Rozmowa z prezesem Akademii Siatkówki SPS Panki i KS-u Panki, Mateuszem Szadkowskim.
Osiągnięto coś, co niewątpliwie przejdzie do historii sportu powiatu kłobuckiego. Właśnie tak należy rozpatrywać sukces Akademii Siatkówki SPS Panki, klubu, którego siatkarki w pięknym stylu wywalczyły awans do II ligi. Z tej okazji skontaktowaliśmy się z prezesem klubu, Mateuszem Szadkowskim, by porozmawiać z nim o siatkówce i futbolu.
„Gazeta Kłobucka”: Gratuluję awansu do II ligi. Gwoli formalności zapytam: jakie uczucia teraz towarzyszą panu i wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego sukcesu?
Mateusz Szadkowski: Dziękuję bardzo. Myślę, że już trochę emocje opadły, do dziś odbieram telefony z gratulacjami. Teraz trzeba się skupić na jeszcze cięższej pracy, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia.
GK: Z pewnością fundamentalnym celem pańskiego klubu będzie teraz utrzymanie się w II lidze, ale czy stwierdzenie „apetyt rośnie w miarę jedzenia” można traktować jako zapowiedź wyznaczenia kolejnych – być może długofalowych – celów?
M.S.: Chciałbym skupić się też na pracy z dziećmi. Niestety pandemia rozbiła nam wszystkie grupy, a przy takim małym miasteczku jak Panki to dosyć ważne. Nie jesteśmy Warszawą, gdzie tych dzieciaków są tysiące. Przed pandemią było nas 50, teraz jest 20. Mam nadzieję, że w trakcie wygaszającej pandemii ponownie zagości u nas więcej osób.
GK: Kiedy zakładał pan klub, już wtedy mierzył pan w awans na szczebel centralny?
M.S.: Po pierwszym sezonie, kiedy tak naprawdę nie znalem nikogo, nie miałem sponsorów, ciężko było myśleć o awansach. Po dwóch latach zmieniło się wszystko o 180 stopni. I szybka myśl: „zrobię to teraz albo w ogóle”. Udało się: mamy II ligę w Pankach. W powiecie kłobuckim. Myślę, że nikt z waszych rodziców, dziadków nie pamięta takiego sukcesu na tej ziemi.
GK: W piłce nożnej wymagania licencyjne, infrastrukturalne są bardzo duże. Jak to wygląda w siatkówce kobiet? Czy II-ligowe mecze będą mogły odbywać się w hali sportowej w Pankach?
M.S.: Trzeba poprawić parę rzeczy na hali sportowej. W zasadzie jedną – oświetlenie – i obiekt spełnia warunki nawet na I ligę. Chciałem też zaznaczyć, że wszystkie obiekty w Pankach są wysokiej jakości i niejedna gmina zazdrości nam takich warunków. Jeśli chodzi o administrację klubową, to faktycznie siatkówka ma to bardzo uproszczone. Jeden e-mail na miesiąc, a potem nawet co 3 miesiące. W piłce nożnej jest lekki bałagan – takich e-maili dostaję kilka, a nawet kilkanaście tygodniowo – ale radzę sobie. Mam zgrany zarząd, który wziął na siebie część obowiązków, za co mu dziękuję.
GK: Jest pan też prezesem KS-u Panki. Łatwo pogodzić pełnienie tej funkcji w dwóch innych klubach sportowych jednocześnie?
M.S.: Bardzo prosto. Faktycznie pełnię też funkcję prezesa KS-u Panki, gdzie sportem jest piłka nożna. Ludzie, którymi się otaczam, pozwalają mi funkcjonować na najwyższym poziomie i mogę się spełniać w sporcie. Otrzymuję też dużo pomocy od władz gminy, radnych, sponsorów, trenerów, rodziców. Czego potrzeba więcej? Cel jest prosty: awans do IV ligi. Zawsze gram o najwyższe cele, a nie półśrodki.
GK: Awans KS-u Panki do IV ligi to bezwzględny cel klubu już w tej rundzie?
M.S.: Tak, w tej rundzie chcemy awansować i myślę, że wszystko jest na dobrej drodze. Jeśli (odpukać) wydarzy się coś złego, w następnej rundzie wrócimy ze zdwojoną siłą. Nie zakładam takiego scenariusza, ale zawsze trzeba mieć plan B i C.
GK: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Tomasz Nowakowski



Facebook
YouTube
RSS