PROBLEM. Czy gmina powinna wydać dodatkowe 150 tys. zł – co w sumie dałoby już blisko pół miliona – na budynek starej szkoły, gdzie podmiot zewnętrzny gotów jest prowadzić ośrodek rehabilitacyjno-edukacyjnowychowawczy? A jeśli nie, to co dalej z tym budynkiem?
We wcześniejszej części bieżącej kadencji samorządu był konsensus, że w budynku po szkole w Kołaczkowicach będzie ośrodek rehabiliacyjno-edukacyjno- wychowawczy. To znaczy placówkę taką miał tu uruchomić podmiot zewnętrzny, a gmina miała wcześniej obiekt doprowadzić do ładu. Głównie dlatego, że z placówki potem skorzystaliby też sami wymagający tego rodzaju opieki mieszkańcy gminy.
We wrześniu to wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Pod głosowanie miała być poddana uchwała o przesunięciu różnych kwot budżetowych, między innymi jednej – dotyczącej wydatków na obiekt w Kołaczkowicach. W tym przypadku była to kwota 150 tys. zł.
– Uważam, że ta uchwała powinna być podzielona na dwie, bo zawiera dwie inwestycje: inwestycja w Kołaczkowicach i inwestycja dotycząca przydomowych oczyszczalni. Bo niekoniecznie musimy się zgadzać z obydwiema inwestycjami, a możemy głosować tylko jedną uchwałę w taki lub inny sposób – zauważył Zbigniew Graj.
Radny wnioskował, by każdą z inwestycji ująć w odrębnej uchwale, aby samorząd mógł zagłosować osobno o każdej z nich. Nie ukrywał też powodów swej propozycji.
– W przypadku Kołaczkowic ta kwota [wydana przez gminę – przyp. red.] naprawdę osiąga już bardzo duże wartości. Zaczynaliśmy od 100 tys., dziś jest prawie 500 tys. i jak się to skończy, nie wiadomo. Nad tą inwestycją – przy naszych problemach finansowych, kiedy musimy zaciągnąć kredyty – powinniśmy się dobrze zastanowić, czy jest ona zasadna – dodał Graj.
Wójt odniósł się do sprawy, przywołując nieco historii całego przedsięwzięcia. Przypomniał, że remont dawnej szkoły w Kołaczkowicach podjęty został także po to, aby budynek nie niszczał – i nie stał się ruiną, która będzie się nadawała tylko do rozbiórki. Dokładnie taki los spotkał wcześniej budynek po szkole w Borowem, więc gmina ma już tu określone negatywne doświadczenia. Wójt założył więc, że konsekwencje wycofania się z inwestycji w Kołaczkowicach muszą być daleko idące.
– Jeśli państwo wycofają inwestycję dotyczącą przebudowy budynku po byłej szkole podstawowej w Kołaczkowicach, to dla mnie będzie to równoznaczne z wnioskiem o sprzedaż tego budynku – zapowiedział radnym Piotr Derejczyk.
Wójt dodał, że pierwsza wydana tu kwota dotyczyła działań polegających na zabezpieczeniu budynku (wymiana tynków, posadzek). Do tego dochodzi ogrzewanie i przystosowanie budynku do celów, jakie miał spełniać w przyszłości – czyli bazy lokalowej dla ośrodka spełniającego także funkcje edukacyjne. To droga przeciwpożarowa, którą trzeba wybudować wokół budynku za około 100 tys. zł. To wszystko ma być dla gminy zasadne z jednego podstawowego powodu.
– Jest zapotrzebowanie społeczne na taki ośrodek. Bardzo wiele osób się zgłaszało z pytaniami, kiedy on ruszy – argumentował na sesji wójt. Wycofanie się z przeznaczenia dodatkowej kwoty na obiekt w Kołaczkowicach ma też jeszcze inną konsekwencję.
– Jest już ogłoszony na to przetarg, a kwota po przetargu może być niższa niż podana w uchwale – dodał Derejczyk, wskazując, że jeśli rada kwotę wycofa, przetarg będzie musiał być odwołany.
Potrzebna była krótka przerwa w obradach dla ustalenia procedur, po czym radni zagłosowali osobno za wydatkami na oczyszczalnie przydomowe i na budynek po szkole w Kołaczkowicach. Większość nie zgodziła się na przeznaczenie dodatkowych 150 tys. zł na obiekt w Kołaczkowicach, jedynie 4 się wstrzymało, a nikt takiego wydatku z budżetu gminy nie poparł.
– Jak rozumiem, zgodnie z państwa wolą budynek będzie przeznaczony na sprzedaż – komentował sekundy po głosowaniu wójt Derejczyk. Zaprotestował Graj.
– Nie wyraziliśmy tym głosowaniem takiej woli, aby pan go sprzedał – zauważył radny.
Wójt zakończył sprawę oświadczeniem, które wywołało jeszcze pewne spięcie.
– Naprawdę rozumiem to jako rezygnację z posiadania budynku komunalnego w Kołaczkowicach. Z tego względu, że poprzednie kadencje rady – i tutaj pan radny Oziembała, pan radny Graj byli członkami tych rad – doradzając w taki sposób, nie remontując budynku szkoły podstawowej w Borowej, doprowadziły o tego, że ten budynek został rozebrany. Ja nie chcę doprowadzić do rozebrania tego budynku [w Kołaczkowicach – przyp. red.], dlatego rozumiem ten wniosek w takiej formie, że będziemy musieli unieważnić przetarg i zostanie ten budynek przeznaczony do sprzedaży – powiedział Piotr Derejczyk.
– Sprzeciwiam się tego typu insynuacjom – zaprotestował Graj. – Nie głosowałem nigdy przeciwko budynkowi w Borowej. Jeżeli ktoś głosował, to na pewno nie w momencie, kiedy ja byłem radnym. Proszę mi nie insynuować takich historii, wypraszam sobie – dodał.
– Podtrzymuję to, co powiedziałem – odparł Derejczyk.
– Nie ma pan racji – wtrącił się Oziembała. – Bo pan nie pamięta, jak kto głosował, prawda? – dodał. Wójt jednak nie zmienił stanowiska w tej kwestii.
Dodajmy, że Graj jest radnym od 2014 roku, poprzednio w radzie zasiadał w latach 2002-2006. Oziembała nie miał takiej przerwy nie miał. Kwestię pamiętania, jak kto głosował kilka lat temu, pozostawiamy bez komentarza.
W ogłoszonym 15 września przetargu na rozbudowę i przebudowę budynku po byłej szkole w Kołaczkowicach pod potrzeby ośrodka rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczego 2 października zostały otwarte oferty. W projekcie uchwały o zmianie budżetu na kolejną sesję nie wymienia się już kwoty dodatkowych 150 tys. na obiekt w Kołaczkowicach.





Facebook
YouTube
RSS