Do krzepickiego ratusza wpłynęło pismo ze spółki kolejowej. Wynika z niego, ze niektóre przejazdy kolejowe, które dziś sa na drogach polnych, mogą być zlikwidowane. Może się wiec zdarzyć, ze ktoś, kto z takiej drogi korzysta do celów gospodarczych, po prostu przez tory już nie przejedzie
Kolej porządkuje swoją infrastrukturę i ją rozwija. To nietrudno zauważyć. Sporo z tych obecnych zmian jawnie ułatwi funkcjonowanie ludziom, którzy z kolei w jakiś sposób będą korzystać. Nawet w zakresie samych przejazdów kolejowych i także u nas w powiecie robi się niemało. Miejsca te mają być bezpieczne. Już zresztą zasłużenie w przeszłość odeszły czasy, gdy na przejeździe kolejowym, na torach, można było po prostu urwać koło od samochodu. Zmiany więc są i z zasady są to zmiany na lepsze. Ale każde zmiany mają różne konsekwencje. Te mniej oczekiwane też.
Podpisać umowę lub objeżdżać
Porządkowanie infrastruktury kolejowej zderza się nieraz z realiami mającymi źródło w dawniejszych czasach. Każda linia kolejowa, gdy ją dawno temu budowano, siłą rzeczy przecinała różne istniejące drogi. Czasem budowano więc wiadukty, ale częściej po prostu pojawiało się miejsce przejazdu przez tory. Status takich dróg bywał różny. Wcześniej jakby nikt nie zwracał na to specjalnej uwagi. Toteż były przejazdy na drogach powiatowych, gminnych, ale i na polnych drogach, które po prostu kiedyś przecięły tory. Taki przejazd to zwykle tylko znak ostrzegający przed pociągiem – i tyle. Dziś do tych spraw podchodzi się jednak zupełnie inaczej. Bezpieczeństwo jest stawiane wyżej niż wygoda. Przejazdy na drogach ważniejszej kategorii są wyposażane w elektronikę, w zapory. Montaż tego wszystkiego gdzieś w polach na polnej drodze nie miałaby sensu. Kwestiami bezpieczeństwa są więc dyktowane zmiany charaktery takich przejazdów. Jeżeli znajdują się na drogach publicznych, to jeszcze co innego. Ale jeżeli okazuje się, że taki stary „przejaździk” jest na drodze na przykład na pole czy do domu kogoś, kto ma działkę po drugiej stronie torów – to sytuacja się komplikuje. Publicznego przejazdu tam nie będzie. A zainteresowani mają do wyboru albo podpisać umowę z koleją i zachować przejazd, ale zamykany na kłódkę – i odpowiadać za ten przejazd zgodnie z umową z PLK. Albo muszą znaleźć sobie jakiś inny przejazd, nadkładać drogi, objeżdżać. Z jednej strony jest to więc sytuacja, w której kolej racjonalizuje kwestie przejazdów i tymi działaniami wpływa na ogólne bezpieczeństwo na torach, z drugiej strony – no cóż, poniekąd pozbywa się problemu. Już prawie dekadę temu, gdy zaczęły się mnożyć tego rodzaju sytuacje, w mediach nagłaśniano, że samorządy są bardzo niezadowolone z tego rodzaju działań. Wśród różnych argumentów podawano i taki, że jeżeli przejazd na drodze prywatnej prowadzi do domu i jest zamykany na kłódkę, to karetka pogotowia czy straż tam z pomocą nie dojedzie. Widać jednak, że podobne argumenty okazały się bez wpływu na sytuację, bo w końcu kolej nadal – jak teraz i w gminie Krzepice – prowadzi te same działania zmierzające do uporządkowania statusu przejazdów, a więc w praktyce albo do likwidacji niektórych z nich, albo do zamknięcia ich na szlaban – jeśli znajdzie się chętny do podpisania umowy i brania odpowiedzialności.
Już to u nas było
Temat nie jest nowy także dla naszego powiatu. Kilka lat temu w gminie Miedźno na forum samorządu gorąco dyskutowano o kwestii takich właśnie przejazdów, bo kolej zajmowała się wówczas właśnie tymi kwestiami modernizacyjnymi na kolejowej magistrali węglowej z Kłobucka przez gminę Miedźno do Działoszyna i dalej. Chodziło dokładnie o to samo – o przewidziane do ewentualnej likwidacji małe przejazdy, do których niekoniecznie ktoś się poczuwał, ale z których okazjonalnie korzystało dość ludzi, by sprawa wzbudziła zainteresowanie i była dyskutowana przez samorząd.
Uchylamy się tu od oceny, co jest lepsze i co jest bardziej bezpieczne – czy istnienie takich „przejaździków” z nieco innych epok, ale za to swobodny przejazd przez tory w ich miejscu nie tylko przez mieszkańców, ale i przez służby ratunkowe. Czy też ważniejsze jest, by ograniczyć liczbę przejazdów, na których nie sposób zadbać o bezpieczeństwo ruchu kołowego i pieszych w takim stopniu, jak na przejazdach na dużych drogach publicznych. Spodziewamy się, że opinie na ten temat mogą być różne. W każdym razie teraz temat ten stał się aktualny w gminie Krzepice.
Wskazać właścicieli, bo będzie likwidacja
Przez gminę Krzepice przebiega akurat druga z linii kolejowych na naszym terenie, biegnąca w stronę Wielunia i dalej Kępna. Na niej też – nie tylko w gminie Krzepice – funkcjonują małe przejazdy na polnych drogach. Kolej nadaje takim obecnie kategorię F, która oznacza, że jeżeli przejazd ma być zachowany, to musi mieć szlaban zamykany na kłódkę. A zainteresowaniu istnieniem przejazdu muszą z PLK podpisać umowę i za tę kłódkę zamkniętą odpowiadają. Już szczególnie wtedy, gdyby się coś złego stało. Przejazdy kategorii D, czyli mające tylko znak w postaci krzyża św. Andrzeja, mogą pozostać co najwyżej na drogach publicznych.
W piśmie, które w Krzepicach odebrano od spółki kolejowej, chodzi o przejazdy w Stankach i w Szarkach. Dziś mają kategorię D, więc można przejechać, zachowując ostrożność, a o niebezpieczeństwie ostrzega tylko wspomniany znak- -krzyż, nie ma za to szlabanu. Kolej sprawdziła, że oba przejazdy nie są na drogach publicznych. Oczekuje więc, że gmina wskaże dane osób lub innych podmiotów, które będą zainteresowane zawarciem umowy z PLK i użytkowaniem przejazdów – już ze szlabanami zamykanymi na klucz. Jeżeli nie znajdzie się nikt, kto się zdecydje na zawarcie takiej umowy, to kolej przejazdy zlikwiduje. I żadnej możliwości przedostania się przez tory w takim miejscu nie będzie. Tak to wygląda.
Gdy temat pojawił się kilka lat temu w odniesieniu do innych miejsc w Polsce, media sugerowały nieraz samorządom, że jeśli droga jest faktycznie ważna, to można przekształcić ją na drogę publiczną – o ile to realne. Wtedy z automatu musiałby tam pozostać przejazd kategorii D, czyli ze znakiem, ale bez szlabanu. Trudno dziś ocenić, na ile takie porady są w ogóle warte uwagi i pomocne w praktyce. (jar)



Facebook
YouTube
RSS