BEZPIECZEŃSTWO. Parkują, nie myślą. Gdyby wydarzył się wypadek drogowy, straż nie dojedzie i nie wyciągnie ofiary zakleszczonej w aucie. A gdy wybuchnie pożar, to strawi znacznie więcej, bo straż nie dojedzie na czas. Czemu nie dojedzie? Bo niektórzy ogarnięci szałem stawiania zniczy na grobach – stawiają swoje auta gdzie popadnie
To fakt, że w czasie Wszystkich Świętych trudno o miejsce do parkowania. Ale w związku z tym nikt nie zatrzymuje się na środku drogi, nie zamyka auta i nie idzie na cmentarz. Bo nie ma gdzie zaparkować, bo tak ma bliżej. No, chyba że chodzi o drogę wyjazdu straży pożarnej. Tu już zdarzają się „mądrzy inaczej”. I parkują tak, że tarasują straży możliwość wyjazdu. A przecież gdy jest alarm, to liczą się sekundy. Ranni w wypadku mają czekać, aż ktoś łaskawie wróci z cmentarza i odstawi swoją „brykę”? Ci ranni mogą w tym czasie sami „trafić na cmentarz”.
To zdjęcie zrobili strażacy z OSP w Parzymiechach. W tej miejscowości jest akurat tak, że przy straży pożarnej jest parking. A do tego blisko stąd do cmentarza. Oczywiście jest tam konieczność pozostawienia na parkingu drogi wyjazdu dla wozu strażackiego. Ale w „zniczowym amoku” niektórzy parkują i mają to w nosie. Kto wie, może następnym razem gdy tak zaparkują, wypadek będzie mieć ich krewny, jadący innym autem. I pomoc nie dotrze do niego na czas. Może takie zindywidualizowanie skutków skrajnej głupoty na kogoś zadziała. Skoro nie działają argumenty, które wystarczają normalnym, myślącym ludziom.
Strażacy apelują bardzo delikatnie. Zdają sobie sprawę, że jest święto, że ludzi pochłaniają inne myśli. Ale podkreślają: „I w takim dniu nasza jednostka musi być gotowa do wyjazdu alarmowego. Nie jest to możliwe dzięki uprzejmości kierowców, którzy mimo próśb zastawiają nasze bramy garażowe”. Druhowie żartują, że zaparkowanie tak blisko cmentarza to jak trafienie szóstki w totka. Ale przypominają, że nawet w tej miejscowości są blisko jeszcze 4 inne parkingi. A na nich miejsce, wystarczające dla aut, którymi zatarasowano wyjazd dla wozu strażackiego. Strażacy podkreślają też, że powszechne przepisy ruchu drogowego zabraniają zastawiania bram, a tak się właśnie dzieje na parkingu przed remizą.
Parzymiechy to niejedyna miejscowość, gdzie „wygodnie” jest zaparkować niedaleko od cmentarza i właśnie przed remizą. Niejedyna, gdzie w ten sposób można zablokować wyjazd alarmowy wozu strażackiego. Wszędzie jest to zabronione, a do tego po prostu głupie. I chamskie. Dziś jeszcze zamazujemy tablice rejestracyjne aut, które zostały zaparkowane bez odrobiny pomyślunku. I zablokowały wyjazd strażakom. Nie będziemy piętnować nieodpowiedzialnych tylko dlatego, że dajemy im szansę. Liczymy, że może po prostu pukną się w głowę i na przyszłość pomyślą. I kolejny raz nie zatarasują drogi wyjazdu straży. Zresztą – czyjejkolwiek drogi wyjazdu. (jar)


Facebook
YouTube
RSS