NASZE INTERWENCJE. Nasz czytelnik kilka lat był za granicą. U nas miał akurat potrzebę skorzystania z urzędu pracy. Jak nam pisze: przeżył szok. Co poszło nie tak? Czy urząd jest łatwo dostępny dla mieszkańców?
– Za granicą poznałem inne obyczaje urzędowe. Spodziewałem się szoku, ale to, co dzisiaj tam zobaczyłem… – dzieli się swoim odczuciem po swej lutowej wizycie w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kłobucku nasz czytelnik.
Zabierz termos i kanapki
Jaki przebieg miał kontakt mężczyzny z urzędem pracy? Czytelnik relacjonuje to w mejlu do naszej redakcji.
– Dzień wcześniej zadzwoniłem i pani w recepcji powiedziała: „zapraszamy od 7.15, bo później są straszne kolejki” – opisuje mężczyzna.
Przyznaje, że na zasugerowaną godzinę nie zdążył, dotarł do urzędu o ósmej, ale… zauważył, że przed nim są tylko trzy osoby.
– Z recepcji głosy, że dzisiaj tylko jedna pani rejestruje, a w poniedziałek będą trzy panie. Do godziny 10.30 nadal byłem drugi w kolejce. Około 50 minut na petenta plus pierwszeństwo dla tych, który zjawili się wcześniej, ale zapomnieli jakiegoś papieru. Oraz – tutaj hit – dla rejestrujących się internetowo! – ocenia nasz czytelnik.
W opinii mężczyzny ta internetowa rejestracja to jednak sprawa niełatwa, która „najczęściej wymaga osobistej wizyty” w urzędzie. Co było dalej? Mężczyzna przyglądał się temu, co się dzieje w urzędzie. I dzieli się z nami swoimi obserwacjami.
– Około dziesiątej zjawiła się starsza kobieta. Usłyszała, że dzisiaj się nie zarejestruje. O 10 rano, gdy urząd czynny do godziny 15, gdy są 3 osoby w kolejce! A pani z recepcji mówi, że nie da rady, że nie warto czekać. Petentka mówiła, że jest ze wsi, że ma tylko jeden autobus i spory problem z dotarciem na miejsce. Recepcja: niestety, tylko jedna pani przyjmuje, w poniedziałek będzie lepiej – relacjonuje nasz czytelnik.
Ocena całości instytucji, z jaką opuścił urząd mężczyzna, rzecz jasna nie jest pozytywna.
– Najbardziej oblegane stanowisko w powiatowym urzędzie obsługuje jeden pracownik z wydajnością jednej sprawy na godzinę. Od 9.30-10.00 ludzie byli odsyłani z kwitkiem – podsumowuje mężczyzna. – Około 10.30 sam się stamtąd odesłałem, bo nie miałem kanapek i termosu – dodaje z przekąsem.
Po kontakcie z PUP w Kłobucku pisze nam: „Nie wiem, do czego mam porównać tę wizytę. Nie wiem, kto jest odpowiedzialny za ten bajzel. Ale najwyraźniej nikt tego nie kontroluje i nie wyciąga konsekwencji”.
Rejestrują tak, jak każe ministerstwo
Uwagi, które otrzymaliśmy, przesłaliśmy do Powiatowego Urzędu Pracy w Kłobucku. Prosząc o odniesienie się do nich. Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, jest bardziej ogólna.
PUP komentuje w pierwszej kolejności sposób zgłaszania się obywateli do urzędu. Bo szczególnie to krytykował nasz czytelnik – włącznie z zapisami internetowymi. Tu PUP działa nie według własnego planu, ale według wytycznych z rozporządzenia ministerialnego. To w tym kluczowym dla działania urzędu dokumencie określono, że poszukujący pracy może się do urzędu zgłosić osobiście, po drugie – może skorzystać z uproszczonego sposobu rejestracji elektronicznej i po trzecie – może już w samym urzędzie użyć pełnej rejestracji elektronicznej. Krótko mówiąc: internet jest z góry przewidzianym sposobem rejestrowania się. Czy ta metoda jest łatwa, logiczna, prosta w użyciu, czy też – jak rozumiemy ze słów naszego czytelnika – jest kłopotliwa? To już może być zależne indywidualnie od danego człowieka. Każda internetowa aplikacja ma jakąś logikę. Ale nie zawsze logika informatyków, którzy ją tworzą, jest przejrzysta dla użytkowników. Uchylamy się od oceny, jak jest tutaj – bo to ocena ściśle subiektywna.
Jak przebrnąć przez tę e-rejestrację?
Jeśli ktoś rejestruje się z domu, w sposób uproszczony, po prostu wypełnia wniosek o dokonanie rejestracji na praca.gov.pl, który przesyła do swojego urzędu pracy. Do tego umawia się na wizytę w tym urzędzie. Wizyta jest po to, by dostarczyć dokumenty. Ta metoda daje możliwość wcześniejszej rezerwacji terminu. A to ma służyć oszczędności czasu, który się potem przebywa w urzędzie.
Pełna rejestracja elektroniczna jest prowadzona w urzędzie. Łączy wypełnienie wniosku elektronicznego z załączeniem do niego wymaganych dokumentów w formie skanów. Tu potrzebny jest też podpis kwalifikowany. Czy te dwie metody są przystępne, wygodne dla obywateli? To też kwestia subiektywna. Skoro jednak takie zasady wyznaczyło ministerstwo, to w Kłobucku „z automatu” się do nich stosują.
Co z tymi godzinami pracy?
Szczególnie zwraca uwagę to, jak w praktyce – także w wymiarze czasu – wyglądała wizyta w urzędzie naszego czytelnika.
Dostajemy informację, że kłobucki urząd otrzymuje rezerwacje poprzez praca.gov.pl na godziny 10.00, 10.30 i 11.00 prawie codziennie. Skoro wizyty są umówione na te godziny, obywatele są obsługiwani zgodnie z tymi zgłoszeniami i w tym właśnie czasie. Dzieje się to bez względu na to, ile innych osób czeka w kolejce. Cóż, w praktyce wiele urzędów, nie tylko w naszym powiecie, preferuje takie wcześniejsze umawianie, a kto przychodzi „w ciemno” – czeka. Chyba szczególnie znanym punktem zapalnym i tematem zgłaszanym mediom był w tym zakresie powiatowy wydział komunikacji. Tam też umówieni wcześniej mogli od dawna załatwić sprawę w pół godziny, a ci, którzy przyszli „z ulicy” prosto do okienka, czekali godzinami w kolejce. I w stanie w pewnym sensie zrozumiałej złości. Choć nikt im nie bronił zapisać się do kolejki wcześniej, z domu.
W PUP w Kłobucku rejestracji dokonują od 7.15 do 14.30. Dyrektor urzędu zapewnia nas w piśmie, że obsługą zajmują się trzy stanowiska pracy. To, że nasz czytelnik trafił na jedno działające, musiało być przypadkiem losowym.
– Przypuszczamy, że dzień, w którym zgłosił się czytelnik, to piątek 25 lutego. Pracowała wtedy niestety tylko jedna trzecia pracowników działu. Musieli oni wykonać swoje obowiązki oraz obsłużyć petentów, którzy zgłosili się w innym celu niż rejestracja. W związku z tym mogła się zdarzyć sytuacja, że część osób, która zgłosiła się do rejestracji, została poproszona o przybycie w następnym dniu roboczym – wnioskuje z całej sytuacji dyrektor Małgorzata Szymanek. – Na chwilę obecną wszystkie osoby, które zgłaszają się w celu dokonania rejestracji, są obsługiwane w danym dniu – zapewnia.
Przez długie miesiące wpływ na działalność urzędu miała pandemia – związane z nią ograniczenia, przypadki pobytu pracowników na chorobowym, wszystko to, co świetnie jeszcze pamiętamy. Przypadki losowe zdarzają się jednak w sposób nieprzewidziany. Wygląda na to, że na tym polegał szczególny pech naszego czytelnika.
Długo z każdym petentem?
Proszący nas o interwencję mieszkaniec zwrócił też uwagę na tempo obsługi w urzędzie. Szefowa urzędu odnosi się do tego poprzez zwrócenie uwagi, że każdy przypadek jest indywidualny i czas obsługi petenta po prostu może się różnić.
– Zdarza się, że osoba taka posiada kilka lub kilkanaście dokumentów, które należy zweryfikować i wprowadzić do bazy danych. Wówczas taka rejestracja trwa nawet ponad godzinę – wyjaśnia Małgorzata Szymanek.
Skoro do tego doszła szczególna sytuacja kadrowa w dniu wizyty naszego czytelnika – to nie dziwimy się, że doznał swoistego szoku. W końcu nasiedział się parę godzin w kolejce i w sumie niczego nie załatwił. Oczywiście normalnie nie powinno tak być. Oburzenie jest zrozumiałe. Z drugiej strony jak na razie nie mamy powodów zakładać, że w urzędzie jest „bajzel”. To faktycznie mógł być fatalny zbieg okoliczności, za który nasz czytelnik zapłacił stratą czasu. I – jak się domyślamy – zniechęceniem do kłobuckiego pośredniaka.



Facebook
YouTube
RSS