INWESTYCJE. Już trzy razy krzepicki ratusz ogłaszał przetarg na przebudowę ulicy Polnej w Starokrzepicach. I trzy razy trzeba było to postępowanie unieważnić. Powód? Podobny jak w wielu dzisiejszych przetargach w wielu gminach: wysokie obecne ceny
Nastał trudny czas dla inwestycji. Samorządy operują dokumentacjami przygotowanymi w innych realiach cenowych. W przetargach oferty z zasady uwzględniają stan obecny. W wielu gminach przychodzi z inwestycji rezygnować. Albo organizować kolejne przetargi – czasem dokładając środków kosztem innych zadań, czasem licząc na korzystniejsze oferty. W Krzepicach od dłuższego czasu nie mogą wyłonić w przetargu wykonawcy przebudowy ulicy Polnej na końcu Starokrzepic. Ostatnie postępowanie też trzeba było unieważnić.
W ogóle był to już trzeci przetarg na tę inwestycję. Pierwszy unieważniono jeszcze we wrześniu zeszłego roku. Wtedy jedyna oferta była na przeszło 487 tysięcy, a miasto planowało wydać na przebudowę drogi… 80 tysięcy z groszami. Różnica kolosalna. Unieważnienie postępowania było jedynym wyjściem. Drugi przetarg unieważniono w tym roku, w końcu czerwca. Tym razem dosypano z budżetu środków i planowano zapłacić za drogę znacznie więcej – do maksymalnie 374 tysięcy. Co z tego, skoro najniższa złożona oferta opiewała na kwotę blisko… 800 tysięcy złotych. Jak widać, ceny jeszcze mocno poszły w górę. Trzeci przetarg ogłoszono wkrótce potem. Tym razem miasto nie zmieniło wysokości kwoty, którą planowało przeznaczyć na Polną. Oferta wpłynęła nieco tańsza. Ale i tak zbyt droga – na mniej więcej 765,5 tysiąca złotych. To ponad dwa razy więcej niż zabezpieczono w miejskim budżecie. Można powiedzieć: pech z tą Polną. Dla samorządu, a przede wszystkim dla mieszkańców. I tym razem, w środę 3 sierpnia, burmistrz zmuszony był unieważnić przetarg.
W okresie szeregu minionych lat ceny na rynku wahały się. Bywały lata, że na przetargach oszczędzano. Bywały takie, gdy trzeba było dokładać. Ale chyba nie było jeszcze tak, by uzyskiwane oferty kilkukrotnie przekraczały dawne kosztorysy. Może się to skończyć zapaścią inwestycji w większości gmin. Co dalej? Niezadowolenie społeczne. Kwestią zręczności polityków jest przekonanie wyborców, czy ten stan to skutek sytuacji ogólnokrajowej. (jar)



Facebook
YouTube
RSS