KOMUNIKACJA. Ścieżki rowerowe przy drogach z dużym natężeniem ruchu to dziś nie fanaberia, ale minimum bezpieczeństwa. Wie to każdy, kto dziś choć czasem jeździ rowerem: jazda po krajówce rowerem to coś dla miłośników ryzyka. Ścieżki są przy drogach po sąsiedzku. Czy w naszym powiecie samorządy nie są tak skuteczne i nie umieją ich załatwić?
Gdyby tak nie ruszać się z naszego powiatu, to można by uznać, że brakuje nam ścieżek rowerowych, bo na taką infrastrukturę po prostu nie ma pieniędzy. Okazuje się jednak, że u sąsiadów jakoś się te środki znajdują. A u nas? My jesteśmy gorsi, czy tylko samorządy mamy takie nieporadne?
Po sąsiedzku potrafią
Temat wywołany został na sesji w Krzepicach. Okazuje się, że „inni potrafią”. Wójt sąsiedniej gminy Rudniki, który też ma u siebie drogę krajową nr 43, żywo korespondował z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i autostrad na temat ścieżek rowerowych. I co się okazuje?
– Jest program bezpiecznej infrastruktury drogowej na lata 2021- 2024, z którego w ciągu DK-43 będą budowane kolejne ścieżki pieszo-rowerowe. Dalachów–Młyny, Młyny–Rudniki. Przy DK-42 to ciąg pieszo-rowerowy Jaworek–Jaworzno – wymieniał podczas obrad Rafał Balcerzak.
Czy tam wójt „wychodził” po urzędach te ścieżki pieszo-rowerowe? Bo u nas w powiecie, jak słusznie zauważa radny, przy tej samej drodze, taka infrastruktura nie powstaje.
– Myślę, że tutaj samorządy, nie tylko gmina Krzepice, ale i Opatów, Kłobuck, powinny dobijać się, aby taka ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż DK-43 w kierunku na Częstochowę również powstała – postuluje radny.
Nie tylko w powiecie oleskim mają lepiej. W województwie śląskim w powiecie lublinieckim eleganckie ścieżki są przy krajówce w gminie Ciasna. Tam jakoś potrafią sobie to załatwić. A u nas? No właśnie. Tylko wsiadać na rower i ryzykować życie.
A może czas się za to zabrać?
Jest teraz pora roku wymarzona na rower. Mamy u nas sporo terenów, gdzie można pojeździć bezpiecznie i daleko od ruchu. Ale często nie da się zupełnie uniknąć korzystania z dróg z wieloma autami. I wtedy jest ryzyko. Czy ta wstydliwa różnica między naszym powiatem i sąsiednimi będzie w końcu usuwana? Czy mający u nas władzę ten problem w ogóle rozumieją, czy za często jeżdżą autami, a rowery im zardzewiały w szopach?
To, co na gorąco mówił na sesji burmistrz Krzepic, wskazuje bardziej, że mimo deklaracji temat nie jest w magistracie gruntownie przemyślany. Padły słowa o wyprowadzaniu ścieżek tego rodzaju dalej od ruchliwych dróg. Tylko że tam, po polnych drogach, po bocznych drogach bitych, także bez ścieżek jeździ się bezpiecznie. Tu chodzi o możliwość korzystania przez pieszych i rowerzystów właśnie z ciągów dróg krajowych. Bez obawy o utratę życia. Jeśli więc magistrat podejmował w tym kierunku działania, to może nie dość intensywne? Może kilka gmin naraz powinno domagać się budowy takich ścieżek u nas, skoro u sąsiadów je mają. A DK-43 nie staje się przecież nagle bezpieczna dla rowerzystów na granicy powiatu kłobuckiego.
Dalekie plany
Radny Damian Pilarz podzielił się na tej samej sesji informacjami wprost z GDDKiA. Fragment ścieżki przy krajówce w gminie Krzepice jest na liście zadań do realizacji. Ale na miejscu ponad 140. W sąsiednich gminach powiatu podobne zadania są na liście w drugiej pięćsetce rzeczy planowanych. Rewelacja. Oczywiście to nie jest widzimisię, to efekt raportów bezpieczeństwa. Ale… No cóż, kto jeździł na rowerze po DK-43, mógłby pewnie dyskutować, gdzie jest bardziej, a gdzie mniej niebezpiecznie. I czy tylko raporty tu decydują, czy na lobbing też jest miejsce. Byle skuteczny jak w Rudnikach czy Ciasnej. A nie jak w naszym powiecie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS