ARCH.
WOKANDA. W styczniu Sąd Rejonowy w Częstochowie skazał wójta Wręczycy Wielkiej, urzędnika oraz kilku przedsiębiorców na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu za udział procederze ustawianych przetargów. Wygląda na to, że apelacje wniosą obrońcy wszystkich oskarżonych, a także sam prokurator
Piotr Wiewióra
Przypomnijmy. W 2013 roku Prokuratura Rejonowa w Częstochowie skierowała do sądu akt oskarżenia. Wynikało z niego, że w latach 2004-2006 aż 20 przetargów na inwestycje drogowe ogłaszanych przez Wręczycę było ustawionych, bo wygrała je firma przedsiębiorcy z Borowego Józefa S., teścia Andrzeja J., który wówczas odpowiadał w urzędzie gminy za przetargi i wykonywał dla niego kosztorysy. Śledczy stwierdzili, że jego przełożony, wójt Henryk K., o wszystkim wiedział, ale nie reagował. Ich zdaniem Józef S., żeby zakamuflować całą sytuację, miał namówić do udziału w przetargach innych przedsiębiorców, tzw. słupy (pozostali oskarżeni przedsiębiorcy), co było mistyfikacją, ponieważ nie mieli oni szans na wygranie tych postępowań. Ponadto według prokuratury łamanie prawa miało także miejsce podczas realizacji wspomnianych prac, co skutkowało stratami finansowymi po stronie gminy na kwotę ok. 540 tys. zł. Proces przed sądem rejonowym trwał ponad trzy lata. Prawie nikt nie przyznał się do winy. Pod koniec stycznia zapadły wyroki.
Dostali zawiasy. Odwołają się
Za winnych uznani zostali wszyscy oskarżeni, którzy do końca zachowali ten status (wobec niektórych postępowanie zostało wcześniej umorzone z powodu przedawnienia zarzutów). Były to wprawdzie „tylko” wyroki w zawieszeniu, ale w przypadku wójta K. uprawomocnienie się oznaczałoby konieczność pożegnania się z samorządowym stołkiem, który zajmuje we Wręczycy od ponad 40 lat. Wiadomo więc było, że jego obrońca na pewno wniesie apelację. Jeszcze tego nie zrobił, ale wystąpił o pisemne uzasadnienie wyroku, co stanowi zapowiedź odwołania. Nie tylko on. Jak dowiedzieliśmy się w sądzie, wnioski o uzasadnienie złożyli obrońcy wszystkich oskarżonych. W pierwszej instancji wprawdzie jednoznacznie nie przeczyli, że przetargi były rozstrzygnięte niezgodnie z przepisami, ale przekonywali też, że ich klienci nie złamali prawa karnego. Stwierdzili ponadto, że nie zostało przed sądem udowodnione, iż oskarżeni działali na szkodę gminy ze z góry powziętym zamiarem oszustwa, osiągając z tego tytułu korzyści materialne. Chociaż prokurator dowiódł winy wójta, urzędnika i przedsiębiorców, to z wyroków też nie jest specjalnie zadowolony.
Prokurator też zapowiedział apelację
– Złożyliśmy wniosek o pisemne uzasadnienie. Będziemy analizować je pod kątem prawidłowości kwalifikacji prawnej i wysokości kar – informuje Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
W przypadku wójta prokurator wnioskował w mowie końcowej o 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat, 20 tys. zł grzywny i 10-letni zakaz pełnienia funkcji w organach samorządowych. Chciał, aby wspólnie z pozostałymi wójt oddał wspomniane 540 tys. zł. O ten sam wyrok, tyle że bez zawieszenia, wnioskował dla Andrzeja J. Tymczasem sąd wymierzył Henrykowi K. karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata, 2 tys. zł grzywny i dwuletni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w organach samorządowych (uniewinniając go od dwóch zarzutów), urzędnikowi natomiast 1 rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata, 3 tys. zł grzywny i pięcioletni zakaz pracy w instytucjach samorządowych. Wyrok 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 2 tys. zł grzywny usłyszał Józef S., natomiast pozostali przedsiębiorcy – po 5 lub 7 miesięcy w zawieszeniu.
Nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku, ponieważ sprawa jest wielowątkowa, dlatego jego sporządzenie wymaga czasu. Na „rundę drugą” procesu, tym razem przed sądem okręgowym, przyjdzie więc jeszcze poczekać co najmniej kilka miesięcy. A niewykluczone, że okręgowy skieruje sprawę ponownie do rejonowego.



Facebook
YouTube
RSS