Przystajń ruszyła w tym roku z pilotażowym programem czipowania psów. Zamierza sfinansować wszczepienie pod skórę elektronicznego mikroprocesora z zakodowanym unikalnym numerem identyfikacyjnym u ok. setki zwierząt. Wójt twierdzi, że to korzyść dla właścicieli i dla gminy
Niewiele gmin, jak dotychczas, zdecydowało się na taki ruch. To, że akurat Przystajń poszła w kierunku czopowania, raczej nie powinno dziwić, skoro jej włodarz jest z zawodu weterynarzem.
– Każdy pies, który będzie miał wszczepiony mikroprocesor, znajdzie się w krajowym rejestrze. Dzięki temu znacznie łatwiej będzie ustalić tożsamość jego właściciela i skontaktować się z nim, jeśli np. zwierzę się zgubi – wyjaśnia Henryk Mach, wójt gminy Przystajń. – Dla nas korzyść będzie z tego taka, że spadną nam niemałe koszty, które musimy ponosić z tytułu wyłapywania błąkających się po ulicach psów i umieszczania ich w schronisku – argumentuje.
Realizacja programu rozpoczęła się 1 maja. Póki co na taki zabieg u swoich czworonogów zdecydowało się kilkanaście osób. W tegorocznym budżecie gmina zabezpieczyła środki na czipowanie ok. 100 psów.
– Mamy nadzieję, że program się rozkręci i liczba zainteresowanych wzrośnie – mówi wójt.
Zainteresowani nie muszą ponosić z tego tytułu żadnych kosztów, bo te pokrywa w całości urząd.
Zabiegi wszczepienia pod skórę zwierzęcia elektronicznego mikroprocesora z zakodowanym unikalnym numerem identyfikacyjnym wykonuje lecznica dla zwierząt „Sanus”, działająca w Przystajni przy ul. Targowej 3. Żeby numer identyfikacyjny psa mógł znaleźć się w bazie, opiekunowie muszą podać dane teleadresowe, niezbędne do kontaktu z nimi (imię i nazwisko, adres, numer telefonu bądź adres e-mail). Będą one umieszczone w ogólnopolskich rejestrach zwierząt oznakowanych. (PW)


Facebook
YouTube
RSS