Przystajń, Podłęże Szlacheckie

Jest nowy przystanek, a co z autobusami?

Problem z transportem – jak słusznie zauważa radny – jest palący. Czy jednak w Przystajni nie przespano sprawy już dawno temu? I czy dziś są tu w stanie znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie?
Jest nowy przystanek, a co z autobusami?

PROBLEM. W gminie Przystajń ustanowiono nowy, dodatkowy przystanek autobusowy na terenie Podłęża Szlacheckiego. Problem jednak w tym, że mieszkańcy mają z niego niewielki pożytek – z powodu złej sytuacji transportu publicznego w gminach nie zatrzymuje się na nim żaden autobus komunikacji publicznej. Czy jest szansa na poprawę sytuacji?

Określanie położenia przystanków komunikacyjnych na terenie gminy to kompetencja rady gminy – i tego rodzaju uchwały są w razie potrzeby tu i ówdzie podejmowane. W Przystajni zdecydowano o zwiększeniu liczby przystanków w gminie o jeden. W obecnej, niełatwej sytuacji z komunikacją publiczną – nie obeszło się bez wymiany zdań.

Kilkanaście kilometrów do autobusu
– Dołożyliśmy jeden przystanek, ale komu? Autobusów nie ma – zauważył radny Edward Chamela. – PKS Częstochowa wyrzucił kursy autobusów. Był taki autobus z Kłobucka do Górek-Stanów i tego autobusu nie ma. Dzieci nie mają czym wrócić z Kłobucka. A premier mówił, że miało być lepiej – dodał.
Sytuacja w Polsce zmierza ku temu, że za transport na swoim terenie będą zgodnie z przepisami odpowiadać samorządy. Wejście w życie tych przepisów jest jednak z wielu powodów odkładane. Tymczasem komunikacja publiczna przeżywa w ostatnim czasie kolosalną zapaść – i skutki tego są odczuwalne także w wielu miejscach naszego powiatu. Również w gminie Przystajń.
– Ja musiałem dziś jechać aż do Truskolas, żeby przywieźć wnuczka, bo on nie ma czym dojechać. Musimy usiąść i napisać jakieś pismo do przewoźnika – domagał się od innych radnych Chamela.
– Obiecuję, że posiedzenie takie zorganizujemy we wrześniu – zapowiedziała przewodnicząca Henryka Kapuścik.

Nie martwili się – zostali z niczym
Problem jest, wydaje się, głębszy – i nie jest takie pewne, czy wystarczą tu pisma. Powiat już od kilku lat ma opracowany plan transportu zbiorowego na swoim terenie. Ale ciągłe odkładanie momentu wejścia w życie regulującej te sprawy ustawy i trwające po stronie władz centralnych modyfikacje szczegółów rozwiązań, które mają zacząć obowiązywać wszystkie polskie samorządy, sprawiają, że plan ten musi po prostu leżeć w szufladzie. Warto tu jednak mieć na uwadze, że powiat będzie miał zadanie organizacji dojazdu tylko ze wsi gminnych do centrum powiatu, czyli do Kłobucka. Gdy schemat ten tworzono kilka lat temu, większość gmin zdecydowała się na negocjowanie z powiatem takich połączeń, które pozwolą zabrać pasażerów także z mniejszych miejscowości na ich terenie. Jeszcze w ubiegłej kadencji w Przystajni radni czuli się jednak pewnie i na sesji padały wypowiedzi, że skoro po tutejszych pasażerów przyjeżdża PKS Częstochowa, PKS Lubiniec i jest też jeszcze prywatny przewoźnik, to nie ma co się martwić o przyszłość komunikacji zbiorowej. Padały nawet wypowiedzi, iż całe to organizowanie transportu w powiecie to szykowanie posad dla politycznych popleczników władz powiatu. Pola do negocjacji z powiatem, jakie trwały w większości innych gmin powiatu, w Przystajni nie było.
– Ja kiedyś taki temat podjąłem, wójt zbił mnie z tropu, a tu okazuje się, że za transport na swoim terenie odpowiada gmina. Starosta chciał zorganizować transport na szczeblu powiatu. Niestety nasz wójt, i chyba jeszcze jeden inny w powiecie, nie przystąpił do tego porozumienia – stwierdził radny Jan Sas.
Tamta kadencja minęła. W tej – transport publiczny dotknęła gigantyczna zapaść. W gminie Przystajń nie mają już trzech przewoźników do wyboru. Zostali praktycznie z niczym. Czy mają pomysł na wyjście z sytuacji?

Sąsiedzi już to przerabiali
– Trzeba by zaprosić do nas jakiegoś przedstawiciela PKS Częstochowa i kogoś ze starostwa, żeby się wypowiedzieli na ten temat – uważa Chamela. – Nie może być tak, żeby po dzieci jeździć do Truskolas, bo nie mają czym przyjechać z Kłobucka – podkreśla.
Czy nie za późno biorą się za ten temat? Radny Remigiusz Wręczycki przypomina, że już jakiś czas temu sygnalizował, iż z rynku wycofuje się przewoźnik prywatny, który woził tutejszych pasażerów. Czy spotkanie w końcu września to przejaw tego, iż w końcu samorząd poważnie zainteresował się tematem?
Warto wspomnieć to, co w kilku innych gminach w powiecie szczegółowo omawiano już nawet kilka lat temu, gdy w Przystajni przewoźników było jeszcze do wyboru, do koloru. Pójście na układy np. z PKS Częstochowa czy z każdym innym przewoźnikiem musi uwzględnić interes ekonomiczny tego przewoźnika. Jeśli więc mają być kursy do wsi, które przynoszą przewoźnikowi straty, to gmina musiałaby te straty pokrywać. Możliwości prawne wspierania przewoźników przez samorządy od lat są jednak kwestionowane – i w kilku gminach w powiecie z takich rozwiązań się wycofano już na etapie negocjacji z PKS-em. Co zatem uradzą w Przystajni – i czy w tej chwili są w ogóle w stanie rozwiązać transportowy problem?

Nieprędko będzie lepiej
Sytuacja komunikacyjna naszego powiatu w ogóle jest niekorzystna. Według nowych przepisów dojazdy między powiatami to zadanie samorządu województwa. Mieszkamy w cieniu Częstochowy. Nasze władze nie mogą zorganizować nam trasy z powiatu do Częstochowy. Natomiast dawno jest znane stanowisko wyrażone swego czasu przez marszałka województwa. Przypomniał je w Przystajni sekretarz gminy.
– Marszałek województwa stwierdził, że on nie będzie organizował żadnego transportu samochodowego, a tylko transport kolejowy – powiedział na sesji Bogusław Leszczyński.
Doskonale wiadomo, że nie mamy z powiatu prostego połączenia kolejowego z Częstochową. Co dla nas oznacza takie stanowisko władzy odpowiedzialnej za połączenia między powiatami, a więc i z Częstochową – nie trzeba chyba mówić. Pozostaje liczyć albo na zmianę stanowiska, albo na zmiany polityczne w samorządzie wojewódzkim.
Nowe przepisy mają wejść w życie od stycznia. Wtedy za dowóz z Kłobucka do Przystajni i innych stolic gmin odpowiadać będzie powiat. A dowóz z wiosek do stolicy gminy – będzie musiała zapewnić sama gmina. Nieuniknione jest powstanie miejsc przesiadkowych. Do stycznia już niedaleko, więc pozornie rozwiązanie kłopotu transportowego może być bliskie. Ale… już kilka razy odkładano moment, w którym te przepisy zaczną obowiązywać. Więc tak naprawdę nie ma pewności, czy i teraz wszystko nie przesunie się w czasie np. o kolejny rok. Albo i więcej. Bo ta transportowa rewolucja, wydaje się, musi się zakończyć jakimś wielkim chaosem. I pretensjami pasażerów aż do momentu, gdy system nie zacznie działać poprawnie. Pasażerowie to wyborcy. W najbliższym czasie mamy całą serię kolejnych wyborów. Czy politycy zaryzykują taką falę niezadowolenia, nim zapadną ostatnie decyzje przy urnach? Zobaczymy.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przystajń, Podłęże Szlacheckie

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Przystajń, Podłęże Szlacheckie

Nikt nie chce działki po przedszkolu

Jarosław Jędrysiak30 maja 2019

Chcą pomalować Sukiennice za kasę z UE

Piotr Wiewióra7 czerwca 2017

„Zapewniam, że dzieci będą”

Redakcja19 kwietnia 2017