PROBLEM. Zimą dzieci po ciemku wracają ze szkoły. A ruch, choć to boczna ulica, wcale nie jest tu aż tak mały. Żeby problem rozwiązać, wystarczą lampy na odcinku 300 metrów. Gotowy projekt leży jednak już ponad dwa lata
Założymy się, że nawet w Krzepicach mało kto wie, gdzie jest ulica Bursztynowa. A jest to po prostu przedłużenie ulicy Przemysłowej, łącznik między nią i stacją kolejową a ulicą Skłodowskiej- Curie. Kiedyś drogi tu nie było. Stara Przemysłowa przekraczała tory. Dziś jest bezpieczniej, bo Bursztynowa biegnie równolegle do torów. Choć… z tym bezpieczeństwem to nie przesadzajmy. Na ulicy po zmroku panują egipskie ciemności.
Mieszkańcy składali już petycję w sprawie ustawienia oświetlenia na ich ulicy. Przyszli też na ostatnią sesję.
– Tą drogą wielu ludzi jeździ do pracy w dużych zakładach, które się w tym rejonie znajdują. Tędy też dojeżdżają do stacji kolejowej – wskazywała na większy niż mogłoby się wydawać ruch uliczny na Bursztynowej Joanna Kulejewska, która zabierała głos w imieniu grupy obecnych na sesji mieszkańców ulicy.
Domów jest tam dopiero sześć, ale dwa kolejne się budują, a działek budowlanych zostało dość. I pewnie osiedlą się tu kolejni ludzie. Nie ma więc obaw, że uliczne latarnie postawi się tu na zawsze już tylko dla kilkorga rodzin. Dziś na Bursztynowej żyć nie tak łatwo. Dostęp do wodociągu utrudniony, kanalizacji nie ma. Ale to wszytko nie tak pilne, jak brak oświetlenia ulicznego. Starczyłoby go tu 300 metrów.
– Problem jest zwłaszcza teraz, zimą. O czwartej po południu jest ciemno. A dzieci wtedy wracają ze szkoły. Nie mogą wracać same. Musimy po nie wychodzić – mówiła dalej Kulejewska.
Skoro ruch jest dość duży, troska i obawy rodziców są uzasadnione. Tak samo jak ich petycja w sprawie wybudowania oświetlenia.
Jak mówi mieszkanka, dwa i pół roku temu z funduszu sołeckiego przeznaczono 15 tys. zł na projekt brakującego oświetlenia Bursztynowej i pobliskiej Towarowej. Władze gminy miały też deklarować, że oświetlenie zostanie wykonane w ciągu 3 lat, czyli w okresie ważności projektu. I co? I nic. Nadal jest ciemno. Nie znalazło się – jak szacują mieszkańcy – kilkadziesiąt tysięcy na wykonanie oświetlenia. Jest coś jeszcze. Pierwsi mieszkańcy ulicy z własnych środków już wcześniej sfinansowali budowę czterech słupów, na których mogłyby być lampy. Cóż, lata lecą, a lamp nie ma. Radni uchwalili budżet właśnie na tej sesji, na której pojawili się mieszkańcy Bursztynowej. Jest w nim 70 tys. na ulicę Towarową. Najwyraźniej jednak myślano tylko o tej ulicy, bo – jak wypowiadał się na sesji przewodniccy Mateusz Kluba – dopiero trzeba będzie rozważyć, czy jest też możliwość założenia lamp na Bursztynowej… Na razie mieszkańcy dostali tylko zapewnienia, że się samorządowcy nad ich sprawą pochylą i sprawdzą, co się da zrobić. Ale że to nie znaczy, że lampy się pojawią.
Nam się wydaje, że przez ponad dwa lata jakoś zbyt łatwo o tym zapominano – i to nie jest dobry znak. Bo czy teraz będzie inaczej? Radni, który ten i pobliski teren reprezentują, na pewno sprawę poprą. Rutkowski i Dudek wypowiadali się zresztą od razu na tej samej sesji. A inni radni?



Facebook
YouTube
RSS