POLICJA. Jazda rowerem po spożyciu alkoholu jest nie tylko niebezpieczna, ale i droga. Obecnie to nie jakiś tam mandacik, ale spory wydatek. Zresztą konsekwencje w podobnych okolicznościach powinny być odczuwalne
Kiedyś pijanych rowerzystów traktowano na równi z kierowcami aut i karano surowo. Potem przepisy się zmieniły i karą zaczął być mandat. Dotąd w zasadzie niezbyt wysoki. Ale mamy nowy taryfikator. Dotkliwość kary wzrosła w sposób istotny.
Przekonał się o tym mieszkaniec gminy Wręczyca Wielka.
– W środę 2 lutego mundurowi z Komisariatu Policji we Wręczycy Wielkiej patrolowali teren miejscowości Bieżeń. Kilka minut przed godziną 10.00 na ul. Szkolnej policjanci zauważyli rowerzystę, którego styl jazdy wskazywał na to, że może on być pod wpływem alkoholu. W trakcie kontroli okazało się, że przypuszczenia mundurowych były słuszne, ponieważ 55-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Wręczyca Wielka, miał w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu – podaje p.o. rzecznika kłobuckiej policji, asp. Kamil Raczyński.
Przyłapany bardzo się zdziwił, gdy dowiedział się, jaka jest obecnie wysokość mandatu za to, czego się dopuścił. Kierowanie po użyciu alkoholu (0,2-0,5 promila) pojazdem innym niż mechaniczny (czyli na przykład rowerem), gdy odbywa się to na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu, kończy się mandatem w wysokości tysiąca złotych. A jeśli winowajca wypił więcej, jeśli jest w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila), to mandat wynosi 2500 złotych. (jar)


Facebook
YouTube
RSS