Popów, Opatów, powiat

Zostawili powiat na lodzie

Popów nie dał swojej doli na remont drogi powiatowej. Bo radni uważają, że powiat po macoszemu traktuje drogi powiatowe na terenie gminy.
JAROSŁAW JĘDRYSIAK
Zostawili powiat na lodzie

PROBLEM. Do tej pory schemat działał: powiat robił drogę powiatową, a gminy, na których terenie się znajdowała, pokornie dokładały swój udział finansowy. Możliwe jednak, że idą dla powiatu ciężkie czasy. Rada gminy w Popowie postawiła bowiem veto

Wypowiedzi radnych niezbyt przychylne dokładaniu przez gminy do dróg powiatowych pojawiały się już od dawna – nie zawsze w czasie obrad sesji, czasem tylko w swobodnych dysputach w kuluarach w przerwie. To dość jednak, by udało się wysondować zbliżającą się zmianę nastrojów. Bo od kilku lat praktykowało się u nas następujące rozwiązanie: powiat remontuje drogę powiatową, a gminy, na których terenie się ona znajduje, dokładają solidarnie swój udział – porównywalny z udziałem powiatu. Drogi nie są tanie, więc i udział nie jest mały. Niezadowolenie w gminach dawało znać o sobie już wcześniej.

Nie robią chodników, a proszą na drogi
W Opatowie na sesji była swego czasu dyskusja nad chodnikami przy drogach powiatowych – i wyrażone oczekiwanie, że powiat wykona w końcu jeden z takich chodników na terenie Opatowa. Było to w czasach, gdy w pozostałych gminach powiatu już dawno traktowano jako normę to, że przy drogach powiatowych chodniki buduje wcale nie powiat, a gminy. Na pozór logiki w tym żadnej – w praktyce tak właśnie się dzieje. Od tamtej dyskusji minęły liczne miesiące, ale najwyraźniej pozostało w gminnym samorządzie przeświadczenie o swego rodzaju niestosowności całej sytuacji. Dało ono o sobie znać w tym roku – pisaliśmy o tym szerzej w jednym z poprzednich numerów w lipcu – gdy w porządku obrad znalazła się sprawa dołożenia przez gminę bez mała 200 tys. zł do przebudowy zapuszczonej mocno drogi powiatowej z Opatowa do Wilkowiecka. Nie tyle może sama kwestia dołożenia powiatowi, ile wymiar tej kwoty wywołał poruszenie. Zwłaszcza że gmina Opatów ma na głowie spore wydatki zasądzone w głośnej sprawie poszkodowanej w szkole uczennicy, zatem dawanie na drogi – i to jeszcze więcej niż początkowo jej zapowiadano – stanowi problem.

Zmyli głowę staroście
Dyskusja z Opatowa w pewnym sensie powtórzyła się teraz w Popowie podczas ostatniej sesji. Radni od początku byli w bojowych nastrojach i starosta Henryk Kiepura nadział się tu na wiele cierpkich słów. Na początek radny Łukasz Tasarz upomniał się o drogę w Dąbrówce – i podkreślił przy tym, że kilka miesięcy wcześniej słyszał już w tej materii zapewnienia dyrektora od powiatowych dróg, ale zdaniem radnego na zapowiedziach się skończyło. To nie wszystko, bo radny wytknął też brak usuwania z dróg piachu, którym posypuje się jezdnie zimą. Problem jest daleko większy niż estetyka. Piach ten zapycha studzienki i niszczy odwodnienie drogi w sposób wymagający potem kosztownych napraw. No i potem woda stoi na drodze. Starosta zapowiedział dokonanie przeglądu w zgłaszanym miejscu, na co z kolei zareagował inny popowski radny.
– Skoro drogi mają jakiś okres gwarancji, to czy jest jakaś komisja, która jeździ i sprawdza je przed końcem gwarancji, czy bazujecie tylko na tym, co wam zgłoszą radni i sołtysi? – pytał Janusz Krawczyk.
Okazuje się – przeglądy takie powiat robi. Ale w czasie gwarancji opiera się na zgłoszeniach, a dopiero na koniec okresu gwarancyjnego weryfikuje stan drogi samodzielnie. Delikatnie mówiąc – trochę dziwi to zdanie się na zgłoszenia z samorządów, skoro powiat ma własną instytucję odpowiedzialną za własne drogi i zatrudnia w niej pracowników za pieniądze na pewno lepsze niż diety radnych czy sołtysów. A też płatne z naszych podatków. Czekanie na sygnały z terenu może się też skończyć reakcją mieszkańców, której powiat pewnie by sobie nie życzył.
– Kałuże tworzą się potężne. Cały czas są wtedy zalewane i brudzone płoty i elewacje domów. Mieszkańcy się denerwują – dodał radny Tasarz, a ktoś z sali dorzucił, że poszkodowani odgrażają się już, że wystawią powiatowi fakturę za czyszczenie tych zachlapywanych na okrągło elewacji.
Inny problem podniósł radny z Nowej Wsi.
– Zimą rozmawialiśmy o drodze do Kul i zapewniał mnie starosta, że gdy będzie objazd tej drogi [tj. przegląd – przyp. red.], to będę powiadomiony. Ale żeście objechali beze mnie – wytykał radny Jan Bździon. Radny rozmawiał też wcześniej o połączeniu Nowej Wsi z Kulami. Miał usłyszeć od starosty, że w powiecie nie są tym rozwiązaniem zainteresowani. Choć podobno gmina gotowa by była dołożyć się do takiej drogi.
– Byliśmy na drodze łączącej Kule z Nową Wsią. Temat jest do dyskusji. Ale myślę, że w pierwszej kolejności powinniśmy robić drogi o większym natężeniu ruchu – odparł dyplomatycznie Henryk Kiepura.
Są drogi, które w konkurencji ważności wygrywają z drogą Nowa Wieś–Kule. To droga Popów–Zbory– Florianów i droga obok ośrodka szkolenia w Kulach. Temat do dyskusji więc może i jest, ale raczej z przesądzonym negatywnym finałem.

Jedynka dla powiatu
Robert Zagrodnik dołożył do kompletu problemy na odcinku Lelity– Zalesiaki, gdzie zima narobiła szkód i gdzie radny starostę „zaprasza na przegląd”. Nie ma za to sam nadziei, że coś te apele dadzą.
– Tu już protokolant może kopiować, bo my cały czas zgłaszamy ciągle te same problemy, które nie są rozwiązywane. To kwestia dróg, koszenia poboczy czy choćby głupiego przepustu w Więckach, o który proszę od początku roku, bo został on zalany masą bitumiczną – punktował Zagrodnik. – Teraz cała woda idzie przez wieś. A nie po to ludzie zbudowali sadzawkę, która jest obok, żeby tak się działo. Jeśli chodzi o współpracę powiatu w tym roku z gminą Popów, to ja tu stawiam jedynkę. Nie widzę żadnych plusów – dodał.
Radny dodaje, że z drogami gminnymi, z wykaszaniem ich poboczy – problemu nie ma. Na drogach powiatowych nie zauważył za to żadnych takich niezbędnych działań.
– Proszę zwrócić uwagę na zarząd dróg, bo nonszalancko podchodzi do swoich obowiązków – ocenił radny z Więcek.
Poparł go następny dyskutant.
– To, jak powiat w tym roku pracuje z naszą gminą, to jest skandal! – ocenił Kazimierz Bęben. – Pamiętam, ile nasza gmina dawała pieniędzy dla powiatu. Daliśmy 135 tysięcy, teraz mamy uchwałę w sprawie przekazania prawie 67 tysięcy. A moi wyborcy mówią mi, że powiat w ogóle zapomniał o naszej gminie! – dodał radny. Bęben widzi też problem w technologii remontu dróg. Podkreślił, że w sąsiednim Działoszynie przed naprawą dziury wycina się równy fragment asfaltu i równo go wypełnia. A u nas naprawia się nadal często byle jak – i szybko dziury powstają na nowo.
– Ja w tej sytuacji będę przeciwko ten nowej dotacji dla powiatu – zapowiedział Bęben. – Jeżeli dla naszej gminy powiat nie ma potem paru tysięcy, żeby zrobić drobne sprawy, to to jest skandal – podsumował.
– Wybiorę się na te Zalesiaki. Obiecuję poprawę – zapewniał w odpowiedzi starosta.
Kiepura dodał też, że podwojono kwotę na pozimowe naprawy dróg i skutkiem ma być coraz częstsze stosowanie wycinania fragmentów asfaltu przed wypełnieniem dziur, choć to technologia znacznie droższa.


Odmówili pomocy

Nie udobruchał jednak starosta popowskich radnych. Gdy kilka godzin później, na końcu sesji, doszło do głosowania nad uchwałą o przekazaniu środków dla powiatu na cele drogowe (już wykonana droga z Zawad do Mokrej), to wynik był aż nadto wymowny. Nikt z radnych nie zagłosował za tym, aby gmina przekazała pieniądze dla powiatu. Aż 11 było przeciw, tylko 4 wstrzymało się od głosu.
Powiat ma więc kłopot. Może radni gminni po tej demonstracji jeszcze zmienią zdanie – choć nie mamy na razie żadnych sygnałów, by tak się stać miało. Wydaje się natomiast pewne, że oto na naszych oczach sypie się polityka wyciągania przez powiat ręki po pieniądze na drogi powiatowe z budżetów gmin. Czy na trwałe – trudno powiedzieć. Znany jest też przykład inny. Gmina Przystajń swego czasu przez lata nie dokładała się do dróg powiatowych – i przez 8 lat nie powstała tam żadna nowa droga powiatowa. Nie jest więc z góry przesądzone, kto tu komu ulegnie.
Faktem jest, niestety, że w obecnych uwarunkowaniach prawnobudżetowych zarządzanie przez powiat setkami kilometrów dróg przy stosunkowo skromnych środkach, jakie są na ten cel dostępne, jest rozwiązaniem fatalnym w skutkach. Wystarczy zresztą spojrzeć na nasze drogi powiatowe tak ogólnie. Gdzie udało się je wykonać na nowo – są dobre i zapewne dość trwałe. Gdzie środków nie starczyło – nie przystają do naszych czasów i stanem coraz bardziej przypominają drogi z epoki już dawno słusznie minionej. I takich dróg jest jakby coraz więcej.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popów, Opatów, powiat

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Popów, Opatów, powiat