KONTROWERSJE. Odkąd w sesjach krzepickiej rady miejskiej uczestniczą regularnie panowie ze stowarzyszenia Semper Veritas, przynajmniej części obrad towarzyszą dość duże emocje. Wydaje się też, że napięcie w relacjach samorząd–stowarzyszenie czasami prowokuje do przekraczania pewnych granic
Niełatwo w artykule oddać klimat sesji, ale mieszkańcy chyba powinni wiedzieć, że przebieg obrad bywa niespokojny – bo emocje raczej nie służą rozsądnym decyzjom. Od ponad pół roku krzepickie sesje przebiegają inaczej niż przez kilka ostatnich lat. Na każdej są mieszkańcy – członkowie stowarzyszenia Semper Veritas, o którym głośno zwłaszcza z racji batalii przeciw biogazowni w Krzepicach.
Mieszkańcom udziela się głosu dopiero pod koniec sesji. W krytyce i formułowaniu negatywnych ocen działalności władz miasta celuje zwłaszcza Marek Kajkowski z Semper Veritas. Nie o krytykę jednak tu chodzi, bo ona jest jak najbardziej dopuszczalna, ale o jej formę.
– Mam apel, żeby pan jako przewodniczący rady powstrzymał pana Balcerzaka, który jest pierwszym harcownikiem tej rady, który zachowuje się w sposób arogancki. Nie zareagował pan na fakt, że w punkcie mówiącym o wolnych wnioskach mieszkańców pan Balcerzak próbował przeciąć dyskusję, zgłaszając wniosek formalny. To się, proszę pana, w głowie nie mieści, żeby takie indywiduum w taki sposób zamykało dyskusję – zwrócił się Kajkowski do przewodniczącego Kluby. (jar)
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.


Facebook
YouTube
RSS