PRZEPISY. Przez lata w Gruszewni było ograniczenie prędkości do 70 na godzinę, więc może niektórzy jadą trochę na pamięć. Choć nie powinni. Teraz jest tu teren zabudowany i dopuszczalna pięćdziesiątka na liczniku. Kto się zapomni, kto jedzie jak po autostradzie – ten i w Gruszewni traci prawko
W Gruszewni wolno teraz jechać 50 na godzinę, więc przy jeździe ponad setką – policja zatrzymuje prawo jazdy. Tu zresztą często auta jadą za szybko. Szybciej nawet niż dawniej dozwolone 70 na godzinę. Są jednak granice, za którymi odpowiedzialność jest dotkliwa. Przekonał się o tym kierowca mitshubishi, który jechał tu w terenie zabudowanym z prędkością 102 km/h. 38-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego, przyłapany na wykroczeniu w poniedziałek tuż przed dziewiątą rano, zgodnie z obowiązującymi przepisami pozbył się prawa jazdy na trzy miesiące. Do tego dostał spory mandat i punkty karne. Uważajcie więc, ile macie na liczniku, gdy jedziecie przez Gruszewnię. Jeśli ktoś nie patrzy na znaki i kalkuluje, by jechać trochę szybciej, ale prawka nie stracić, to może być zaskoczony, że tu limit jest już teraz na poziomie 50 na godzinę. Już od dość dawna nie jest to obowiązujące tu długo „70”. Prawko straci się więc już za jazdę trochę ponad setką.
Skupiamy się na Gruszewni, ale tego samego dnia prawka pozbył się też inny kierowca. W tej samej okolicy. Tuż przed ósmą rano za szybko jechał skodą przez Lgotę 34-letni mieszkaniec Częstochowy. Na ulicy Północnej namierzono mu 107 km/h. Ta droga przez Lgotę jest przez niektórych traktowana jako taka jakby obwodnica, więc ruch jest tu dużo większy niż tylko lokalny. A prędkości, jak widać, też prawie autostradowe. Choć między domami. Winowajcy, poza utratą prawka, przyszło też za to odpokutować poprzez mandat i punkty karne.
Skąd drogówka wie, gdzie się ustawić z „suszarką”? Skąd policjancie wiedzą, gdzie łatwo trafić na jadących za szybko? To sami mieszkańcy wskazują takie miejsca. Korzystają z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Policja podaje, że właśnie problemy z nadmierną prędkością mieszczą się ww. gronie najczęściej zgłaszanych zagrożeń. Stróże prawa reagują. Kontrolują te miejsca. No i ktoś płaci słono za takie lekcje przestrzegania przepisów. Swoją drogą… warto na taką mapę zerknąć. Można zauważyć, gdzie na pewno nie warto ryzykować przekraczania prędkości. Wszyscy skorzystają. I kierowcy, i mieszkańcy. (jar)


Facebook
YouTube
RSS