Burmistrz Krzepic, choć twierdzi, że decyzji jeszcze nie podjął, to mówi, że zastanawia się nad nią na tym etapie kadencji.
POLITYKA.Choć do wyborów samorządowych jeszcze 1,5 roku, to na lokalnej scenie politycznej atmosfera zaczyna się zagęszczać.
I choć w naszym powiecie są gminy, w których do jesieni 2018 roku jeszcze nikt nie „wybiega”, to są i takie, gdzie polityczna walka rozpoczęła się na dobre i nie przebiera się w środkach
Magdalena Kurzak
Wiadomo już, że po wielu latach we Wręczycy Wielkiej będzie nowy wójt. Obecny, Henryk Krawczyk, oficjalnie potwierdza, że w wyborach udziału brał już nie będzie.
– To już pewne, że nie będę kandydował, wybieram się na emeryturę – mówi Krawczyk, od lat, choć nieoficjalnie, kojarzony z SLD, z którego to list obejmował funkcję wójta. Udziału w kolejnych wyborach nie wyklucza Bogdan Sośniak, wójt Opatowa.
– Dziś za wcześnie, aby o tym mówić, ale wysoko prawdopodobne, że będę kandydował – potwierdza wójt. Obecna kadencja jest dla Sośniaka z pewnością dużo trudniejsza niż poprzednie, bo jest on w otwartym konflikcie z Andrzejem Zalskim, obecnym radnym i prezesem Stowarzyszenia „Nasza Szkoła” w Zwierzyńcu Drugim, którą przekazała mu jeszcze poprzednia rada. Od tego czasu rozpoczęły się „problemy” Bogdana Sośniaka, a opatowskie sesje rady gminy zaczęły należeć nie tylko do jednych z najburzliwszych, ale i najdłuższych.
Na pewno dużo spokojniej niż za poprzedniej kadencji zrobiło się w Krzepicach, w których opozycja do burmistrza, wówczas silna, teraz jakby nieco odpuściła. Krystian Kotynia (PSL), choć definitywnie nie potwierdza, to również nie zaprzecza, że wystartuje za 1,5 roku i będzie starał się o reelekcję, co raczej wskazuje na to, że wystartuje.
– Powiem tak: jak zawsze na takim etapie trwającej kadencji zastanawiam się nad tym, ale jeszcze za wcześnie na jednoznaczną deklarację – odpowiada Kotynia.
Burmistrza Krzepic dopytujemy, czy wobec tego gotów byłby zostawić następcy tę strefę ekonomiczną, która właśnie teraz rusza po długich latach starań.
– Dla mnie najważniejsze, że ta strefa to dobro dla Krzepic – dodaje Kotynia.
W Krzepicach od lat Prawo i Sprawiedliwość wystawiało swojego kandydata. Wówczas jednak bardzo mocno działał na tym terenie jego czołowy działacz – Jerzy Sądel, który, jak wiadomo, obecnie objął stanowisko jednego z dyrektorów lasów państwowych poza gminą Krzepice. Również Jerzy Zakrzewski (Koalicja Samorządowa) nie potwierdza ostatecznie, że w kolejnych wyborach wystartuje.
– Do wyborów jeszcze 1,5 roku, czas ten chcę wykorzystać przede wszystkim na działanie, mam program wyborczy do zrealizowania – mówi Zakrzewski. – Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, przyznam jednak, że jeśli kampania opozycji nadal będzie tak agresywna, to może warto zastanowić się, czy ma to wszystko sens. Rozumiem, że rolą opozycji jest krytyka – ale konstruktywna. Jeśli natomiast komuś zależy wyłącznie na tym, żebym nie mógł działać, i robi wszystko, aby mnie i moim pracownikom utrudnić życie, to chyba coś tutaj jest nie tak – dodaje.
Bolesław Świtała, wójt Popowa, również jest pełen wątpliwości, czy będzie kandydował o najważniejsze stanowisko w gminie.
– Im człowiek jest dłużej na stanowisku, tym ma więcej przeciwników – mówi nieco zrezygnowany.
– Zanim podejmę decyzję, na pewno wcześniej wezmę wszystkie „za” i przeciw” pod uwagę, by ocenić swoje szanse. Ważni na pewno też będą moi kontrkandydaci. Przez te 1,5 roku wszystko tak naprawdę może się zdarzyć – mówi Świtała.
W ostatnim czasie rzeczywiście wokół Bolesława Świtały zbiera się coraz głośniejsza opozycja, padają nawet hasła wzywające do zorganizowania referendum w sprawie jego odwołania.
Wątpliwości co do swojego udziału w nadchodzących wyborach nie ma za to Bogdan Praski (PSL), który na zadane przez nas pytanie o to, czy planuje kandydowanie na urząd wójta Panek, otwarcie odpowiada:
– Oczywiście, nie zakładam innej możliwości.
Praski podkreśla, że jego decyzja podyktowana jest poparciem społeczeństwa i mieszkańcami, z którymi rozmawia.
– W naszej gminie dzieje się tak dużo, realizujemy tak wiele inwestycji, że ludzie nie wyobrażają sobie, abym nie kontynuował tych działań – dodaje.
Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu Bogdan Praski pozostał na stanowisku po nieudanej próbie odwołania go z funkcji w następstwie referendum.
W podobnym tonie określa swój udział w wyborach Bożena Wieloch (PSL).
– Słyszę bardzo dużo głosów, abym startowała – mówi wójt Lipia, która w przeciwieństwie do Bogdana Praskiego dodaje jednak:
– Nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji, bo ważne jest, czy siły i zdrowie na to pozwolą. Mam bowiem przed sobą wielką odpowiedzialność za gminę. Jestem pewna, że moje działania są dobre i wciąż staram się ze swoimi pracownikami pozyskiwać nowe środki, realizować kolejne inwestycje. Czuję się na tym stanowisku spełniona, jednak to bardzo odpowiedzialna i wyczerpująca praca – podkreśla Wieloch. Swój udział w wyborach potwierdza, choć niepewnie, Henryk Mach z Przystajni.
– Rozważam taką możliwość, mamy wiele rozpoczętych inwestycji i bardzo dużo planów –mówi Mach. – Na dzień dzisiejszy ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem – dodaje wójt.
Kampanie wyborcze w niektórych gminach ruszyły na dobre. Niektóre z nich są wyjątkowo negatywne. Pytanie tylko, czy sami mieszkańcy chcą brać w tych spektaklach udział i czy w końcu się im to nie znudzi, jeszcze przed wyborami.





Facebook
YouTube
RSS