KONTROWERSJA. Jak przestrzegano od początku, cena zaproponowana za ewentualny wykup tuczarni jest zaporowa – 52 mln zł. Co dalej planuje prowadzące protest stowarzyszenie? Sensacyjna jest wiadomość o tym, kto przed laty podjął decyzję o tym, by miasto sprzedało teren tuczarni – co otwarło drogę do wznowienia tam tuczu świń. I powrotu smrodu po ledwie kilku latach przerwy
Jarosław Jędrysiak
Jednym z zamierzeń członków stowarzyszenia Semper Veritas było zwołanie sesji nadzwyczajnej, która by dotyczyła tylko sprawy tuczarni i która by się odbyła w sali GOK-u przy udziale publiczności. Zwołanie takiej sesji nie zostało jednak poparte przez żadnego z innych radnych oprócz radnego Drosia. Czyli sesji w GOK-u nie będzie. Dlaczego? Jak argumentują radni – wniosek o zwołanie sesji zakładał powtórzenie dyskusji, która na ten temat odbyła się już ledwie niespełna miesiąc wcześniej, podczas lutowej sesji rady miejskiej. Pytanie więc: po co?
Zrzutka po pięć tysięcy od mieszkańca
Ze spraw istotnych i dotąd nieomawianych na spotkaniu wymieniono kwotę, którą właściciel oczekiwałby od miasta za wykupienie tuczarni. Najpierw wspomniał o niej, jako o znanej z plotek, Marek Kajkowski. Potem jednak potwierdził Mateusz Kluba. Firma posiadająca tuczarnię obliczyła, że gotowa byłaby ją sprzedać miastu za 52 mln zł. Przypomnijmy tutaj, że cały roczny budżet miasta to około 25 mln zł. A budżet na inwestycje, czyli na zakupy, budowę dróg, chodników itp. to obecnie rocznie około 3,6 miliona. Szybko przeliczając, miasto musiałoby przez około 14 lat nie inwestować w użytkowaną przez mieszkańców na co dzień infrastrukturę, tylko całą inwestycyjną część budżetu odkładać na zakup tuczarni. W zasadzie kwota 52 mln wyklucza więc możliwość jej zakupu. Niezależnie od tego, czy warto to zrobić.
– Firma Agro Duda państwa prawo do czystego powietrza, do czystej wody, do nieskażonej gleby, do życia w otoczeniu, które nie zawiera istotnych elementów rakotwórczych, jakim jest azot i jego pochodne, wyceniła na 52 miliony złotych. Mieszkańców gminy jest około 10 tysięcy. Mówiąc krótko, żeby żyć we w miarę czystym środowisku, powinniśmy się wszyscy złożyć po około 5 200 złotych – komentował podczas piątkowego spotkania Marek Kajkowski. – Nie wiem, co jest tu gorsze. Czy bezczelność, czy arogancja, czy tupet tych panów. Chciałbym zwrócić uwagę, że państwo mają prawo do czystego powietrza, do czystej wody, do nieskażonej gleby i życia w środowisku wolnym od czynników rakotwórczych. I państwo za to prawo nie muszą płacić – dodał.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS