POLICJA. Praktycznie codziennie prowadzone są kontrole trzeźwości kierujących pojazdami poruszającymi się po naszych drogach. Codziennie też ktoś zostaje przyłapany. I całe szczęście, bo dzieje się to, zanim zdąży wyrządzić komuś krzywdę
– Niestety, w dalszym ciągu zatrzymywane są osoby, które stwarzają poważne zagrożenie dla innych, gdyż prowadzą samochody, motorowery lub rowery w stanie, w którym ciężko utrzymać się na nogach – podaje p.o. rzecznika kłobuckiej policji, asp. Kamil Raczyński.
Ostatnio przyłapano na przykład 41-letniego kierowcę seata na ulicy Witosa w Wąsoszu Górnym. Jechał, choć miał w organizmie ponad 1,8 promila alkoholu. Co więcej, pojazd, którym się poruszał, nie posiadał ważnych badań technicznych.
– W tym przypadku mężczyzna, mieszkaniec gminy Popów, został zatrzymany przez policjantów z ogniwa patrolowo-interwencyjnego kłobuckiej komendy, którzy od razu zauważyli podejrzany styl jazdy kierowcy – podaje asp. Raczyński. – Kolejnym kierowcą, który stworzył zagrożenie przez stan, w jakim kierował samochodem, był 38-letni mieszkaniec gminy Kłobuck, który został zatrzymany przez policjantów z kłobuckiej drogówki w miniony piątek 11 marca na ul. Reymonta w Kamyku – dodaje.
Mężczyzna kierował mitsubishi. Robił to, choć miał w organizmie prawie 2 promile alkoholu. Warto zauważyć, że działo się to około godziny 7.15. Biorąc też pod uwagę trasę, jaką się poruszał, można powiedzieć, że interwencja policjantów pozwoliła uniknąć drogowej tragedii.
– Nieodpowiedzialni kierowcy muszą teraz liczyć się z surowymi konsekwencjami swojego zachowania. Po usłyszeniu zarzutów karnych o ich dalszym losie zdecyduje prokurator i sąd. Grożą im wysokie grzywny, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz kilkuletni pobyt w więzieniu. Ze swojej strony zapowiadamy kontynuowanie działań w myśl zasady „Zero tolerancji dla nietrzeźwych kierowców i rowerzystów” – podsumowuje oficer prasowy policji. (jar)



Facebook
YouTube
RSS