<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>wywiad &#8211; Gazeta Kłobucka</title>
	<atom:link href="https://gazetaklobucka.pl/TAGI/wywiad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://gazetaklobucka.pl</link>
	<description>Tygodnik lokalny - wiadomości z Kłobucka i okolic</description>
	<lastBuildDate>Mon, 27 May 2019 14:30:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.8</generator>

<image>
	<url>https://gazetaklobucka.pl/wp-content/uploads/2021/12/favicon-32x32.png</url>
	<title>wywiad &#8211; Gazeta Kłobucka</title>
	<link>https://gazetaklobucka.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Budowniczowie ruin</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2019/05/27/budowniczowie-ruin/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2019/05/27/budowniczowie-ruin/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa Chojnacka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 May 2019 14:30:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kasperkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Budowniczowie ruin]]></category>
		<category><![CDATA[Popularne]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=30708</guid>

					<description><![CDATA[W jakim kierunku zmierza demokracja w Polsce i jaki ma z tym związek polityka partii rządzącej wobec sądów? Czy polskiemu sądownictwu potrzebna jest reforma? Rozmawiamy na ten temat z częstochowskim adwokatem, Adamem Kasperkiewiczem „Gazeta Kłobucka”: Czy Polska jest nadal demokratycznym państwem prawa? Adam Kasperkiewicz: Skoro pani zadaje takie pytanie, to – jak rozumiem – pojawiły [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W jakim kierunku zmierza demokracja w Polsce i jaki ma z tym związek polityka partii rządzącej wobec sądów? Czy polskiemu sądownictwu potrzebna jest reforma? Rozmawiamy na ten temat z  częstochowskim adwokatem, Adamem Kasperkiewiczem</p></blockquote>
<p><strong>„Gazeta Kłobucka”: Czy Polska jest nadal demokratycznym państwem prawa?<br />
Adam Kasperkiewicz:</strong> Skoro pani zadaje takie pytanie, to – jak rozumiem – pojawiły się w pani co do tej kwestii wątpliwości? Wcale mnie to nie dziwi. Prawo i Sprawiedliwość, po uzyskaniu w 2015 r. większości parlamentarnej, przystąpiło do metodycznego demontażu państwa prawnego.<br />
Zasada demokratycznego państwa prawnego, która ustanowiona została  w art. 2 Konstytucji RP, mówi, że władza publiczna może działać tylko w granicach przyznanych jej kompetencji, czyli musi szanować obowiązujący porządek prawny, w tym oczywiście ład konstytucyjny. Państwo prawne jest tak urządzone, że władza nie może działać w sposób arbitralny. W takim państwie istnieją skuteczne mechanizmy ochrony praw i wolności obywatelskich.<br />
Likwidacja państwa prawa odbywa się w Polsce na dwóch płaszczyznach: w sferze prawa stanowionego i w sferze światopoglądowej.<br />
Demontaż państwa prawa w przestrzeni prawnej wyraża się likwidowaniem instytucjonalnych gwarancji praworządności. Brak lub osłabienie tych gwarancji powoduje, że z jednej strony obywatel jest całkowicie bezbronny przed bezprawną ingerencją władzy publicznej w jego sferę praw i wolności, a z drugiej strony władza publiczna jest całkowicie bezkarna, kiedy narusza obowiązujące prawo.</p>
<p><strong>GK: No ale przecież mamy instytucje, których zadaniem jest stanie na straży praworządności.<br />
A.K.:</strong> Owszem, tyle że szeroko zakrojona reforma wymiaru sprawiedliwości ma na celu podporządkowanie władzy publicznej tych instytucji. Trybunał Konstytucyjny został obsadzony sędziami reprezentującymi interesy władzy ustawodawczej i wykonawczej, więc przestał pełnić rolę autentycznego strażnika konstytucji. Dzięki temu rządzący mogą uchwalać prawo sprzeczne z Konstytucją RP. Krajowa Rada Sądownictwa została upolityczniona, ponieważ jej członków wybierają politycy, a to otwiera drogę do obsadzania stanowisk sędziowskich przez osoby powolne władzy publicznej i usuwania ze stanowisk tych sędziów, którzy nie będą dawali gwarancji orzekania zgodnie z aktualną wolą polityczną. Sędziowie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym zostali powołani przez nową Krajową Radę Sądownictwa, czyli przez sędziów wyznaczonych przez polityków, co od razu rodzi podejrzenie o polityczny charakter tego ciała. Biorąc dodatkowo pod uwagę to, że Izba Dyscyplinarna jest poza kontrolą Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, dostrzegamy realne niebezpieczeństwo wykorzystywania jej do dyscyplinowania sędziów i prokuratorów nie ze względu na ochronę standardów etycznych zawodów prawniczych i zapewnienie odpowiedniego poziomu orzecznictwa, ale w celu ich zastraszania.</p>
<p><strong>GK: Ale może to tylko hipotetyczne zagrożenie?<br />
A.K.:</strong> Obawiam się, że niestety całkiem realne i bliskie. Podam konkretny przykład. Ostatnio sąd dyscyplinarny ukarał upomnieniem panią sędzię Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim za odmowę stosowania aresztu tymczasowego wobec podejrzanego. Nie wnikam w okoliczności faktyczne tej sprawy, chciałbym jednak zwrócić uwagę na uzasadnienie werdyktu. Kara upomnienia ma charakter wychowawczy i zapobiegawczy w odniesieniu do środowiska sędziowskiego. Został w ten sposób wysłany do sędziów wyraźny sygnał, że władza dysponuje skutecznym instrumentem wpływania na treść wydawanych przez nich orzeczeń.<br />
Mamy zatem prawo do obaw. Wprowadzana reforma wymiaru sprawiedliwości spowoduje, że obywatel będzie bezbronny wobec państwa, a państwo będzie bezkarne wobec obywatela.</p>
<p><strong>GK: Na czym pana zdaniem polega demontaż państwa prawa w sferze światopoglądowej?<br />
A.K.:</strong> Twórcy Konstytucji z 1997 r. nieprzypadkowo zapisali już w artykule pierwszym: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”.<br />
Ta konstytucyjna zasada ma znaczenie fundamentalne. Nie można budować demokratycznego państwa prawnego, jeżeli obywatele nie mają przeświadczenia, że państwo jest dobrem wspólnym. Prawo i Sprawiedliwość niszczy – systematycznie i skutecznie – przeświadczenie o państwie jako dobru wspólnym wszystkich obywateli. Partia rządząca zawłaszczyła sobie państwo po to, by realizować własne, polityczne cele. Jarosław Kaczyński mógłby powiedzieć „państwo to ja” i w tym akurat wypadku byłby naprawdę blisko prawdy, do której tak uparcie zmierza. Zawłaszczenie państwa występuje z reguły na wielu płaszczyznach, w szczególności w sferze politycznej, ekonomicznej, kulturowej.</p>
<p><strong>GK: Pan mówi o zawłaszczaniu, rządzący o reprezentowaniu „suwerena”, który w wyborach właśnie tej partii dał mandat do rządzenia…<br />
A.K.:</strong> Partia rządząca reprezentuje interesy tylko wąskiej grupy wyborców, która udziela jej wsparcia i podtrzymuje jej władzę. Mobilizuje swoich wyborców poprzez politykę zagrożenia i wykluczenia. Najpierw partia kreuje zagrożenie, np. ze strony uchodźców czy  homoseksualistów, a następnie przedstawia wyborcom „jedynie słuszne” rozwiązanie. Problem zostaje przedstawiony na takim poziomie ogólności i nasycony jest tak silnymi emocjami, że wyborcy łatwo dają się nabrać na te sztucznie wykreowane problemy. Bo kto jest za tym, żeby uchodźcy sprowadzili na Polaków wyniszczające choroby albo kto zgadza się na krzywdzenie dzieci? To zwykła manipulacja, podobna do technik sprzedażowych, którymi posługują się domokrążni sprzedawcy odkurzaczy. Najpierw straszą roztoczami, a potem proponują ratunek przed nimi w postaci odkurzacza za sześć tysięcy złotych. Oczywiście nie chodzi o żadne zagrożenia, a tylko o to, żeby wyciągnąć od ludzi pieniądze. W ten sam sposób demagodzy i populiści kupują głosy wyborcze. Polityce wykluczenia służy sojusz partii z ruchami nacjonalistycznymi, co stanowi poważne zagrożenie dla polskiej demokracji i bezpieczeństwa obywateli. Za ruchami nacjonalistycznymi o proweniencji faszystowskiej, poza tym, że odwołują się do najniższych ludzkich instynktów, stoi brutalna przemoc fizyczna i słowna.<br />
Idea państwa jako dobra wspólnego zakłada, że demokracja utrzyma się dzięki praktykowaniu cnót obywatelskich. Prawo i Sprawiedliwość, zamiast promować postawy obywatelskie, stwarza warunki do zachowań niegodnych i je nagradza. Ludzie, którzy w zwykłych warunkach, uczciwie i rzetelnie wykonują swoje zawody, nagle stają przed pokusą objęcia prestiżowych stanowisk, zapominając o etosie, jakim powinni się kierować. Cena, jaką za to płacą, jest wysoka, bowiem sięga ich sumień i charakterów, nawet jeśli sobie wyraźnie tego nie chcą uświadomić.</p>
<p><strong>GK: Naprawdę nie uważa pan, że w polskim sądownictwie należy coś zmienić? Zmian oczekuje duża część społeczeństwa, więc chyba coś jest na rzeczy.<br />
A.K.:</strong> Zmiana jest potrzebna – tu pełna zgoda. Ale reformy wymaga procedura. Należy ją usprawnić i odformalizować. Przykładem tego jest ostatnia sprawa Amber Gold, w której odczytywanie wyroku potrwa kilka miesięcy. Natomiast same zmiany personalne nie zreformują polskiego wymiaru sprawiedliwości.</p>
<p><strong>GK: Jeśli państwo będzie tak omnipotentne i bezkarne, jak pan mówi, to gdzie obywatel może szukać obrony przed władzą publiczną?<br />
A.K.:</strong> Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa, to oczywiście instytucje Unii Europejskiej. Polska należy do kręgu cywilizacji zachodniej, która zbudowana została na poszanowaniu ludzkiej godności. Z uznania ludzkiej godności jako wartości najwyższej wypływają wszystkie wolności i prawa obywatelskie, które tworzą ład konstytucyjny. Wspólnota państw europejskich powstała w reakcji na zagrożenia, jakie niosą ze sobą reżimy totalitarne. Cały porządek unijny nakierowany jest na obronę demokracji, praw i wolności obywatelskich oraz pokojowe współżycie państw i narodów.<br />
Naruszanie tych podstawowych wartości to podważanie unijnego porządku. Polska jest obowiązana przestrzegać prawa unijnego, w tym wartości, na jakich został zbudowany porządek prawny Unii. Obywatele, sądy i urzędy mają instrumenty prawne, za których pomocą mogą wymusić na państwie przestrzeganie prawa unijnego.</p>
<p><strong>GK: Na rozstrzygnięcia Trybunału oczekują pytania prejudycjalne o status nowej Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jakie znaczenie będzie miało to rozstrzygnięcie?<br />
A.K.:</strong> Sąd Najwyższy, rozpoznając indywidualne sprawy sędziów w oparciu o odpowiednie przepisy Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu z pytaniami prejudycjalnymi, co oznacza, że swoje rozstrzygniecie w sprawach sędziów uzależnił od wykładni prawa unijnego. Jedna ze spraw, w której złożono pytanie prejudycjalne, dotyczy odwołania sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego od negatywnej dla niego opinii KRS w przedmiocie dalszego zajmowania przez niego stanowiska, tj. po ukończeniu 65. roku życia. Odwołanie zostało złożone bezpośrednio do Sądu Najwyższego. Zgodnie z nowymi przepisami ustawy o Sądzie Najwyższym właściwa do rozpoznania odwołania od decyzji KRS jest Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Najważniejszy problem przedstawiony Trybunałowi przez Sąd Najwyższy sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej? Wątpliwość co do tego, czy Izba Dyscyplinarna SN jest „sądem niezależnym i niezawisłym”, wynika z dwóch powodów, dotyczących powołania i funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na to, że władza wykonawcza i ustawodawcza zyskały monopolistyczną pozycję w wyłanianiu składu KRS.<br />
Zgodnie z Konstytucją członków KRS wybierają sędziowie. Wybór nowych członków tego ciała przez polityków, a nie sędziów, oznacza, że skład Rady został ukształtowany w sposób niekonstytucyjny. Komisja Wenecka w swej opinii z 2017 r. zwracała uwagę, że takie wyłanianie członków KRS powoduje daleko idące upolitycznienie tego organu. Ponadto skład KRS nie został ukształtowany w sposób transparentny. Utajniono dokumenty związane ze zgłaszaniem kandydatur do KRS. Nie rozwiano wątpliwości, czy zgłoszeń nie udzielali sobie wzajemnie kandydaci do KRS, czy też zgłoszeń kandydatów nie dokonywali sędziowie podlegli ministrowi sprawiedliwości z uwagi na swoje stanowiska funkcyjne. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że KRS nie reprezentuje całego środowiska sędziowskiego. W skład Rady nie weszli sędziowie Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych i wojskowych, przez co organ ten nie spełnia kryterium reprezentatywności.<br />
Następnie Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na działalność KRS – niestety nie daje ona gwarancji tego, że jej członkowie będą stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Jako przykłady wskazuje ignorowanie konstytucyjnej sześcioletniej kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego czy domaganie się wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy występują do sądu unijnego z pytaniami prejudycjalnymi o stan praworządności w Polsce. Procedura wyłaniania sędziów Sądu Najwyższego przez KRS została tak ukształtowana, żeby nie istniała żadna kontrola wyborów dokonywanych na te stanowiska. Wszystkie te okoliczności skłaniają Sąd Najwyższy do wniosku, że KRS nie wykonuje faktycznie konstytucyjnego i unijnego zadania stania na straży niezależności i niezawisłości sędziów. Skoro zatem KRS nie nosi cech sądu niezawisłego i niezależnego, to wyłoniona przez taki organ Izba Dyscyplinarna nie zapewni obywatelowi skutecznej ochrony sądowej. Widzimy więc, że sprawa rozstrzygana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma znaczenie fundamentalne dla oceny stanu praworządności w Polsce. Gdyby Polska znajdowała się poza strukturami unijnymi, nastąpiłoby szybkie i całkowite upolitycznienie sądów i nie byłoby przed tym stanem skutecznej obrony. Gdy nie ma instytucji chroniących prawa obywatela przed władzą publiczną, pozostaje jedynie pokładać nadzieję w sędziowskim sumieniu.</p>
<p><strong>GK: Czy proces upolitycznienia sądów można odwrócić?<br />
A.K.:</strong> W latach 60. pewien amerykański prawnik odwiedził Związek Radziecki, by zapoznać się z realiami pracy radzieckich sędziów. Stwierdził, że w prymitywnej dżungli sowieckiego prawa prawnicy są jedynie narzędziami administracji.</p>
<p><strong>GK: Polskim prawnikom i obywatelom też to grozi?<br />
A.K.:</strong> Żyjemy w epoce, w której ścierają się dwie siły: demokratyczna i autorytarna. W zależności od tego, która z tych sił zwycięży, powstanie świat, w jakim będziemy żyli. Albo będzie to świat, w którym nie ma wojen, panuje demokracja, wolności obywatelskie są przestrzegane i skutecznie chronione, albo jakaś wschodnia satrapia, w której panuje prawo dżungli.<br />
Obecnie władza publiczna buduje pastwo na ideach, które skompromitowały się w przeszłości.<br />
Niezależne sądownictwo jest sercem demokracji. Jesteśmy świadkami niebywałego ruchu w obronie wolnych sądów. Jeśli przegrają sędziowie, to przegramy my wszyscy. Proces upolitycznienia sądów można odwrócić poprzez legislację odpowiadającą standardom unijnym i konstytucyjnym oraz poprzez postawę samych sędziów, którzy nie będą swym orzecznictwem afirmowali bezprawnych poczynań władzy.<br />
Prawo i Sprawiedliwość wyznaje utopijną wizję, wedle której wystarczy zlikwidować wszelkie ośrodki oporu wobec poczynań władzy, aby urządzić obywatelom życie w państwie najlepiej, jak tylko można, nawet kosztem demokracji i praworządności. Tylko tzw. kasta sędziowska nie chce jeszcze zrozumieć oświeconego rozumu partii rządzącej, broniąc jedynie „swych przywilejów”.</p>
<p><strong>GK: Wobec tego w którym kierunku, pana zdaniem, idziemy – budujemy państwo prawa czy je rujnujemy?<br />
A.K.:</strong> Widać, że władza publiczna jest pilnym budowniczym, ale –  parafrazując tytuł znanej książki austriackiego sędziego Herberta Rosendorfera – to są jedynie „budowniczowie ruin”.</p>
<p><strong>GK: Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><em>Rozmawiała Ewa Chojnacka</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2019/05/27/budowniczowie-ruin/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>– Antoniny Johnson pan nie zna?– Nie znam. Znam Antończaków, ale to chyba nie rodzina</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2017/10/11/antoniny-johnson-pan-nie-zna-nie-znam-znam-antonczakow-ale-to-chyba-nie-rodzina/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2017/10/11/antoniny-johnson-pan-nie-zna-nie-znam-znam-antonczakow-ale-to-chyba-nie-rodzina/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa Chojnacka]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Oct 2017 23:52:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowa tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Antonina]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Praski]]></category>
		<category><![CDATA[panki]]></category>
		<category><![CDATA[Popularne]]></category>
		<category><![CDATA[wójt]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=20307</guid>

					<description><![CDATA[Z wójtem Bogdanem Praskim, rok po aferze, która się wokół niego rozpętała, rozmawiamy o tym, jak udało mu się wyjść z niej cało, o tym, dlaczego jego zięć już nie chce prowadzić biznesu na gminnej działce, o jego relacjach z urzędnikami i przyszłorocznych wyborach „Gazeta Kłobucka”: Nie najlepszą pan sobie wystawia wizytówkę jako gospodarz, sądząc [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Z wójtem Bogdanem Praskim, rok po aferze, która się wokół niego rozpętała, rozmawiamy o tym, jak udało mu się wyjść z niej cało, o tym, dlaczego jego zięć już nie chce prowadzić biznesu na gminnej działce, o jego relacjach z urzędnikami i przyszłorocznych wyborach</p></blockquote>
<p><strong>„Gazeta Kłobucka”: Nie najlepszą pan sobie wystawia wizytówkę jako gospodarz, sądząc po tych schodach wejściowych do pankowskiego urzędu.<br />
Bogdan Praski:</strong> W tym tygodniu będą zrobione. Mamy bardzo ciężki rok, brakuje wykonawców, ponieważ większość z nich pracuje na dużych budowach i autostradach.</p>
<p><strong>GK: Na Bud-Met chyba pan zawsze może liczyć (uśmiech).<br />
B.P.:</strong> Tak. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam na swoim terenie też i taką firmę. Wystarczy popytać o opinie sąsiednie gminy, jak solidnie wywiązuje się ona ze swoich umów.</p>
<p><strong>GK: I nie mówi pan tego dlatego, że właściciel to pana znajomy.<br />
B.P.:</strong> My się tutaj wszyscy znamy. To mała gmina, więc trudno kogoś nie znać. Szanuję wszystkich naszych przedsiębiorców i doceniam, że chce im się prowadzić firmy i zarabiać. Niech wszyscy krytycy, którzy tak głośno krzyczą, zanim zaczną kogoś oceniać, pokażą, co udało im się w życiu osiągnąć.</p>
<p><strong>GK: A czy to nie Bud-Met wykonywał drogę w Aleksandrowie, którą teraz zajmuje się prokuratura?<br />
B.P.:</strong> Zgadza się, wykonywał ją Bud-Met. Dziwię się, że ta sprawa jest jeszcze rozpatrywana. Badania wykonano już spory czas temu. Wykazały one, że droga jest zrobiona lepiej niż w projekcie. Od początku byłem pewien, że tak będzie.</p>
<p><strong>GK: Czyli jest pan spokojny o finał tej sprawy.<br />
B.P.:</strong> Tak. I zapewniam panią, że ta droga jest tak dobrze wykonana, że przeżyje nas wszystkich.</p>
<p><strong>GK: To dlaczego prokuratura jeszcze nie zakończyła tej sprawy?<br />
B.P.:</strong> Wszędzie pracują tylko ludzie, którzy bywają na urlopach, zwolnieniach lekarskich. W naszym kraju niestety tak działają organy. Proszę przyjrzeć się sprawie hali sportowej, która toczy się od 2012 roku i końca nie widać.</p>
<p><strong>GK: Ale do przyszłorocznych wyborów z pewnością się zakończy.<br />
B.P.:</strong> Na to właśnie liczę.</p>
<p><strong>GK: Prawdą jest, że chciał pan zamknąć szkołę w Aleksandrowie, żeby sprzedać budynek po niej?<br />
B.P.:</strong> Pojawiały się różne pomysły, gdyż istotny był argument finansowy w kontekście utrzymania placówki. Uważnie wsłuchuję się w każdą opinię. Jednym z pomysłów, jaki się pojawił, było stworzenie w tym miejscu domu opieki społecznej. Brak takiego miejsca w gminie jest też dużym problemem.</p>
<p><strong>GK: Póki co jednak szkoły zamknąć się nie udało i działa.<br />
B.P.:</strong> Działa, przy dwudziestu kilku uczniach, i pewnie po nowych wytycznych rządu, który zakazuje obecnie zamykać szkoły – nawet te małe – działać będzie. Chcieliśmy przekazać ją nauczycielom, zaproponowaliśmy im utworzenie stowarzyszenia, ale nie chcieli. Powód jest prosty – musieliby pracować bez karty nauczyciela, której tak kurczowo się trzymają. A karta ta niestety generuje potężne koszty dla gmin.</p>
<p><strong>GK: Czyli nauczycieli pan nie lubi.<br />
B.P.: </strong>Bardzo lubię, jak wszystkich ludzi. Nawet dzisiaj jest mi żal nauczycieli, ze względu na to, co dzieje się w reformie oświaty. Tak naprawdę to jest wielka niepewna i wyczekiwanie, co jeszcze się zdarzy i czy nie spowoduje to utraty ich pracy. Wraz z rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego każdy nauczyciel obawia się, czy wystarczy dla niego godzin czy nie. Zdaję sobie sprawę, jakie to dla nich stresujące.</p>
<p><strong>GK: A relacje z urzędnikami już się panu poprawiły?<br />
B.P.:</strong> Zawsze miałem dobre relacje z urzędnikami.</p>
<p><strong>GK: Do naszej redakcji docierały inne informacje. Pracownicy oskarżali pana o mobbing.<br />
B.P.:</strong> Proszę wskazać choć jeden przykład wyroku, który zapadł w sprawie domniemanego mobbingu. Posługuje się pani zasłyszanymi informacjami, które nie mają nic wspólnego ze stanem faktycznym. To nie ja stresuję moich pracowników, ale choćby jeden z mieszkańców &#8211; pan Czesław M., który przegrał proces i otrzymał wyrok za zakłócanie spokoju w urzędzie, kiedy krzykiem chciał uzyskać informację publiczną.</p>
<p><strong>GK: Nie są zasłyszane, panie wójcie. Grupa skarżących pana osób nie była reprezentowana przez pana Czesław M., tylko przez samych urzędników. Przyzna pan, że to niecodzienna sytuacja w urzędzie gminy.<br />
B.P.:</strong> W sądzie nigdy nie toczyła się żadna sprawa z oskarżenia o mobbing. Czyjeś niezadowolenie to jedynie efekt ukrócenia pewnych złych nawyków, jak na przykład chodzenia do sklepu w godzinach pracy. Zamieszanie nasiliło się, kiedy do urzędu przyszła Sylwia Piątkowska, która zaczęła rozliczać pracowników z czasu ich pracy. Nie wszystkim się to podobało.</p>
<p><strong>GK: Pani Piątkowskiej już nie ma. Jest pan zadowolony z pracy obecnej sekretarz?<br />
B.P.:</strong> Bardzo. To osoba bardzo kompetentna.</p>
<p><strong>GK: Obecnie na policji trwa dochodzenie w sprawie naruszenia nietykalności fizycznej pani Wachowskiej oraz podejrzenia zaistnienia przestępstwa wymuszenia czynności urzędniczych przez jednego z pankowskich dziennikarzy.<br />
B.P.:</strong> Tak, i myślę, że pani Wachowska wygra tę sprawę. Takie sytuacje i zachowania nie mogą mieć miejsca. Uważam, że dziennikarze również powinni respektować pewne zasady, a przede wszystkim prawo, z którego tak rozliczają innych. Bieganie za urzędnikiem i szarpanie drzwiami nie mieści się w żadnych cywilizowanych ramach.</p>
<p><strong><br />
GK: A jak się ma biznes pana zięcia, prowadzi go na gminnej działce?<br />
B.P.:</strong> Po całym zamieszaniu zrezygnował z dzierżawy. Dwa razy ogłaszaliśmy zapytanie i nikt się nie zgłosił. W finale gmina straciła pieniądze, które z dzierżawy działki mogły wpływać do budżetu. Tymczasem zarasta chwastami i tym samym tracą na tym wszyscy mieszkańcy. Staramy się, by gmina była coraz bardziej atrakcyjna dla przedsiębiorców. Pozyskujemy kolejne firmy.</p>
<p><strong>GK: Na przykład jakie?<br />
B.P.: </strong>Z samej gminy Przystajń kilka firm chce się do nas przenieść.</p>
<p><strong>GK: To wójt Mach już pewnie pana nie lubi. Pytanie, czy kiedykolwiek lubił?<br />
B.P.:</strong> To jest pytanie do wójta Macha (uśmiech).</p>
<p><strong>GK: To dość nietypowa sytuacja, bo odkąd pamiętam, gminy Panki i Przystajń zawsze ze sobą mocno współpracowały.<br />
B.P.:</strong> Bo poprzedni wójt to był doświadczony samorządowiec.</p>
<p><strong>GK: Ale pan też nie był doświadczonym samorządowcem.<br />
B.P.:</strong> Zgadza się, ale szybko się uczę. Ważne, by myśleć logicznie zawsze i w każdej sytuacji, a nie uważać, że jest się najmądrzejszym.</p>
<p><strong>GK: A może to pan uważa, że ma zawsze rację, i nie chce pan ustąpić.<br />
B.P.:</strong> Nie. Zawsze starałem się proponować różne rozwiązania, ale druga strona nigdy nie ustępowała. Więc skoro nie – to nie (uśmiech). Potrafię współpracować z każdym i zawsze rozważam propozycje innych.</p>
<p><strong>GK: To pan jako jedyny wyłamał się z porozumienia między samorządami, wystawiając do wiatru pozostałe gminy, które ubiegały się o środki z Regionalnych Inwestycji Terytorialnych.<br />
B.P.:</strong> Tak, zrobiłem to, ale jest to wynik działania tzw. komitetu sterującego i tych ludzi w Częstochowie, którzy są za to odpowiedzialni. Jeżeli nie informuje się nas na bieżąco, tylko stawia przed faktami, to jest właśnie taki efekt.</p>
<p><strong>GK: Pozbawił pan resztę gmin możliwości pozyskania pieniędzy i samodzielnie złożył wniosek.<br />
B.P.:</strong> Mamy najlepszy wniosek, który jest na pierwszym miejscu. Długo go przygotowywaliśmy i nie mam zamiaru teraz się wycofać, bo nagle „za pięć dwunasta”, po złożeniu, dzwoni do mnie człowiek, abym go wycofał, bo – jak ktoś argumentuje – jest za duży. Nie mówi się takich rzeczy tuż przed zamknięciem przyjmowania wniosków, o zasadach powinno się mówić wcześniej. Nikt nas nie informował, żadnych spotkań grupa nie miała. Przypomniano sobie o nas dopiero wtedy, gdy złożyliśmy największy wniosek.</p>
<p><strong>GK: Będzie pan startował w przyszłorocznych wyborach?<br />
B.P.:</strong> Tak. Nie ośmieliłbym się teraz ludziom powiedzieć, że już mi się „wójtowanie” znudziło albo że chciałbym wrócić do firmy. Mam jeszcze dużo do zrobienia. Rozpocząłem kolejne duże inwestycje i mam zamiar je kontynuować. Gdyby zastąpił mnie mój poprzednik, to byłyby to kolejne lata nicnierobienia, bo przecież już tyle jest zrobione. Tak by to mogło wyglądać. Idę do przodu, bo chcę jak najwięcej zrobić. W naszej gminie jest jeszcze wiele do zrobienia.</p>
<p><strong>GK: Miał pan dużo większe możliwości niż pana poprzednik. Trafił pan na środki z Unii Europejskiej.<br />
B.P.:</strong> Mój poprzednik też je miał. Ruszyły od 2007 roku.</p>
<p><strong>GK: Wtedy wystartowały programy, ale realnie środki zaczęły trafiać do gmin rok-dwa lata później.<br />
B.P.: </strong>Byli wójtowie, którzy od samego początku korzystali z unijnych środków, a byli tacy, którzy nie korzystali, bo się bali, bo byli niepewni. Tylko ci odważni i gotowi na ryzyko weszli w programy. Wiele gmin jest o wiele dalej od nas, bo wcześnie zaczęły z tych środków korzystać.</p>
<p><strong>GK: Odnoszę wrażenie, że ma pan bardzo twardy charakter.<br />
B.P.:</strong> Dokładnie.</p>
<p><strong>GK: Seksafera sprzed roku nie przeszkadza panu nadal kierować gminą.<br />
B.P.:</strong> Jeśli jestem pewny tego, co robię, to nikt mnie nie jest w stanie złamać.</p>
<p><strong>GK: Czyli Antoniny Johnson pan nie zna?<br />
B.P.:</strong> Nie znam. Znam Antończaków, ale to chyba nie jest rodzina (uśmiech).</p>
<p><strong>GK: Na fali tej afery mógł pan stracić stanowisko. Część mieszkańców chciała pana odwołać w referendum.<br />
B.P.:</strong> Pytanie, jak głęboko w tym byli. Trudno teraz stwierdzić, kto za tym stał, bo to było wszystko tak grubymi nićmi szyte, że śmiem twierdzić, że to była zorganizowana akcja.</p>
<p><strong>GK: Naprawdę uważa pan, że to był jakiś plan?<br />
B.P.:</strong> Tak. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i zawsze po czasie wyjdzie, kto stał za sprawą. I kiedy się dzisiaj dowiaduję, kto co finansował, to jest mi przykro, że ludzie, którzy z pozoru się uśmiechają, mogą być zdolni do takich rzeczy. Gdybym był słaby psychicznie, mogliby mnie złamać.</p>
<p><strong>GK: Na początku jednak pan się złamał. Na dożynkach gminnych pan się nie pojawił z jakiegoś powodu.<br />
B.P.:</strong> To były inne powody (cisza). Może i dobrze się stało. Ktoś chciał pokazać, jaki jest wielki, i co pokazał? Referendum okazało się wielką przegraną.</p>
<p><strong>GK: Pan wie, że zazwyczaj referenda w małych miejscowościach tak się kończą, bo ci, którzy na nie idą, traktowani są jako przeciwnicy odwoływanej władzy. Myślę więc, że dopiero wybory będą najlepszym świadectwem poparcia pana osoby.</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2017/10/11/antoniny-johnson-pan-nie-zna-nie-znam-znam-antonczakow-ale-to-chyba-nie-rodzina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lubię kiedy zadanie jest wykonane</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2017/02/14/lubie-kiedy-zadanie-jest-wykonane/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2017/02/14/lubie-kiedy-zadanie-jest-wykonane/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Feb 2017 08:32:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Lubię kiedy zadanie jest wykonane]]></category>
		<category><![CDATA[Popularne]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=14064</guid>

					<description><![CDATA[„Obniży pani wynagrodzenia lekarzom?”„Niestety, nie” Z Joanną Maruszczyk, nową dyrektorką Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku rozmawiamy o jej wymagającym charakterze, zarobkach lekarzy i pielęgniarek w kłobuckiej służbie zdrowia oraz burzliwych okolicznościach odejścia jej poprzedniego szefa – Mariana Nowaka Mówi, że zdrowie jest jedno i nie ma kolorów politycznych. 40 letnia ekonomistka z kilkunastoletnim doświadczeniem w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>„Obniży pani wynagrodzenia lekarzom?”</br>„Niestety, nie”</p></blockquote>
<hr color="cbcbcbcb">
<center><font size="5">Z Joanną Maruszczyk, nową dyrektorką Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku rozmawiamy o jej wymagającym charakterze, zarobkach lekarzy i pielęgniarek w kłobuckiej służbie zdrowia oraz burzliwych okolicznościach odejścia jej poprzedniego szefa – Mariana Nowaka</font></center></p>
<hr color="cbcbcbcb">
<p>Mówi, że zdrowie jest jedno i nie ma kolorów politycznych. 40 letnia ekonomistka z kilkunastoletnim doświadczeniem w służbie zdrowia. Jak typowa kobieta zmiany w kłobuckiej służbie zdrowia rozpoczęła od…porządków. Przeprowadziła już kilka remontów, bo jak mówi zarówno pacjenci jak i pracownicy muszą mieć godne warunki w dzisiejszych czasach. Swój gabinet zostawiła sobie na sam koniec. Odkąd kieruje ZOZ, obowiązuje w nim całkowity zakaz palenia. Śmieje się, że za palenie będzie zwalniać. Z Joanną Maruszczyk, nową dyrektorką Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku, rozmawiamy o jej wymagającym charakterze, zarobkach lekarzy i pielęgniarek w kłobuckiej służbie zdrowie oraz o kulisach burzliwego odejścia jej poprzedniego szefa – Mariana Nowaka. O tym jak chce zmieniać naszą służbę zdrowia i czego wymaga od swoich pracowników oraz czy zwolni swojego zastępcę tak, jak zamierzał to zrobić zarząd powiatu &#8211; przeczytaciew dzisiejszym numerze naszego tygodnika.</p>
<p><strong>„Gazeta Kłobucka”: Wydaje się pani osobą ugodową. Nie boi się pani, że będzie sterowana przez PSL, który ma większość w radzie powiatu?</strong><br />
<strong>Joanna Maruszczyk:</strong> Myślę, że zarząd powiatu zdążył się już przekonać, że chyba nie jestem taka ugodowa jak może to z pozoru wyglądać. (uśmiech)</p>
<p><strong>G.K: Czyli swoje zdanie pani ma i potrafi go bronić.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Współpraca jak dotąd układa nam się dobrze i mogę liczyć na duże wsparcie zarządu. Nie zajmuję się polityką, tylko skupiam na pracy. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu ani z władzami powiatu, ani miasta. Poznawać zaczęliśmy się dopiero, kiedy powierzono mi pełnienie obowiązków dyrektora ZOZ. Szczerze mówiąc przez te wszystkie lata, znałam tu bardzo mało osób.</p>
<p><strong>G.K: Nie mieszka pani w Kłobucku.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Nie. Jestem mieszkanką powiatu częstochowskiego.</p>
<p><strong>G.K: Być może to i lepiej, łatwiej złapać dystans do pewnych spraw. Objęła pani funkcje w bardzo trudnym dla służby zdrowia czasie.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Dokładnie tak. Rząd jest w trakcie wprowadzania sporych zmian w dotychczasowej ustawie. Przez pewien czas wisiało nad nami widmo tego, że nie wejdziemy do sieci szpitali, spadły na nas również zmiany w POZ. Początkowo bałam się, że mogę nie podołać. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie, bo zarówno zarząd, jak i wszystkie ugrupowania polityczne zadeklarowały pomoc i wsparcie. Sprawdza się więc powiedzenie, że zdrowie jest jedno i nie ma kolorów. (uśmiech)</p>
<p><strong>G.K: Przychodziła pani na to stanowisko w atmosferze burzy wokół swojej ówczesnej dyrekcji. Nie czuła się pani trochę dyskomfortowo?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Tak. Kiedy całe to zamieszanie miało miejsce, jako pracownik służby zdrowia byłam po drugiej stronie tego konfliktu. Zresztą nigdy nie ukrywałam, że zawsze miałam bardzo dobre relacje z dyrektorem Marianem Nowakiem i zarząd powołując mnie na to stanowisko znał moje zdanie. Naturalnym więc jest, że jeśli przez tyle lat pracowaliśmy z dyrektorem Nowakiem w jednym zespole, to będę kontynuować rzeczy które rozpoczęliśmy, bo to były nasze wspólne cele i wizje dla tej placówki. Byłoby więc teraz nieuczciwie z mojej strony jeśli stanęłabym przed zarządem i personelem i powiedziała: „Teraz to robimy wszystko inaczej”. Nie na wszystkie pomysły dyrektor się jednak zgadzał, więc być może teraz uda mi się je zrealizować. (uśmiech)</p>
<p><strong>G.K: Co pani zamierza zrobić z audytem, który został przeprowadzony w ZOZ?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Tak się akurat składa, że brałam udział w pracach przy tym audycie, więc jego wynik mnie nie zaskoczył. O pewnych rzeczach wiedzieliśmy, nie da się jednak wszystkiego tak szybko wyprowadzić, ponieważ na to składa się wiele czynników.</p>
<p><strong>G.K: I wieloletnich zaniedbań.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Zgadza się. Pewnych decyzji podjętych lata temu, które dziś ciężko odwrócić. Jeśli kiedyś zdecydowano się na sprywatyzowanie specjalistki, to trudno teraz zabierać to komuś kto to prowadzi, poświęcił czas, zainwestował pieniądze. Podobnie jest z dodatkowymi oddziałami szpitalnymi. Od 6 lat konkursy nie są ogłaszane. A jeśli taki konkurs zostanie ogłoszony, to trzeba mieć super wyposażenie, sprzęt i wiele dodatkowych atutów, aby się przebić.</p>
<p><strong>G.K: A my takich nie mamy.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Niestety nie. Możemy się jednak pochwalić dobrze rozwiniętą endoskopią i tutaj jesteśmy w stanie konkurować z innymi placówkami. Czekamy na konkurs.</p>
<p><strong>G.K: Spore były oczekiwania ze strony zarządu wobec środowiska lekarskiego w ZOZ. Obniży pani wynagrodzenia lekarzom?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Niestety, nie. Lekarze i tak uważają, że zarabiają za mało. Pieniądze nie są już w dzisiejszych czasach argumentem nadrzędnym dla tego środowiska. Jeśli próbuję namówić lekarza z Częstochowy, aby przyjechał do pracy w Krzepicach i on policzy sobie czas dojazdu, który musi poświęcić na przejechanie tych kilkudziesięciu kilometrów – to odmawia. 6-7 lat temu, lekarze zarabiali na tyle mało, że brali kilka etatów. Dziś, te czasy się skończyły. Zarabiają na tyle dużo, że zmieniły się im priorytety, chcą więcej odpoczywać, mieć czas dla siebie.</p>
<p><strong>G.K: Jest pani lekarzem?</strong><br />
<strong>J.M: </strong>Nie, ekonomistą. (uśmiech)<br />
Ale mam bardzo duże doświadczenie w branży medycznej. Przez ostatnie 15 lat pracowałam z lekarzami, uczyłam się od nich. </p>
<p><strong>G.K: Zwolni pani wicedyrektor Łacną?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Powiem tak. Zdaję sobie sprawę, że w tych wszystkich sytuacjach, które miały miejsce chodziło o dyrektor Łacną.</p>
<p><strong>G.K: Powszechnie wiadomo jest, że jeśli zarząd nie mógł zwolnić wicedyrektorki Łacnej, to zmienił dyrektora i ten miał to zrobić.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> To w takim razie powinien zmienić dyrektora na kogoś innego niż ja. Zarząd znał moje zdanie na ten temat. Nie wiem jaka będzie moja decyzja w przyszłości, jak nam się ułoży współpraca z panią Łacną. Będąc dyrektorem tak dużej placówki, pełnię jednak również funkcję reprezentacyjną, często wyjeżdżam i wówczas ktoś mnie musi zastąpić. Nikt nie może zarzucić dyrektor Łacnej tego, że przez te kilkanaście lat nie poznała tej jednostki i nie ma doświadczenia. Ustaliłyśmy nowe zasady, dyrektor Łacna je zaakceptowała, czas pokaże.</p>
<p><strong>G.K: Kończy się rozbudowa izby przyjęć, która podyktowana była przepisami. Jakie plany inwestycyjne czekają jeszcze kłobucki ZOZ?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> W Krzepicach mamy już wszystko przygotowane pod oddział geriatryczny, chcemy wystartować w konkursie. Czy nam się uda? Czas pokaże, musimy poczekać na rozstrzygnięcie. Priorytetową dla mnie sprawą jest również uruchomienie ośrodka opiekuńczo – leczniczego, ponieważ mamy problem z pacjentami przewlekle chorymi z którymi niejednokrotnie nie ma co zrobić i pozostają na oddziale wewnętrznym blokując łóżka. Do tego potrzebujemy jednak lokali. Wszystko zależy co się okaże po 30 czerwca. Nie wiemy jakie będą kontrakty i ile środków otrzymamy. Proszę pamiętać,  że w zespole pracuje 400 osób, co również muszę uwzględniać w swoich planach.</p>
<p><strong>G.K: A propos ludzi. Przeprowadziła pani jakieś zmiany kadrowe?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Zatrudnienie się zmniejsza.</p>
<p><strong>G.K: Na skutek zwolnień?</strong><br />
<strong>J.M: </strong>Nie, póki co nikogo jeszcze nie zwolniłam. Po prostu nie zatrudniam na miejsce osób, które odchodzą np. na emeryturę i rozdzielam ich obowiązki pomiędzy pozostałych pracowników.</p>
<p><strong>G.K: Wie pani, że kłobucki oddział dziecięcy ma złą opinię.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Chciałabym żeby miał lepszą. Myślę, że obecny ordynator Malina też będzie się starał, aby tak się stało.</p>
<p><strong>G.K: Za to pochlebne słowa słychać o oddziale wewnętrznym.</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Chciałabym jeszcze wypromować lepiej oddział w Krzepicach, bo różne zdania na jego temat słychać, a mamy tam bardzo dobrego kierownika. Mam nadzieję, że również w Krzepicach uda się niedługo wprowadzić badanie kolonoskopii w znieczuleniu dla pacjentów szpitalnych. Wszystko jest na dobrej drodze.</p>
<p><strong>G.K: Jest pani zadowolona z działalności pracowni rentgenowskiej, która jak wiemy również została sprywatyzowana?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Nie chciałabym się wypowiadać na ten temat. Chcę się spotkać z jej właścicielem i złożyć mu pewną propozycję. Wiem, że ceny za rentgen są zawyżone, ale to jest umowa na kilka lat i nawet gdyby właściciel teraz zgodził się na ich obniżenie, to jest powód do jej rozwiązania. Myślę jednak, że mam rozwiązania tej sytuacji.</p>
<p><strong>G.K: A pielęgniarki pani zdaniem dobrze zarabiają w kłobuckim ZOZ?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Chciałabym aby zarabiały więcej. Natomiast jeśli porównać inne jednostki, to na pewno nie jest to miejsce gdzie pielęgniarki zarabiają mniej niż gdzie indziej.</p>
<p><strong>G.K: Tyle, że dysproporcje zarobkowe pomiędzy kłobuckim pielęgniarkami a lekarzami to przepaść.</strong><br />
<strong>J.M: </strong>Trudno mi tu porównywać naszych lekarzy do innych, bo wszystko zależy od tego czym ktoś się zajmuje, który ma stopień specjalizacji. W ZOZ nie da się stosować systemu uznaniowego wynagradzania nawet, jeśli ktoś pracuje lepiej od innego, bo wynagrodzenia regulują ściśle przepisy. Wynagrodzenia negocjowane są przez związki i obowiązują wszystkich w równym stopniu.</p>
<p><strong>G.K: Wiem, że bardzo dużo czasu spędza pani w pracy. Przychodzi do niej wcześnie rano, wychodzi nawet o 19. Cierpi życie rodzinne?</strong><br />
<strong>J.M:</strong> Zawsze cierpiało.(uśmiech) Po tylu latach rodzina już się przyzwyczaiła. Jest to jednak zaskoczenie dla moich pracowników, którzy przyzwyczajeni byli kończyć pracę równo o godz. 15. Współpracując ze mną, przekonali się, że tak nie ma. Jeśli jest zadanie do wykonania, to trzeba go skończyć bez względu na godzinę.</p>
<p><strong>G.K: Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Magdalena Kurzak</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2017/02/14/lubie-kiedy-zadanie-jest-wykonane/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Liczy się sztuka, nieważne skąd”</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/01/liczy-sie-sztuka-niewazne-skad/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/01/liczy-sie-sztuka-niewazne-skad/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 May 2016 11:42:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opatów]]></category>
		<category><![CDATA[Popularne]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=8013</guid>

					<description><![CDATA[Z wójtem Bogdanem Sośniakiem rozmawiamy o problemach, z jakimi boryka się w gminie, i o trwającym konflikcie z prezesem Stowarzyszenia „Nasza Szkoła” „Gazeta Kłobucka”: Radny Andrzej Zalski śni się panu po nocach? Bogdan Sośniak: (śmiech) Aż tak źle to nie jest. GK: Radny Zalski może nie, ale prezes Zalski już tak. (uśmiech) B.S.: No tak, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Z wójtem Bogdanem Sośniakiem rozmawiamy o problemach, z jakimi boryka się w gminie, i o trwającym konflikcie z prezesem Stowarzyszenia „Nasza Szkoła”</p></blockquote>
<p><b>„Gazeta Kłobucka”:</b> Radny Andrzej Zalski śni się panu po nocach?<br />
<b>Bogdan Sośniak:</b> (śmiech) Aż tak źle to nie jest.<br />
<b>GK: Radny Zalski może nie, ale prezes Zalski już tak. (uśmiech)</b><br />
<b>B.S.:</b> No tak, prezes Stowarzyszenia „Nasza Szkoła” w Zwierzyńcu mocno mnie absorbuje, ale myślę, że nie na tyle, żeby utrudniało mi to wykonywanie bieżących zadań gminnych.<br />
<b>GK: Są tacy, którzy mówią, że dobrze, jeśli ktoś władzy patrzy na ręce.</b><br />
<b>B.S.:</b> Pewnie tak. Ja nie roszczę sobie prawa do tego, że jestem nieomylny, że moi urzędnicy są nieomylni i wszystko robimy superdobrze. Uważam, że nie ma takich ludzi, którzy robią wszystko idealnie od początku do końca. Natomiast dla mnie najważniejsze jest to, aby poznawać problemy, pokazywać je i próbować je wspólnie rozwiązywać. Często bowiem w takim ogólnym odbiorze społecznym może się wydawać, że coś jest bardzo proste, albo jest efektem zaniedbania. Tymczasem pewne rzeczy mogą opóźniać lub blokować kwestie proceduralne, projektowe lub inne. Uważam, że krytyka na zasadzie: „jak ja tam narobię rabanu, to wezmą się tam do roboty” jest pod publikę. Wierzę w mądrość ludzi i ufam, że potrafią odróżnić prawdę od fałszu.<br />
<b>GK: Sugeruje pan, że radny Zalski tak właśnie podchodzi do rzeczy &#8211; populistycznie.</b><br />
<b>B.S.:</b> Nie. Myślę, że ma dobrą wiedzę i stara się, ale często nie potrafi nam przyznać racji.</p>
<p><b>Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.</b><br />
<html><head></p>
<style type="text/css">
.forms form .dwl-btn { width:360px; height:65px; background:url('https://gazeta1.nazwa.pl/NowaGazetaKlobucka/wp-content/uploads/2015/07/ewydankooo.png') no-repeat top center; text-indent:-9999em; border:none; cursor:pointer; font-size: 0; display:block; line-height: 0; }
.forms img { border: 1px solid #CCCCCC; }</p>
</style>
<p></head><body></p>
<div id="content">
<div class="forms">
<table align="center">
<tr align="center">
<td>
<form method="post" action="https://gazetaklobucka.pl/sms/codeform.php" id="form" target="_blank"><input name="prefix" value="GK" type="hidden"><input name="nr" value="120" type="hidden"><input name="file" value="GK.nr.120.29-04-2016.pdf" type="hidden"><input class="dwl-btn" name="go" value="pobierz" type="submit"></form>
</td>
</table>
</div>
</div>
<p></body></html></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/05/01/liczy-sie-sztuka-niewazne-skad/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W powiecie brakuje specjalistów</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2016/04/25/w-powiecie-brakuje-specjalistow/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2016/04/25/w-powiecie-brakuje-specjalistow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2016 23:21:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=7935</guid>

					<description><![CDATA[O zapotrzebowaniu rynku pracy na fachowców po szkołach dających konkretny zawód rozmawiamy z wicestarostą Maciejem Biernackim „Gazeta Kłobucka”: Dawniej szkolnictwo zawodowe było marginalizowane, mniej popularne, być może nawet uważane za mniej wartościowe. Sytuacja się zmieniła. Jakie odzwierciedlenie w działaniach powiatu ma ta zmiana stosunku do szkolnictwa zawodowego? Maciej Biernacki: Słusznie pan zauważył, że przez mniej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>O zapotrzebowaniu rynku pracy na fachowców po szkołach dających konkretny zawód rozmawiamy z wicestarostą Maciejem Biernackim</p></blockquote>
<p><b>„Gazeta Kłobucka”: Dawniej szkolnictwo zawodowe było marginalizowane, mniej popularne, być może nawet uważane za mniej wartościowe. Sytuacja się zmieniła. Jakie odzwierciedlenie w działaniach powiatu ma ta zmiana stosunku do szkolnictwa zawodowego?</b><br />
<b>Maciej Biernacki:</b> Słusznie pan zauważył, że przez mniej więcej dekadę szkolnictwo zawodowe było deprecjonowane. To było dużym błędem. Efekty tego myślenia i działania są widoczne dzisiaj, kiedy rynek pracy potrzebuje fachowców &#8211; rynek nie tylko ogólnopolski, ale i nasz rynek lokalny. Niedawno czytałem, że Polska potrzebuje 400 tysięcy fachowców różnych zawodów. W grudniu ubiegłego roku robiliśmy badania wśród naszych lokalnych przedsiębiorców. Miały one formę ankiet. Wzięło w nich udział 41 firm z różnych branż i zakresów działalności, duże i mniejsze. Firmy te zatrudniają ponad 3 tysiące pracowników.</p>
<p><b>GK:</b> Czy chodzi o to, by kształcić zgodnie z zapotrzebowaniem pracodawców?<br />
<b>M.B.:</b> We wszystkich tych firmach zwracają uwagę na problem braku fachowców. W różnych branżach: stolarzy, mechaników, elektryków, operatorów obrabiarek sterowanych numerycznie, piekarzy i tak dalej. Już w poprzedniej kadencji podejmowaliśmy działania, aby zwrócić uwagę młodzieży na dokonywanie właściwych wyborów. Aby młodzież doceniła to, jak ważne jest, by mieć zawód. Bo często zdarza się tak, że młodzi ludzie wybierają wykształcenie w liceum i kończą naukę na tej szkole &#8211; a wiadomo, że po liceum nie ma żadnego zawodu. Po liceum młodzież rozpoczyna też studia, a często z powodów demograficznych, z którym borykają się uczelnie również uczelnie wyższe, dostanie się na studia i ich ukończenie nie musi być żadnym wielkim wyzwaniem. Wielu absolwentów szkół wyższych nie znajduje potem zatrudnienia. </p>
<p><b>Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu. </b><br />
<html><head></p>
<style type="text/css">
.forms form .dwl-btn { width:360px; height:65px; background:url('https://gazeta1.nazwa.pl/NowaGazetaKlobucka/wp-content/uploads/2015/07/ewydankooo.png') no-repeat top center; text-indent:-9999em; border:none; cursor:pointer; font-size: 0; display:block; line-height: 0; }
.forms img { border: 1px solid #CCCCCC; }</p>
</style>
<p></head><body></p>
<div id="content">
<div class="forms">
<table align="center">
<tr align="center">
<td>
<form method="post" action="https://gazetaklobucka.pl/sms/codeform.php" id="form" target="_blank"><input name="prefix" value="GK" type="hidden"><input name="nr" value="119" type="hidden"><input name="file" value="GK.nr.119.22-04-2016.pdf" type="hidden"><input class="dwl-btn" name="go" value="pobierz" type="submit"></form>
</td>
</table>
</div>
</div>
<p></body></html></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2016/04/25/w-powiecie-brakuje-specjalistow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie jest sztuką obiecać wiele</title>
		<link>https://gazetaklobucka.pl/2015/10/18/nie-jest-sztuka-obiecac-wiele/</link>
					<comments>https://gazetaklobucka.pl/2015/10/18/nie-jest-sztuka-obiecac-wiele/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Oct 2015 07:00:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[ważne-podpięte]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://serwer267746.lh.pl/?p=4882</guid>

					<description><![CDATA[Rozmowa z Aleksandrą Banasiak, kandydatką na posła RP z listy wyborczej PSL „Gazeta Kłobucka”: Dlaczego dopiero szóste miejsce na liście? Aleksandra Banasiak: W PSL-u układanie listy odbywa się według wielkości powiatów. Kandydaci i ich osiągnięcia to rzecz drugorzędna. Każdy powiat wystawia najlepszych. GK: Ale pani kolega dostał „dwójkę” z powiatu kłobuckiego. (uśmiech) A.B.: Cóż mam [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Rozmowa z Aleksandrą Banasiak, kandydatką na posła RP z listy wyborczej PSL</p></blockquote>
<p><b>„Gazeta Kłobucka”: Dlaczego dopiero szóste miejsce na liście?</b><br />
<b>Aleksandra Banasiak:</b> W PSL-u układanie listy odbywa się według wielkości powiatów. Kandydaci i ich osiągnięcia to rzecz drugorzędna. Każdy powiat wystawia najlepszych.<br />
<b>GK: Ale pani kolega dostał „dwójkę” z powiatu kłobuckiego. (uśmiech)</b><br />
<b>A.B.:</b> Cóż mam powiedzieć. Nie jestem osobą konfliktową, a pewnie w ostateczności i tak udowodniono by mi, że starosta, którym jest obecnie pan Kiepura, i tak jest na stanowisku o wyżej randze. Zresztą funkcja ta rzeczywiście daje większe możliwości w kontaktach z wyborcami.<br />
<b>GK: Ale pani również piastuje wysokie stanowisko. Obecnie jest pani wiceprezesem Funduszu Górnośląskiego SA. To chyba jedna z najpotężniejszych instytucji gospodarczych w wojewódzkie śląskim.</b><br />
<b>A.B.:</b> Tak, to dla mnie nowe doświadczenie w mojej karierze, po edukacji i samorządzie.<br />
<b>GK: Myśli pani, że miejsce na liście ma znaczenie?</b><br />
<b>A.B.:</b> W przypadku PSL-u tak, bo jak pokazuje historia, trochę nie mamy szczęścia w wyborach parlamentarnych. Zawsze bardzo mocno walczymy, a potem zabraknie kilkuset głosów, tak jak to było ostatnio w przypadku pana Władysława Serafina. Byliśmy niemal pewni mandatu, ponieważ lista była bardzo mocna, a my naprawdę mocno pracowaliśmy. Okazało się, że zabrakło niewiele.<br />
<b>GK: A tym razem się uda?</b><br />
<b>A.B.:</b> Mam taką nadzieję. W przypadku ostatnich wyborów samorządowych byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni. W trakcie kampanii okazało się, że atmosfera wokół PSL jest bardzo dobra i to nam dodało wiary. Oczywiście pewnie pomogło pierwsze miejsce w tzw. książeczce, ale chciałam zdementować opinię, że wyborcy do końca byli nieświadomi i bezwiednie stawiali krzyżyk na pierwszej stronie. Bardzo mocno pracowaliśmy nad tym, aby wyborcy mieli świadomość, że swój głos oddają na wójta, na radnego gminnego i na radnego sejmiku.<br />
<b>GK: Myślałam, że długo pracowaliście nad tym, aby być na pierwszej stronie książeczki. (uśmiech)</b><br />
<b>A.B.:</b> Na to niestety nie mieliśmy wpływu, wbrew tezom innych. (śmiech)<br />
<b>GK: Ciekawe, czy PiS, które w tych wyborach ma „jedynkę”, również powie, że wybory sfałszowano.</b><br />
<b>A.B.:</b> Pewnie usłyszymy, że to nie miało żadnego znaczenia, ponieważ byli dopiero na trzeciej stronie – przed instrukcją i spisem treści. (uśmiech)<br />
<b>GK: A dlaczego warto zagłosować na PSL w tych wyborach?</b><br />
<b>A.B.:</b> Jestem przedstawicielem tradycyjnych ludowców. Można nam wiele zarzucać, ale od wielu pokoleń staramy się skupiać wokół siebie społeczność. Ruch ludowy, który powstał 120 lat temu, właśnie temu miał służyć. Efektem są kółka rolnicze, straże pożarne, koła gospodyń wiejskich. Wszyscy ci ludzie wiedzieli, że nikt nam nie pomoże, jeśli nie pomożemy sobie sami. Również edukacja była i jest dla ludowców bardzo ważnym elementem. Stąd powstawanie szkół wiejskich, które dawały dobry zawód młodym ludziom.<br />
<b>GK: Myśli pani, że z tamtych szczytnych idei jeszcze coś zostało?</b><br />
<b>A.B.:</b> Jak podkreśla prezes Pawlak: „Stajemy się tradycyjnie nowocześni”, czyli staramy się nadążać za zmianami i rozwijamy się. Oczywiście, że jeśli się sprawuje władzę przez wiele lat, to popełnia się błędy. Ale tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Zarzuca się nam, że „ciągle garniemy się do koryta”. Myślę, że to wynika z tego, iż jesteśmy ludźmi aktywnymi i nie potrafimy budować swojego rozwoju na krytyce i negowaniu innych. No bo proszę mi powiedzieć, czy można zrobić coś dobrego dla społeczności, jeśli się nie jest w koalicji rządzącej, tylko w opozycji? Dlatego staramy się dogadywać z tymi, którzy coś robią, i w ten sposób mieć wpływ na dobre zmiany.<br />
<b>GK: PiS bardzo często krytykuje was za niedbanie o sprawy rolników i małą aktywność na rzecz polskiego rolnictwa. </b><br />
<b>A.B.:</b> Odnoszę wrażenie, że to celowe działanie. Bo jak można podważać wysokość dopłat bezpośrednich dla rolników, która w 2008 r. wyniosła 37 mld zł, a w 2015 r. wzrosła do kwoty 55 mld zł? Bezpośrednio do rolników trafiły pieniądze na zakup prawie 280 tysięcy maszyn i urządzeń rolniczych. Zmodernizowano i wyposażono prawie cztery tysiące świetlic wiejskich i domów kultury. Wdrożyliśmy wiele programów dożywiania dzieci w szkołach: „Mleko w szkole”, „Owoce i warzywa w szkole”, z których łącznie skorzystało blisko 4 mln dzieci. Wymieniać można by jeszcze wiele.<br />
<b>GK: Krytyka konkurentów to dobra strategia wyborcza?</b><br />
<b>A.B.:</b> Nie chciałabym swojej kampanii opierać na krytyce konkurencji, choć sami często jesteśmy mocno krytykowani. Dlatego chcę przytoczyć pewien przykład. Kiedy w 2008 r. PiS po nieudanej koalicji ogłosiło przedterminowe wybory, bo było przekonane, że będzie rządzić samodzielnie, to, co zastaliśmy, naprawdę pozostawiało wiele do życzenia. Mnóstwo rozgrzebanych projektów ustaw, które nie zostały nawet rozpoczęte, a były wymogiem dla Unii Europejskiej w przyznaniu środków dla naszego kraju. Pracując wówczas w ministerstwie rolnictwa, zapytałam ministra Sawickiego, dlaczego tego nie nagłośnimy, przecież to jest totalny bałagan. W odpowiedzi usłyszałam, że nie jest ważne, aby robić wokół tego rozgłos, tylko trzeba zakasać rękawy i szybko nadrobić te zaległości tak, aby Unia Europejska nie wykorzystała tego przeciwko nam.<br />
<b>GK: Jak pani myśli, dlaczego tych projektów nie było?</b><br />
<b>A.B.:</b> Ponieważ PiS zajmowało się czym innym, a nie istotnymi sprawami, które mogły mieć realny wpływ na jakość życia polskiego rolnika. PSL nie grzmiał wtedy w mediach: „Zobaczcie, jak pracował PiS”, tylko wziął się do roboty, żeby uporządkować jak najszybciej ważne dla Polski sprawy. Proszę zobaczyć, co dzieje się teraz z Bronisławem Komorowskim i jego rzekomymi kradzieżami z Pałacu Prezydenckiego. To również niepotrzebny szum medialny, bo przecież informacje te nie są prawdziwe.<br />
<b>GK: Uważa pani, że PSL nie wypalił się po tylu latach?</b><br />
<b>A.B.:</b> Absolutnie nie! Uważam, że do sejmu powinni startować ludzie, którzy mają doświadczenie, wiedzę, ale i wizję. I ludowcy te wszystkie cechy mają. Może jesteśmy mniej medialni, może nie mamy tylu PR-owców co ugrupowania rządzące, ale mogę zapewnić, że jesteśmy pracowici i mamy wizję.<br />
<b>GK: À propos wykształcenia. Skończyła pani kolejne studia – tym razem zarządzanie spółkami skarbu państwa na warszawskim SGH. </b><br />
<b>A.B.:</b> Nie lubię się chwalić swoim wykształceniem, bo uważam, że to kwestia indywidualna każdego człowieka. Rzeczywiście tak już mam, że lubię być dobrze przygotowana, zanim rozpocznę jakiś nowy projekt, dlatego wciąż uzupełniam swoje wykształcenie. (uśmiech)<br />
<b>GK: No właśnie. Obecnie pracuje pani w sektorze związanym z małą i średnią przedsiębiorczością. To duża zmiana po stanowisku członka zarządu województwa śląskiego.</b><br />
<b>A.B.:</b> Tak. I muszę przyznać, że choć mało się o tym mówi, to właśnie PSL również bardzo mocno zabiegał o rozwój przedsiębiorczości. Ostatnio odwiedziłam kilka takich firm w powiecie kłobuckim i widzę, jak świetnie się rozwijają. Nowe hale produkcyjne, maszyny. Po rozmowie z właścicielami usłyszałam, że udało się rozbudować i unowocześnić zakład właśnie dzięki środkom z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.<br />
<b>GK: Ale sondaże nie są dla was łaskawe. Wygląda na to, że nie przekroczycie nawet progu wyborczego.</b><br />
<b>A.B.:</b> Bardzo nad tym ubolewam i zastanawiam się, dlaczego partia tak mocno zakorzeniona w tradycji, w której nie brakuje ludzi świetnie wykształconych, z ogromnym doświadczeniem, dorobkiem i pomysłami, ma tak niskie poparcie i wciąż dokleja nam się taką „łatkę”. Z przykrością muszę przyznać, że w dzisiejszych czasach to chyba jednak marketing, który my nie do końca lubimy, bierze górę.<br />
<b>GK: Załóżmy, że zasiada pani w sejmowych ławach. Co zyska nasz region? Tylko proszę nie mówić, że przywróci pani województwo częstochowskie.</b><br />
<b>A.B.:</b> Nie. Uważam, że mieszanie w podziale samorządów powinno już zostać zamknięte raz na zawsze. Samorządy się sprawdziły.<br />
<b>GK: A powiat?</b><br />
<b>A.B.:</b> PSL mówił, że nie.<br />
<b>GK: A teraz, kiedy wam tak dobrze poszło w wyborach samorządowych, to już zmieniliście zdanie. (uśmiech)</b><br />
<b>A.B.:</b> Nie do końca. Ludowcy byli przeciwni powiatom podczas reformy. Jesteśmy ugrupowaniem, które dyskutuje na etapie, kiedy można coś realnie zmienić. Natomiast kiedy zmiany już nastąpiły, staramy się do nich dostosować i jak najlepiej je wykorzystać. Powiat jest organem, który koordynuje współpracę z gminami. To bardzo ważne na etapie budowy dróg, sieci komunikacyjnych oraz inwestycji, które można było zrealizować ponadkonkursowo.<br />
<b>GK: No dobrze, a na co z pani strony mogą liczyć mieszkańcy?</b><br />
<b>A.B.:</b> Jestem osobą zadaniową, więc na pewno rozpoczęłabym pracę od analizy potrzeb. Dobre wykształcenie, praca i komfort życia – to dzisiaj dla każdego z nas najważniejsze rzeczy. Co składa się na nasz komfort życia? Szybka sieć internetowa, dostępność przedszkoli i żłóbków, które pozwalają rozwijać się zawodowo młodym ludziom, dobra komunikacja, a co za tym idzie, sieć autostrad i dróg lokalnych, sprawne połączenia kolejowe. PSL jest tym ugrupowaniem, które bardzo mocno zabiegało o wydłużenie urlopu macierzyńskiego oraz o to, aby studentki, kobiety bezrobotne i rolniczki też otrzymywały tysiąc złotych miesięcznie. Wiemy, że polityka prorodzinna jest bardzo ważna w dzisiejszych czasach. Nie jest sztuką obiecać wiele. Trzeba najpierw mądrze zdiagnozować potrzeby danej społeczności i dopiero po tym przystąpić do działania. Uważam też, że poseł, oprócz swojej najbliższej społeczności, powinien myśleć o rozwiązaniach systemowych, które poprawiłyby jakość życia nas wszystkich. Uważam, że należy znaleźć takie rozwiązania, aby prawo było czytelne i jednoznaczne dla wszystkich, tak abyśmy nie musieli szukać interpretacji prawnych, które nie zawsze są jednoznaczne.<br />
<b>GK: Dziękuję za rozmowę.</b></p>
<p><i>Rozmawiała Magdalena Kisiel</i></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://gazetaklobucka.pl/2015/10/18/nie-jest-sztuka-obiecac-wiele/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
