Powiat

Kłobucki kierowca bez koronawirusa

Nasza służba zdrowia zareagowała właściwie, a nawet z nieco przesadną ostrożnością. JAROSŁAW JĘDRYSIAK
Kłobucki kierowca bez koronawirusa

ZDROWIE. Mamy już w Polsce odnotowany przypadek koronawirusa. Zapewne każdy już zna szczegóły z mediów ogólnopolskich. Podkreślmy, że chory spod Słubic zachował się wzorcowo i ograniczył do minimum kontakt z osobami, które mógłby przypadkowo zarazić.

Warto to zapamiętać. I warto śledzić, co w sprawie koronawirusa oficjalnie radzą i o czym informują powołane do tego służby.
Kierowca niczego nie „przywlókł”
Gdy tylko gruchnęła wiadomość, że z podejrzeniem koronawirusa izolowano kierowcę firmy transportowej z powiatu kłobuckiego (z gminy Przystajń), który niedawno wrócił z Włoch, od razu pojawiły się wypowiedzi, że mężczyzna „przywlókł” groźną chorobę na nasz teren. Określenie „przywlókł” jest nie do przyjęcia, bo może sugerować winę człowieka. A nikt przecież nie zaraża siebie i innych specjalnie.
Wszystko wyglądało inaczej
W prawie każdym ogólnopolskim medium cytowana była wiadomość, że kierowca firmy spod Kłobucka z podejrzeniem koronawirusa został odesłany do pracy. Nic dziwnego, że informacja ta zbulwersowała wielu ludzi – i zaczęło się pomstowanie na nieodpowiedzialność lekarzy. Tymczasem wszystko wyglądało zupełnie inaczej. A służba zdrowia zareagowała właściwie, a nawet z nieco przesadną ostrożnością.
– Pacjent ten przybył do swojego zakładu pracy po powrocie z obszaru objętego nadzorem epidemiologicznym, bo wrócił z północnych Włoch (pracuje jako kierowca). Powiedział, że poprzedniego dnia źle się czuł i bolała go głowa. Nie miał zmierzonej temperatury ani żadnych innych badań. I mam relację, że z tego zakładu pracy poszedł sam do ośrodka zdrowia – mówi nam Katarzyna Gieracz-Majchrowska, wicedyrektor ZOZ w Kłobucku odpowiedzialna za sprawy medyczne.
To, co stało się potem, w ośrodku, wyglądało już zupełnie inaczej, niż relacjonowały media.
– Najistotniejsze jest to, że pacjent – zaznaczam, że nie jest to osoba z tego rejonu – po przyjściu do ośrodka skierował się natychmiast do gabinetu zabiegowego. I poprosił panie pielęgniarki o zmierzenie temperatury. Nie mówiąc nic o okolicznościach tego, dlaczego przyszedł. Panie zmierzyły mu temperaturę termometrem bezdotykowym. Dwukrotnie. Pomiar wskazał temperaturę 36,2 stopnia Celsjusza – informuje wicedyrektor ZOZ-u.
Zauważmy, że mężczyzna zupełnie nie miał gorączki. A to wysoka gorączka jest jednym z typowych objawów zarażenia koronawirusem. Co było dalej?
– Panie zapytały, czy jest mu potrzebna jakaś pomoc. Czy chciałby skorzystać z wizyty lekarskiej. Mężczyzna odpowiedział, że nie. Po czym wyszedł z ośrodka. Nie było tam nawet jakiejś dłuższej konwersacji – referuje Gieracz- -Majchrowska.
Gdzie tu zatem nieodpowiedzialne zachowanie lekarzy i gdzie odesłanie pacjenta z koronawirusem do pracy, skoro wizyty lekarskiej w ogóle nie było? To pytanie retoryczne.
Wszyscy się boją
Szerzenie się epidemii sprawia, że ludzie się boją. Tu, wydaje się, zadziałał taki mechanizm.
– Mężczyzna wrócił do swojego zakładu pracy. Potem kontaktowała się z nami osoba z tego zakładu. W imieniu pacjenta. Twierdziła, że ma on podwyższoną temperaturę. Rozmawiałam z tym pacjentem osobiście. Podał, że gorączki nie ma. Skonfrontowałam to, dzwoniąc do ośrodka – mówi wiceszefowa ZOZ-u. Telefon z szefostwa do ośrodka, że właśnie wypuszczono stamtąd pacjenta z podejrzeniem koronawirusa, w zrozumiały sposób zelektryzował pielęgniarki, które miały z mężczyzną kontakt. Dopiero z telefonu od przełożonych dowiedziały się o tym, że pacjent może być zarażony.
W ośrodku przeprowadzono dezynfekcję. Nie było też, jak się dowiadujemy, jego czasowego zamknięcia, bo zabiegi te przeprowadzono, gdy akurat nie było pacjentów w poczekalni.
Dmuchanie na zimne
Mężczyzna nie miał gorączki. Czemu zatem odesłano go na oddział zakaźny na badanie, czy nie jest zarażony koronawirusem?
– Decyzja wynikała z tego, że mężczyzna podawał, że źle się czuł, i pokasływał. Przy czym wspominał, że ma też kaszel przewlekły, wynikający z przewlekłych schorzeń. Ten kaszel nie zmienił charakteru. Nie było podejrzenia, że jest infekcja. Konsultowałam się z wojewódzkim konsultantem ds. kryzysowych i wojewódzką dyspozytornią pogotowia i tam też uznano, że nic nie wskazuje na infekcję – referuje doktor Gieracz- Majchrowska. – Ale nie mieliśmy stuprocentowej pewności. Pacjent stwierdził, że dzień wcześniej zażył pyralginę. Mogło być więc tak, że ten lek obniżył mu temperaturę podwyższoną z powodu infekcji. A kaszel przewlekły mógł zamaskować kaszel wywołany infekcją – dodaje. Zdecydowano się wykluczyć wszelkie wątpliwości. I interweniować świadomie trochę „na zapas”. Żeby lepiej czegoś przypadkiem nie zlekceważyć. Katowickie pogotowie zalecało, żeby ewentualnie mężczyzna, skoro czuje się dość dobrze, sam pojechał na oddział zakaźny. Ponieważ deklarował, że nie ma czym, wysłano po niego specjalnie przygotowaną karetkę. Pojechał nią do szpitala na Tysiąclecie, na oddział zakaźny. Oczywiście potem karetkę profilaktycznie zdezynfekowano.
Wykluczono zarażenie wirusem
Mniej niż tydzień potrzeba było, aby zweryfikować podejrzenie koronawirusa u kierowcy firmy z gminy Przystajń.
– Pacjent był poddawany obserwacji, badaniom. W sobotę kłobucki Sanepid mógł poinformować nas, że mężczyzna został już wypisany do domu. I wynik [na obecność koronowairusa – dop. red.] jest negatywny – informuje dyrektor Gieracz- Majchrowska.
Powodu do obaw nie ma. Mężczyzna nie miał i nie ma groźnego koronawirusa.
Działajmy rozważnie
Oczywiście ryzyko związane z epidemią nadal istnieje. Zwłaszcza że wirus dotarł już do Polski. Szereg środków zaradczych podjęto także w naszym powiecie. Na przykład ograniczono odwiedziny w obu szpitalach. Dużo o tym, jak chronić się przed chorobą i jak w tym pomaga nasza służba zdrowia, napiszemy za tydzień. Dziś warto zalecić spokój, ostrożność i śledzenie na bieżąco każdej istotnej informacji. Można tu zaglądać zarówno na stronę naszego ZOZ-u (zozklobuck.com.pl), jak i rządową, ogólnopolską stronę poświęconą koronawirusowi (gov. pl/koronawirus). Przykłady z kilku państw Europy pokazują, że przy rozsądnym działaniu odpowiedzialnych służb i właściwej ostrożności obywateli udaje się nie doprowadzić do wybuchu epidemii w rodzaju tej, z którą zmagają się Włochy. Wiele jest w naszych rękach – czystych rękach (jeśli można tu być dosłownym).

Zobacz komentarze (1)

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiat

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Powiat

„Zmieścimy się wszyscy”

Jarosław Jędrysiak3 czerwca 2024

Policyjny turniej

Jarosław Jędrysiak2 czerwca 2024

Automatycznie wyrejestrują stare auta

Jarosław Jędrysiak29 maja 2024

Stypendium za przyszłą pracę

Jarosław Jędrysiak21 maja 2024

Rozmawiali o regionalnej drodze rowerowej

Jarosław Jędrysiak19 kwietnia 2024

Nie daj się zrobić „na pompę”

Jarosław Jędrysiak15 kwietnia 2024