JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Mieszkaniec Lipia zadzwonił do nas ze skargą na niewykoszoną drogę, z której trudno korzystać. Sprawdzamy w urzędzie, dlaczego się tą sprawą nie zajęto
– To jest taka nieduża droga, która łączy w środku Lipia ulicę Częstochowską z ulicą Ogrodową, która biegnie z tyłu, za domami. Ludzie mają tam ogródki, więc wygodnie byłoby dojść sobie tym skrótem. Ale nie bardzo można, bo ten łącznik cały jest pozarastany i można tam sobie nogi połamać – mówi nasz czytelnik.
Mężczyzna dodaje też, że zwracał się już z tym problemem do urzędu gminy, ale jak dotąd efektu brak. Liczy więc, że interwencja gazety ponagli urzędników i kogoś w końcu wyślą, aby ten drogowy łącznik wykosił jak należy.
– To na pewno jest droga gminna, więc nie rozumiem, czemu gmina się nią nie zajmuje – denerwuje się lipianin.
W sytuacji, gdy tego rodzaju komunalne obowiązki są w tej czy innej gminie zaniedbane, rzeczywiście gazeta okazuje się zwykle bardzo skuteczna w przypominaniu o nich – i nie raz mieliśmy przykłady, że zanim jeszcze artykuł opuścił drukarnię, to tego rodzaju sprawy były już pozałatwiane, poprawione. Spodziewając się podobnej sytuacji, dzwonimy więc do urzędu w Lipiu. Tu jednak spotyka nas zaskoczenie. – O ile pamiętam, ta droga nie jest drogą gminną – odpowiada na zreferowaną jej skargę lipianina wójt Bożena Wieloch.
Ponieważ nasz rozmówca był przekonany, że drogowy łącznik, który zaczyna się między płotami przy ulicy Częstochowskiej, a kończy na ulicy Ogrodowej, jest drogą publiczną, czekamy jeszcze na dokładne sprawdzenie tego zagadnienia w dokumentacji gminnej. Wójt oddzwania do nas po nieco ponad godzinie. – Mogę potwierdzić informację, którą podałam wstępnie. Droga na działce numer 496 nie posiada kategorii drogi gminnej. W ogóle nie jest drogą publiczną – podaje nam wójt Bożena Wieloch.
Sprawdzenie w dokumentacji przyniosło jeszcze efekt w postaci informacji, że nieokreślony jest stan prawny tej drogi, że nie jest ona uregulowana, że właściwie nie wiadomo, do kogo aktualnie należy.
Skoro nie jest to droga gminna, to w zasadzie nie ma jak wymagać od gminy, żeby ją utrzymywała w stanie satysfakcjonującym naszego rozmówcę. Ale skoro ten łącznik Częstochowskiej i Ogrodowej nie jest drogą gminną, to może powinien nią się stać?
– Teoretycznie moglibyśmy wystąpić o komunalizację, ale powiem szczerze, że nie widzimy potrzeby posiadania tej drogi. Ta część wsi jest dobrze skomunikowana. A tu by trzeba w ogóle zacząć od przeprowadzenia niezbędnych regulacji – dodaje wójt.
Regulacje, wiadomo, wymagałyby zaangażowania środków, a gmina ma, jak mówi wójt, inne drogi znacznie bardziej mieszkańcom potrzebne, na które ponosi wydatki. Gdyby mieszkaniec chciał więc dążyć jednak do skomunalizowania tej drogi, pozostawałoby mu wnioskowanie do rady gminy, która by sprawę mogła rozpatrzyć – „na tak” lub „na nie”. Cóż, wygląda na to, że tym razem nie mamy dla naszego czytelnika dobrych wieści. Gdyby droga była gminna – to co innego. Skoro jest, jak nam podano po sprawdzeniu dokumentacji, niczyja – to w sumie nie wiadomo, kto ma ją teraz doprowadzić do porządku. (jar)





Facebook
YouTube
RSS