PROBLEM. Infekcje dały o sobie znać, a do lekarza trafić nie tak łatwo. Nasz czytelnik poskarżył nam się, że w przychodni na Rómmla zastał tylko jednego lekarza, a chorych – sporo
Nasz czytelnik pochorował się akurat teraz. Zresztą – taka pora roku, nie tylko jego rozłożyła choroba. Osłabiony infekcją poszedł do przychodni na Rómmla.
– Na miejscu się okazało, że przyjmuje tylko jeden lekarz. A ludzi w kolejce sporo. Czekania też, zamiast leżeć w łóżku, a wizytę załatwić od ręki. Nie rozumiem, czemu w takiej porze roku, kiedy dobrze wiadomo, że ludzie chorują na potęgę, to nie pomyśli się, żeby przyjmowali wszyscy lekarze. Jest jeden. A w zasadzie to byłoby roboty i dla nadliczbowych – mówi nam przez telefon zachrypnięty kłobucczanin.
Co się stało, że w przychodni obsługującej sporą część miasta w sezonie gryp i przeziębień pacjentów przyjmuje tylko jeden lekarz? Wyjaśnień szukamy w Zespole Opieki Zdrowotnej w Kłobucku, który prowadzi tutejsze przychodnie, także tę na Rómmla.
– Lekarze nam się rozchorowali – mówi nam szefowa ZOZ-u, Joanna Maruszczyk. – Pacjenci chorują, ale i lekarze łapią teraz infekcje. I oni są na zwolnieniach lekarskich. Zwykle krótkich, po 3 dni, ale to i tak powoduje trudności z obsadą ośrodków, bo nie mamy szerokich rezerw kadrowych – dodaje.
(jar)
Więcej w najnowszym numerze GK (3) lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS