Krzepice

Pół miliona na ratowanie synagogi

Miasto dostało środki na ratowanie zabytku od instytucji, które za ratowanie zabytków odpowiadają. To okazuje się kluczowe. UM KRZEPICE
Pół miliona na ratowanie synagogi

ZABYTKI. Trwało to długo – bo nawet ostatni etap, czyli staranie o dotację, przeciągnął się na dwa lata. Ale finał jest pozytywny. Krzepice dostały środki zewnętrzne, które pozwolą na częściowe zabezpieczenie pozostałości znajdującej się tu synagogi. To obiekt wyjątkowy w regionie – i, choć w ruinie, istniejący nadal, gdy wiele podobnych zniknęło już dawno i na zawsze

To chyba pierwsza tak dobra wiadomość, odkąd od lat powracamy na naszych łamach do tematu popadających w coraz większą ruinę pozostałości po krzepickiej synagodze.

Obiekt wyjątkowy
Jak dość powszechnie wiadomo, w wielu miasteczkach w regionie istniała przed wojną społeczność żydowska. W wielu miejscach nieustępująca liczebnością Polakom. Ludzie ci wraz z polskimi sąsiadami współtworzyli tutejszą gospodarkę, budowali domy – z których sporo pozostało nawet do dzisiaj. Niemcy w czasie ostatniej wojny zniszczyli tę część naszego świata bezpowrotnie. W Krzepicach pozostał żydowski cmentarz. No i właśnie ruiny synagogi. Obiekty tego rodzaju w większości przypadków zupełnie zburzono. Czasem zachowały się, ale pełniły potem długo inne funkcje – i w zasadzie trudno poznać, że były synagogami. Obiekt w Krzepicach jest wyjątkowy, bo istnieje – i choć zachował się tylko w ruinie, przynajmniej zewnętrznie nadal przypomina to, czym był pierwotnie. Dla Krzepic jest to ważne lokalne dziedzictwo. I ślad wielokulturowości dawnej Polski – czegoś, co towarzyszyło nam przez dziesięć wieków istnienia. Nie każdy ma takie zabytki. Lata trwało jednak staranie się o to, aby można było to dziedzictwo ratować przed całkowitą ruiną. Mury synagogi, narażone stale na warunki atmosferyczne, są w coraz gorszym stanie. Trosce o zabytek towarzyszyła więc tu stale także troska o bezpieczeństwo: by obiekt ten po prostu nie runął na jezdnię, na chodnik. By nikomu nie stała się krzywda. Nie ma mowy o rozbiórce zabytkowego obiektu. Natomiast by go ratować, potrzeba pieniędzy. Miasto najpierw musiało się wystarać o pełne prawa do tego zabytku. Potem przygotowano projekty i wstąpiono o dotację. Najpierw się nie udało – ale teraz w końcu jest pozytywna wiadomość.

Pół miliona plus to, co dorzuci miasto
– Właściwie już w ubiegłym tygodniu mieliśmy informację, że otrzymaliśmy dotację w wysokości 400 tys. złotych. Nie było z tym łatwo, bo najpierw nam jej nie przyznano. Ale odwołaliśmy się. I na szczęście skutecznie. Te pieniądze nam teraz przyznano – mówi nam burmistrz Krzepic Krystian Kotynia.
Mowa tu o dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na ratowanie zabytku. To jednak nie wszystko. Bo jest jeszcze jedna dobra informacja.
– To wiadomość dosłownie z dzisiaj. Staraliśmy się też o dofinansowania z innych źródeł i także tutaj z sukcesem. Dziś otrzymałem informację, że kwotę 100 tys. złotych otrzymamy na ten nasz zabytek od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach. Dysponujemy więc kwotą 500 tys. złotych na to, by zająć się wreszcie synagogą i jej zabezpieczeniem – dodaje Kotynia.
Burmistrz mówi także, że oczywiście miasto będzie tu musiało coś dołożyć od siebie, bo dofinansowania zawsze to zakładają. Ale ogromna część pieniędzy pochodzić będzie spoza gminy. I właśnie z instytucji, które dysponują środkami na ratowanie zabytków. Więc bez tak dużego obciążenia dla lokalnych finansów.

Pukanie do wielu drzwi
Kotynia podkreśla, że sukces w postaci sporych, w sumie półmilionowych dotacji, to zasługa nie tylko samego urzędu, ale i osób, które losami krzepickiego dziedzictwa interesują się żywo i stale. W tym gronie wymienia zwłaszcza szeroko znanego popularyzatora historii Krzepic – Romualda Cieślę.
– Pan Cieśla od kilkudziesięciu lat stale troszczy się między innymi o ten krzepicki zabytek. Ciągle szukał też możliwości i kontaktów, które by dały szansę na uratowanie krzepickiej synagogi. Choć i my w urzędzie podejmujemy różne działania, on też zawsze się tym interesuje, nieraz zauważy czy podpowie coś ważnego. Tacy ludzie są bardzo potrzebni – chwali burmistrz.
I sam wspomniany krzepiczanin też cieszy się z tego, że dotację przyznano, i docenia pracę wykonaną tu przez burmistrza i magistrat. Chwali przy okazji to, że miasto tu czy tam zadbało o lokalne zabytki – bo on to wszystko widzi i ściśle notuje w pamięci.
– Tu nie tylko ja się zajmuję synagogą, bo jest więcej osób, którym na sercu leżą losy tego zabytku – mówi skromnie Romuald Cieśla. – Wymienię tylko jako przykład doktora Andrzeja Kobusa. Ale i profesora Mariana Zembalę, którego prosiłem o wykorzystanie kontaktów i wsparcie naszych starań o pieniądze na ratowanie synagogi. Do ministerstwa sam dzwoniłem tyle razy, że już im się chyba znudziłem. W wiele miejsc wysyłałem też artykuły „Gazety Kłobuckiej” na temat popadającej w ruinę synagogi. Pisałem tak nawet do Izraela. Cieszę się, że w końcu są konkrety – dodaje miłośnik krzepickiej historii.

Co najpierw?
Krystian Kotynia nie ukrywa, że projekty przygotowane w celu doprowadzenia synagogi do ładu zakładały jednak nieco wyższe wydatki niż te pół miliona, które miasto otrzyma w dotacji. Po prostu poszli tu dość ambitnie. Ale i z sensem.
– Będziemy się teraz naradzać w gronie fachowców, jaką część z projektów można w posiadanej kwocie zrealizować, co trzeba zrobić w pierwszej kolejności i co w ogóle jest możliwe, by to zrobić w obecnych warunkach i przy dostępnym finansowaniu – mówi burmistrz Krzepic.
Próbujemy naciskać, by poznać konkrety, ale burmistrz nie chce powiedzieć dużo więcej przed naradą z fachowcami.
– Priorytetem jest dach. Proszę jednak nie rozumieć przez to, że w pierwszej kolejności pozostałości synagogi zostaną zadaszone. Tu muszą się wypowiedzieć eksperci. Może będzie to na przykład zadaszenie częściowe. Nie pora jeszcze mówić o konkretach. Chodzi o zabezpieczenie obiektu. Część takich prac wykonaliśmy już sami, wcześniej. Realizowaliśmy tu zalecenia konserwatorskie. Ale teraz możemy zadziałać na większą skalę. Może zapadnie decyzja, by zająć się narożnikami budowli, które były nieco poprawiane? Chcemy i musimy logicznie wybrać te sprawy, które są najbardziej pilne i najbardziej potrzebne – mówi burmistrz Kotynia.

Komu dotacja przeszkadza
Zaraz po tym, jak jeden z krzepickich radnych udostępnił w sieci społecznościowej informację o dotacji na synagogę, pojawiły się pod jego notką komentarze, których nie warto cytować, bo choć są prywatne, to mogą zawstydzić nas wszystkich – także tych Bogu ducha winnych. Warto sobie uświadomić, że takie komentarze mogłyby zainteresować media w innym państwie – i stać się kolejną pałką do okładania nas za rzekomo nadzwyczajny antysemityzm. A nazwiska śmiało piszących komentarze mogłyby zyskać międzynarodową sławę. Lub raczej – niesławę. Warto o tym pamiętać. W ostateczności mamy przysłowie, które głosi, że to milczenie jest złotem. I nie jest to tylko polskie przysłowie – tak jak nie tylko polskie jest nasze lokalne dziedzictwo.

6 komentarzy

6 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Krzepice

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Krzepice

Szczegółowo badają warunki w szkole

Jarosław Jędrysiak12 marca 2024

Mierzono pył w powietrzu

Jarosław Jędrysiak2 marca 2024

Omówili zagrożenie wysokim poziomem wody

Jarosław Jędrysiak21 lutego 2024

Ferie w GOK-u trwają

Jarosław Jędrysiak6 lutego 2024

Debata o bezpieczeństwie w sieci

Jarosław Jędrysiak30 stycznia 2024

Inwestycje na 14,5 miliona złotych

Jarosław Jędrysiak23 stycznia 2024