Europejski rezolucja dotycząca Polski jest najlepszym dowodem na to, że Platforma Obywatelska stała się tyle opozycją totalną, co raczej totalnie antypolską. Dokument, w którego powstanie zaangażowany był poseł PO Rafał Trzaskowski, jest nie tylko przykładem brutalnej ingerencji w kompetencje państwa członkowskiego, lecz także &#8211; a może nawet przede wszystkim &#8211; dowodem na desperację PO w dążeniu do odbudowania politycznej pozycji.<br />
Działania, jakie obserwujemy w Brukseli i Strasburgu, mają tylko jeden cel: polityczny zamęt. Pokazuje to zarówno stosunek Komisji do oficjalnych zapytań o podstawę prawną jej działań, jak i tekst kwietniowej rezolucji. Już ponad trzy miesiące temu razem z europosłami Stanisławem Ożogiem, Januszem Wojciechowskim i Zbigniewem Kuźmiukiem zadałam Komisji pytanie o wskazanie merytorycznych i prawnych podstaw decyzji o wszczęciu wobec Polski procedury ochrony państwa prawa. Do tej pory nie otrzymałam na nie odpowiedzi &#8211; pomimo tego, że termin na jej udzielenie wynosi maksymalnie 6 dni.<br />
Tekst rezolucji doskonale potwierdza chaos działań Komisji i opozycji. Autorzy milczą na temat przyczyn obecnego sporu: skandalicznej nowelizacji ustawy o TK z czerwca 2015 r. W dokumencie znalazło się natomiast wezwanie, aby Komisja monitorowała poszanowanie zasad demokracji we wszystkich państwach członkowskich &#8211; w celu unikania podwójnych standardów. Autorzy rezolucji zapomnieli chyba, że zmieniony sposób funkcjonowania TK nie jest w skali Europy wyjątkiem. W innych krajach rozpatrywanie spraw według kolejności wpływu, a nie czyjegoś widzimisię, jest uznawane za wzmocnienie pozycji obywateli. Komisja natomiast widzi w tym rozwiązaniu jedną z metod sparaliżowania pracy Trybunału. Zatem czy wobec pozostałych państw również zostaną przyjęte rezolucje?<br />
Każdego dnia wzrasta niesmak, jaki pozostawiają po sobie działania opozycji. Wobec wszystkich posunięć rządu PO ma tylko jedną metodę działania &#8211; sprzeciw. W realizacji planu bycia opozycją totalną przyświeca jej zasada: „skoro fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów”. Prawda broni się jednak sama, czego przykładem jest jednomyślne powołanie posła Janusza Wojciechowskiego na audytora w Europejskim Trybunale Obrachunkowym &#8211; pomimo marcowej prowokacji przeprowadzonej przez posłanki PO Julię Piterę i Różę Thun. Pomyślna decyzja w tej sprawie pokazuje, że tam, gdzie decyzje należą do rządów unijnych państw, a nie podburzanych przez PO polityków, polski rząd jest uznawany za godnego zaufania partnera.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/15/depesza-z-brukseli-5/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depesza z Brukseli</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/03/27/depesza-z-brukseli-4/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/03/27/depesza-z-brukseli-4/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Mar 2016 07:36:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depesza z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=7381</guid>

					<description><![CDATA[We wtorkowy poranek mediami wstrząsnęły informacje o serii zamachów. Trzy dni po ujęciu koordynatora listopadowych zamachów w Paryżu celem terrorystów stała się Bruksela. W atakach na główne lotnisko oraz dwie stacje metra obok unijnych instytucji zginęły przynajmniej 34 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Kolejny raz stoimy twarzą w twarz z okrucieństwem terrorystów oraz bezsilnością [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>We wtorkowy poranek mediami wstrząsnęły informacje o serii zamachów. Trzy dni po ujęciu koordynatora listopadowych zamachów w Paryżu celem terrorystów stała się Bruksela. W atakach na główne lotnisko oraz dwie stacje metra obok unijnych instytucji zginęły przynajmniej 34 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Kolejny raz stoimy twarzą w twarz z okrucieństwem terrorystów oraz bezsilnością władz. Wobec islamizacji Europy &#8211; kryzysu, z którym nie potrafi ona sobie poradzić &#8211; ocena brukselskiej tragedii nie powinna sprawiać większych trudności. Jednak według Julii Pitery, eurodeputowanej PO, do ataków należy podchodzić z dystansem i nie łączyć ich z obecną sytuacją polityczną i międzynarodową. Trudno o pogląd bardziej oderwany od rzeczywistości.<br />
Zdaniem poseł Pitery w Europie zamachy terrorystyczne nie są niczym nowym. Chciałoby się dodać: podobnie jak zaślepienie niektórych polityków. Julia Pitera dowiodła go razem z Różą Thun, także deputowaną PO, już wcześniej: na marcowym posiedzeniu komisji kontroli budżetowej Parlamentu Europejskiego. Podczas przesłuchania kandydata polskiego rządu na członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, najwyżej instytucji kontrolującej przepływ unijnych funduszy, posłanki podważały kandydaturę Janusza Wojciechowskiego. Jego wysokie kompetencje z zakresu kontroli publicznej były oczywiste: zanim trzykrotnie został wybrany do PE, przez 20 lat był sędzią orzekającym we wszystkich instancjach &#8211; aż po Sąd Najwyższy, przez 6 lat prezesem NIK, a przez 3 członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Pełniąc te funkcje, nigdy nie wahał się stawać po stronie prawdy &#8211; nawet wtedy, gdy skutkiem jego sprawozdań były dymisje ministrów pochodzących z jego środowiska. Dla deputowanych Platformy fakty były bez znaczenia. Pod pretekstem troski o niezależność ETO za wszelką cenę starały się podważyć reputację posła. Głównym zarzutem była… jego działalność parlamentarna oraz wypowiedzi o Trybunale Konstytucyjnym. Zarzucanie osobie aktywnej w życiu publicznym, że ma własne poglądy, i uznawanie tego za przeszkodę dla niezależności jest szczytem absurdu. Zaślepione posłanki zapomniały, że najlepszą gwarancją niezależności jest nieskazitelna opinia, która jest domeną posła Wojciechowskiego.<br />
Zachowanie posłanek PO to zdarzenie niespotykane w historii Polski w UE. Złamano niepisaną zasadę solidarności Polaków &#8211; fundament ponadpartyjnej współpracy. W imię budowania silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej Prawo i Sprawiedliwość zawsze wspierało kandydatów obozu rządzącego. Robiło to wobec Bronisława Geremka, Jerzego Buzka, Donalda Tuska i Elżbiety Bieńkowskiej. Działania te nie były kwestią chłodnej kalkulacji i troski o własny interes, lecz o dobro wspólne, jakim jest Polska. Jak widać, dla niektórych znaczenie tego podstawowego obowiązku obywatela wciąż pozostaje nieznane.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/03/27/depesza-z-brukseli-4/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
