PROBLEM. Ktoś jeszcze twierdzi, że skrzyżowanie obwodnicy z drogą na Danków jest bezpieczne? Właśnie doszło tam do kolejnego groźnego wypadku. Ucierpiały dzieci. Ktoś w końcu łaskawie ruszy „cztery litery”, by na tej krzyżówce było bezpiecznie?
Ktoś powie, że winę za wypadki ponoszą kierowcy. Bo nie zachowają ostrożności, bo nie zauważą nadjeżdżającego główną drogą auta, bo po głównej drodze jadą za szybko. Co z tego – skoro warunki na drodze z jednej strony sprzyjają temu, że prędkości rozwija się w tym miejscu zdecydowanie za duże, a z drugiej strony widoczność jest ograniczona dla aut wyjeżdżających z drogi podporządkowanej. Założymy się, że wielu z czytelników, którzy przez to skrzyżowanie przejeżdżali wielokrotnie, miało okazję choć raz poczuć się niepewnie, gdy im nagle zza zakrętu na głównej drodze „wyskoczyło” pędzące auto, którego nie widzieli w chwili, gdy decydowali się ruszyć i wjechać na główną drogę. I tak mieli szczęście. Bo część z tych, którym warunki drogowe nie pozwoliły na dostrzeżenie zagrożenia, zdążyła zapłacić za to wypadkiem – i jego konsekwencjami.
Już lata temu podnoszono problem bezpieczeństwa na tym skrzyżowaniu. Nie będziemy teraz złośliwie wskazywać palcem, kto przekonywał, że to dziwaczne skrzyżowanie jest dobrze zaprojektowane i ma powodować spowolnienie ruchu i bezpieczny przejazd. A figę! Wcale tam tak nie jest. Natomiast nawet wnioski o fotoradar, który by pohamował najbardziej szalonych kierowców jadących główną drogą, pozostają bez odzewu do tej pory. „Za mało ludzi zginęło” – konstatuje się medialnie takie sytuacje. Tak widać o nas myślą – nawet jeśli tego wprost nie mówią – tam, gdzie mogliby znaleźć środki na poprawę bezpieczeństwa na tej drodze i na tym fatalnym skrzyżowaniu. Kiedyś wypytywaliśmy o to dokładnie. Odpowiedzią w takich sytuacjach są statystyki. I pozostaje miejsce do wspomnianego wniosku, że „zginęło tu zbyt mało ludzi”. Teraz, w zeszłą środę wieczorem, było o włos od tego, by te statystyki „poprawić”. Brzmi to nieludzko, prawda? Najwyraźniej nie za ważnymi biurkami.
Co stało się tym razem?
– Do wypadku doszło wczoraj około godziny 20.05 na drodze krajowej nr 43 w Krzepicach. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 25-letnia kobieta, kierująca osobowym renaultem (mieszkanka powiatu kłobuckiego), wyjeżdżając z drogi podporządkowanej – ulicy Dąbrowskiego – nie udzieliła pierwszeństwa przejazdu jadącemu w kierunku Wielunia 64-letniemu kierowcy osobowego volvo (mieszkaniec powiatu wieluńskiego). Kierujący byli trzeźwi – podaje suche fakty rzecznik kłobuckiej policji, mł. asp. Joanna Wiącek-Głowacz.
Wypadek miał niestety przykre konsekwencje.
– Z kobietą podróżowała dwójka dzieci w wieku 6 i 8 lat, które z obrażeniami ciała zostały przewiezione do częstochowskiego szpitala. Natomiast z mężczyzną podróżowała 64-letnia kobieta, która również odniosła obrażenia i została przewieziona do szpitala w Oleśnie – dodaje policjantka.
Policja wszczęła dochodzenie w sprawie przyczyn wypadku. W postępowaniu uwzględnia się opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji i przebiegu wypadków drogowych. Chciałoby się, aby wyciągnięto też dalej idące wnioski z kolejnego fatalnego zdarzenia w tym miejscu krzepickiej obwodnicy. (jar)




Facebook
YouTube
RSS