FINANSE. Siódmy raz z kolei rada gminy odmówiła wyodrębnienia w budżecie funduszu sołeckiego – tym razem na rok 2018. Choć znów nie było w tej sprawie jednomyślności, to większość radnych uznała, że to – jak już nie raz podkreślał wójt Henryk Krawczyk – niepotrzebne rozdrabnianie środków
Ostatni i jak dotychczas jedyny raz w tej gminie sołectwa miały fundusz do dyspozycji w 2011 roku. Ale ponieważ większość samorządowców negatywnie wspomina ten okres, argumentując, że były głównie kłótnie i naciąganie gminy na inwestycje, których środki z funduszu nie były w stanie pokryć, regularnie co roku odmawia wyodrębnienia go w budżecie. Tłumaczenie jest proste – jeśli są potrzeby i problemy, to należy je zgłaszać bezpośrednio do radnych i urzędu. Na ostatniej sesji pochylono się nad sprawą funduszu pod kątem 2018 roku. Zgodnie bowiem z przepisami, decyzję trzeba podjąć do końca marca roku poprzedzającego. Tym razem zwolenników funduszu wśród radnych było nieco więcej (czworo) niż przy poprzednim głosowaniu (troje). Za nie wyodrębnianiem głosowało natomiast ośmioro radnych. Już znacznie wcześniej, bo w styczniu, wypracowano na ten temat stanowisko podczas posiedzenia połączonych Komisji Polityki Społecznej i Budżetowej. Wiadomo jakie.
Były petycje, ale władz nie przekonały
Różnie do kwestii funduszu odnoszą się sołectwa. W 2015 roku na przykład, do urzędu gminy trafiła petycja podpisana przez 10 sołectw – za jego wyodrębnieniem. Radnych to nie przekonało, ale warto pamiętać, że tych jednostek pomocniczych jest w gminie aż 28. Pod petycją podpisała się m.in. Szarlejka, której jednak przy następnej okazji do wyodrębnienia funduszu już w gronie zwolenników nie było. Jak nam powiedział sołtys Henryk Brzezicha, „mieszkańcy uznali, że lepiej dać sobie spokój i się nie rozdrabniać, skoro i tak zaplanowane są w miejscowości istotne inwestycje”. Przed rokiem nie było jednej wspólnej petycji „za”, tylko cztery odrębne, wystosowane przez: Nowiny, Jezioro, Wręczycę Wielką i Bieżeń.
– Fundusz ma służyć czemuś więcej niż inwestycjom materialnym. Ma być inwestycją w lokalną kulturę, demokrację, zaangażowanie mieszkańców na rzecz swojego miejsca zamieszkania, w budowę jego tożsamości i poczucia więzi z nim – podkreślały sołectwa. – Bolączką lokalnych społeczności jest to, że obywatele są obojętni – uważają, że władza powinna wszystko zrobić za nich. Fundusz sołecki jest narzędziem, które ma zmieniać tę sytuację. Mieszkańcy za jego pomocą nie tylko finansują małe inicjatywy, ale przede wszystkim angażują się w życie społeczne oraz podnoszą jakość życia wsi – zwracały uwagę.
Przeważają przeciwnicy
Mieszkająca we Wręczycy Wielkiej radna Anita Toborek jest podobnego zdania. Już przed rokiem zaznaczała, że fundusz to również m.in. szansa na realizację ciekawych przedsięwzięć, zarówno miękkich, jak i trwałych. Zwracała ponadto uwagę – w odpowiedzi na głosy, które do niej dotarły – że wykorzystanie pieniędzy z funduszu nie stanowi zagrożenia dla kluczowych inwestycji będących zadaniem gminy. To jednak na nic, bo jak widać grupa przeciwników, wciąż jest większa niż zwolenników. Nie przekonuje ich też brak dodatkowego zastrzyku finansowego dla gminy. Wyodrębniając fundusz każda gmina może bowiem ubiegać się o zwrot części kosztów zadań realizowanych w jego ramach z budżetu państwa. Po nowelizacji ustawy o funduszu sołeckim, przyjętej w 2014 roku, jest to 20, 30 lub 40 proc. w zależności od zamożności gminy (największy procentowo przysługuje najbiedniejszym).
(PW)



Facebook
YouTube
RSS