WOKANDA. Z powodu nieobecności Andrzeja J. po raz kolejny zostały przesunięte mowy końcowe w procesie wójta Wręczycy, wspomnianego urzędnika oraz kilku przedsiębiorców. Wyrok nie zapadł więc w pierwszych tygodniach 2016 roku, tak jak wydawało się jeszcze w grudniu. A mieszkańcy regularnie dzwonią do redakcji GK i dopytują, kiedy w końcu to nastąpi
Piotr Wiewióra
Proces trwa już prawie dwa i pół roku. Na ławie oskarżonych zasiadł urzędnik Andrzej J., wójt Wręczycy Wielkiej Henryk K. oraz 10 przedsiębiorców. Niektórzy nie są już jednak sądzeni, ponieważ czyny, które im zarzucano, uległy przedawnieniu. Najsurowsze kary – do 10 lat więzienia – grożą wójtowi, Andrzejowi J. oraz przedsiębiorcy z Borowego Józefowi S. Wszyscy świadkowie zostali przesłuchani jeszcze w 2015 roku. Najpierw wydawało się, że na grudniowej rozprawie będą tzw. mowy końcowe stron i wówczas lub w najbliższym czasie zapadnie wyrok. Sędzia Katarzyna Gulbinowicz poinformowała jednak wówczas o możliwości zmiany kwalifikacji części czynów. Chodziło o wyłączenie art. 12 kodeksu karnego, który mówi o „dwóch lub więcej zachowaniach podjętych w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru”.
– Sąd ma wątpliwości, czy można niektórym przypisać z góry powzięty zamiar – stwierdziła Katarzyna Gulbinowicz.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS