PROBLEM. Wiadomo, że nowe wozy strażackie są świetne, ale drogie. Szuka się więc dobrze zachowanych używanych, także poza Polską. Tymczasem powody proceduralne postawiły taką gospodarność pod znakiem zapytania
– Komendant główny wydał instrukcję dla komend powiatowych, żeby samochodów strażackich, które przyszły do nas z Zachodu, a które nie mają naszych certyfikatów, nie wprowadzać do podziału bojowego – zarysował istotę problemu wójt Bogdan Sośniak.
Tego rodzaju wozy bojowe, okazyjnie sprowadzone z zagranicy w stanie nieporównywalnie lepszym niż wszelkie strażackie auta pamiętające głęboki PRL, są i w gminie Opatów. Choć wydano na nie mniej niż na nówki, to oczywiście każdy taki import też wiązał się z poważnym wydatkiem i idącym za tym wysiłkiem osób czy instytucji zaangażowanych w działalność straży. Skoro tych wozów nie można potem używać podczas akcji, bo mają nie być włączane do podziału bojowego, to sens ich zakupu staje przynajmniej pod znakiem zapytania.
Wójt mówi, że obecna sytuacja jest nieco dziwna, bo w poprzednich latach nie robiono problemu i wozów z zagranicy można było używać. Biorąc na chłopski rozum, wóz przez jakiś czas od nowości użytkowany w Niemczech po prostu musi być lepszy niż jakiś archaiczny polski strażacki star. Rozwiązanie pozornie wydaje się proste: uzyskać żądany certyfikat. W praktyce proste to jednak nie jest.
– Nie wiadomo, kiedy taka certyfikacja ma być przeprowadzona i za ile – mówi Sośniak. Wójt wie, że jeden z ośrodków, który teoretycznie mógłby taką certyfikację przeprowadzić, wziąłby za to około 40 tys. zł. Czyli za „papierek” trzeba by dać tyle, ile za spory kawał całego strażackiego auta. To traci sens.
Sośniak uważa też, że nieco dziwne jest to, że auta sprowadzone z zagranicy, gdzie miały papiery na pełnienie służby, nie mogą tego robić nadal nawet mimo braku przeróbek. – Ostatnie wiadomości są takie, że w lutym ma być wydana instrukcja, według której taka certyfikacja ma kosztować do 10 tys. zł. Ale nie wiem, na czym ona będzie polegać – dodał wójt.
Na dziś sytuacja wygląda tak, że całkiem dobre pod względem technicznym auta strażackie stoją i nie mogą być użytkowane do tego, do czego je stworzono. Trudno też nie zauważyć, że wkrótce ktoś dobrze na tym zarobi. (jar)


Facebook
YouTube
RSS