POLICJA. Nawet w internetowych memach pojawia się obrazek pijanego polskiego rowerzysty. Może też pokutuje przekonanie, że skoro ktoś nie jedzie autem, ale rowerem – to tak jakby „nie jedzie”. Błąd. Policja eliminuje takich delikwentów. A kary są dziś bardzo surowe, mandaty bardzo wysokie
To mocne podniesienie wysokości mandatów za jazdę po alkoholu może z czasem zmniejszy „pogłowie” pedałujących do domu po flaszce czy kilku piwkach. Ci, którzy mają sporo promili, są zagrożeniem nie tylko dla siebie. Inni kierowcy, próbując minąć takiego jadącego wężykiem cyklistę, mogą przypadkiem spowodować wypadek. Ucierpieć może ktoś zupełnie inny niż rowerzysta z promilami. Reakcja policji w takich sytuacjach jest potrzebna, a wieść o wysokości kar może choć niektórych do podobnych praktyk zniechęci.
Na razie nie zawsze jest idealnie. W poprzedni piątek mundurowi z drogówki prowadzili działania „Bezpieczny cyklista”. Podczas akcji skontrolowali łącznie 41 rowerzystów. Aż 5 jechało na swoich jednośladach po spożyciu alkoholu.
– Niechlubnym rekordzistą okazał się 57-letni mieszkaniec gminy Wręczyca Wielka, który na ulicy Dębiecznej w Truskolasach jechał na rowerze, mając w organizmie ponad 2,8 promila alkoholu. Dla nieodpowiedzialnych cyklistów przejażdżki zakończyły się wysokimi mandatami – podaje p.o. rzecznika kłobuckiej policji, asp. Kamil Raczyński.
Ci z większą liczbą promili, kwalifikujący się jako nietrzeźwi, otrzymali mandaty w kwocie po 2,5 tysiąca złotych. Pozostali, kwalifikujący się jako osoby „w stanie po użyciu alkoholu”, otrzymały mandaty niższe. Ale to i tak kwoty po 1000 złotych. Krótko mówiąc: pić i siadać na rower jest „bardzo drogo”. (jar)


Facebook
YouTube
RSS