PROBLEM. Szczytowa ściana należącej do gminy remizy OSP w Rębielicach stoi na sąsiedniej, prywatnej działce. Właściciel tej działki mówi, że proponował gminie porozumienie. Skąd więc trudności, o których wójt mówił podczas sesji?
O remizie „w granicy” pisaliśmy w kwietniu – była na ten temat mowa na sesji popowskiej rady gminy, bo choć gmina posiada środki zewnętrzne na ocieplenie budynku, występują problemy natury geodezyjnej. Wójt podczas sesji powiedział, że nie udało się jeszcze dojść do porozumienia z właścicielem działki sąsiedniej, przy remizie. I możliwe, że niezbędne będzie rozstrzyganie sprawy w sądzie. Choć na sesji (ani w artykule GK) nie padło stwierdzenie, że ktoś konkretny za brak porozumienia odpowiada, właściciel działki, na którą wkracza remiza, przyszedł do naszej redakcji z pewnymi pretensjami. W tekście nie było bowiem zaznaczone, że to nie on nie chce się porozumieć z gminą i że to on właśnie takie porozumienie proponował.
Służbowe notatki potwierdzają, że to ja sam, a nie gmina, dążyłem do porozumienia. Budynek remizy około metra wchodzi w moją działkę. Wiadomo, nikt go teraz nie przestawi. Ale w moją działkę wchodzi też płot. Ja proponowałem, żeby usunięto ten płot i oddano mi ten skrawek mojej działki, który jest nim odgrodzony. A co do remizy, to zgodziłem się nawet, by ją spokojnie ocieplono także od mojej strony. Czyli gotowy byłem poświęcić jeszcze te kilkadziesiąt centymetrów swojej przestrzeni na to ocieplenie. No ale na płot zgodzić się nie mogę – mówi rębieliczanin. (jar)
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.




Facebook
YouTube
RSS