JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Letnicy z Częstochowy, zamieszkujący okresowo domki letniskowe w Popowie, nie znają podstaw życia społecznego – zostawiają swoje śmieci pod cmentarzem, jakby to było wysypisko. O tym, jak temu zaradzić, dyskutowano podczas ostatniej sesji rady gminy
Ponieważ w Popowie podczas sesji rozmawiano o kwestiach przetargu na odbiór śmieci od mieszkańców, na jeden z problemów zwrócił uwagę Gabriel Badura.
– Co zrobić ze śmieciami tych mieszkańców – właściwie to nie mieszkańców – którzy mają u nas działki gdzieś w lasach i przyjeżdżają do nas np. z Częstochowy? Bo wygląda to tak, że po prostu przyjeżdżają, nagromadzą śmieci, a potem ładują je do worka i zawożą pod cmentarz – zauważył radny. – Czasem nawet nie wysiadają z auta, tylko wyrzucają to przez okno – dodał.
Głosy z sali potwierdziły, że także więcej osób zaobserwowało taki proceder.
Gmina Popów jest pod tym względem dość szczególna, bo na jej terenie jest większa niż po sąsiedzku liczba posesji z domami letniskowymi, czyli takimi, w których nikt na stałe nie mieszka. Ale jednak przyjeżdża od czasu do czasu, a wówczas naturalnie „produkuje” tu też śmieci.
Badura uważa, że to, co robią ci „dorywczy” mieszkańcy, powoduje ciągłą obecność nadmiaru śmieci pod cmentarzem. Powstaje tam swego rodzaju dzikie wysypisko. Dzikie – bo trafiają tam śmieci bytowe z domów letniskowych, a nie śmieci typowe dla cmentarza, któremu to miejsce na odpady służyć powinno.
– Jakiś pan ostatnio sprzątał u siebie, pozbierał różne stare patelnie, brytfanny i inne takie rzeczy. I wszystko to załadował tam właśnie do kosza. Jeżeli to tak ma wyglądać, to trzeba dać kosze na śmieci także do tych posesji, kazać wypełnić deklaracje tak samo jak innym mieszkańcom – uważa radny.
Rzeczywiście obecne rozwiązanie przyjęte w gminie Popów uwzględnia okresowe pobyty letników i jest dla nich wygodne – nie zmusza do wnoszenia opłat na takich zasadach, jak w przypadku posesji zamieszkiwanych na stałe. Podczas sesji wspomniano jednak również inne rozwiązanie.
– Ten temat był też poruszany na radzie parafialnej z księdzem. Jest pomysł, by zainstalować tam swego rodzaju pułapkę, która będzie odstraszać takie osoby od porzucania tam śmieci. Chodzi o ustawienie tablic z informacją, że teren ten jest objęty monitoringiem. Może ukryta kamera będzie odstraszać – poinformował sołtys Edmund Borecki.
Jakie rozwiązanie wybiorą – lepszy nadzór nad wywożeniem śmieci pod cmentarz czy obłożenie opłatą właścicieli domków letniskowych? Na razie deklaracje nie padły. Monitoring może skłonić niesubordynowanych do porzucania śmieci w innym miejscu, choćby gdzieś w lesie. W każdym razie temat nieporządków na tym przycmentarnym miejscu składowania odpadów powraca od czasu do czasu i możliwe, że dojrzał do rozwiązania.



Facebook
YouTube
RSS