DEMOGRAFIA. Czy sposobem na zatrzymanie odpływu
mieszkańców będzie ułatwienie deweloperom budowania budynków
wielorodzinnych?
W Krzepicach na forum rady gminy pochylono się nad demografią. Liczba ludności maleje w oczach. Obecnie gmina Krzepice to już poniżej 9 tysięcy mieszkańców. Mniej ludzi – to mniej perspektyw, mniej środków dla gminy, to stagnacja i dalsze zwijanie się miasta. Jest jakiś lek na ten stan?
Jeden z radnych uważa, że rozwiązaniem, które będzie sprzyjać pozostawaniu mieszkańców w mieście, może być budowanie domów wielorodzinnych. Nie przez miasto oczywiście – ale na pewno przy współdziałaniu samorządu w zakresie ułatwiania takich inwestycji.
– Powinniśmy pracować nad studium zagospodarowania przestrzennego i wkomponować w nie tereny przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne. Nie chodzi o typowe bloki. Chodzi o budynki dwu-trzykondygnacyjne. Takie, jakie mają się pojawić na styku osiedli Dąbrowa i Andersa – uważa radny Rafał Balcerzak.
Jaki w tym sens? Radny zauważył, że w Krzepicach sporo jest dużych domów, w których dziś już mieszkają tylko seniorzy. Kiedyś, w innych okolicznościach, budowano takie gmachy z myślą o zamieszkiwaniu w nich kilku pokoleń rodzin. Czasy się zmieniły, wielu młodych opuściło Krzepice i teraz mieszka i pracuje gdzie indziej. Ich rodzice pozostali – i bywa,że mają kłopot z utrzymaniem wielkiego „domiszcza”. W efekcie sprzedają je i kupują mieszkanie gdzieś w mieście, bliżej dzieci – czy w ogóle gdzieś, gdzie utrzymanie będzie w sumie tańsze niż wtedy, gdy się ma na głowie wielki dom w małym miasteczku. Gdyby takie osoby mogły takie w miarę dogodne mieszkanie kupić w Krzepicach, to koszty utrzymania byłyby tu pewnie jeszcze mniejsze niż gdzieś w większym mieście. Jednocześnie miasto nie traciłoby mieszkańców. Zresztą rzecz nie tylko w seniorach. Niejedno młode małżeństwo wolałoby może kupić mieszkanko w Krzepicach niż budować tu dom – także ze względu na koszty. Mieszkań w Krzepicach dziś jest jak na lekarstwo. Czy bloki zmienią coś w zakresie demografii Krzepic – jeśli w ogóle powstaną?
Radny ma rację, że najpierw potrzeba miejsca na takie inwestycje. Burmistrz Krystian Kotynia hamuje jednak zapał w zakresie modyfikowania studium. Ma tu rację o tyle, o ile mówi się już od pewnego czasu, że w Polsce przepisy dotyczące zagospodarowania przestrzennego będą głęboko modyfikowane. W tej sytuacji faktycznie bez sensu iść w koszty zmiany studium. Natomiast ideę ułatwiania spraw potencjalnym deweloperom burmistrz rozumie. Urząd miasta chętnie by widział wszelkie inwestycje, tych w budynki mieszkalne wielorodzinne też więc nikt rozsądny nie będzie tu blokować. Oby było zainteresowanie ich budową. I oby ktoś chciał w Krzepicach wić swoje gniazdko rodzinne. Różnie z tym bywa w ostatnich latach niemal wszędzie u nas w powiecie. Może poza miejscowościami praktycznie przylegającymi do Częstochowy. Takie czasy. (jar)



Facebook
YouTube
RSS