WOKANDA. Zanosiło się na to, że na ubiegłotygodniowej rozprawie w procesie wójta Wręczycy, jednego z urzędników i kilku przedsiębiorców będą już mowy końcowe i być może nawet wyrok. Tak się jednak nie stało. Obie strony mają teraz rozważyć możliwość zmiany kwalifikacji niektórych czynów, natomiast spora część innych już uległa przedawnieniu
Piotr Wiewióra
Proces rozpoczął się w listopadzie 2013 r. Na ławie oskarżonych zasiadł urzędnik Andrzej J., który odpowiadał we wręczyckim urzędzie za przetargi, wójt Wręczycy Wielkiej Henryk K. oraz 10 przedsiębiorców. Niektórzy nie są już jednak sądzeni, ponieważ czyny, które im zarzucano, uległy przedawnieniu. Najsurowsze kary – do 10 lat więzienia – grożą wójtowi, Andrzejowi J. oraz przedsiębiorcy Józefowi S., który m.in. dzięki sprzyjającym działaniom wspomnianego urzędnika i zarazem wówczas jeszcze swojego zięcia miał w latach 2004-2006 wygrać zdecydowaną większość przetargów ogłaszanych przez gminę. W ubiegłym tygodniu wydawało się, że trwający już ponad dwa lata proces może zakończyć się wyrokiem jeszcze w grudniu. Na rozprawie, która odbyła się 10 grudnia, miały być mowy końcowe, ale do nich nie doszło. Sędzia Katarzyna Gulbinowicz poinformowała natomiast o możliwości zmiany kwalifikacji części czynów.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS