Z danych przeanalizowanych przez ekspertów Euler Hermes wynika, że w styczniu opublikowano informacje o niewypłacalności 69 polskich przedsiębiorstw, podczas gdy w styczniu 2016 roku było ich 48, czyli nastąpił wzrost o 44 proc. (niewypłacalność – niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców w różnych formach prawnych, upadłości czy postępowań restrukturyzacyjnych).
(red.)
KTO BANKRUTUJE?
- Nie ma jednego sektora, który „pogrążałby” całą gospodarkę – liczba firm tracących płynność finansową jest stosunkowo wysoka zarówno w budownictwie, produkcji, jak i usługach. Nie oznacza to oczywiście wspólnego mianownika dla problemów każdej z tych gałęzi gospodarki. Nie, nie jest to oznaka kryzysu, ale efekt równoczesnego wystąpienia przyczyn kłopotów w poszczególnych sektorach.
- Budownictwo – problemy z płynnością dotykają zarówno firmy wyspecjalizowane w pracach infrastrukturalnych, jak i w budownictwie ogólnym. Geograficzna koncentracja niewypłacalności – na południu kraju.
- Przemysł – rosnąca koncentracja odbiorców eksportowych, a więc i większa od nich zależność, wpływa na rentowność. Ponadto przyczyną problemów była sytuacja odbiorców w górnictwie i w budownictwie.
- Handel – kroplówka wydatków socjalnych zmniejsza siłę tendencji konsolidacyjnych, ale ich nie niweluje. Polepszeniu rentowności sektora może pomóc inflacja.
- Wciąż największa zmiana in plus w liczbie niewypłacalnych firm ma miejsce w południowo-wschodnich województwach.




Facebook
YouTube
RSS