Kłobuck

Kiepura „ojcem sukcesu kłobuckiego dworca?” „Brak mi słów” – mówi Stolecki

Henryk Kiepura, starosta kłobucki rozdaje ludziom ulotki ze ze swoim wizerunkiem na tle makiety wyremontowanego dworca z którym nie ma nic wspólnego. „Brak mi słów” - mówi Andrzej Stolecki, mieszkaniec Kłobucka.
Kiepura „ojcem sukcesu kłobuckiego dworca?” „Brak mi słów” – mówi Stolecki

SKANDAL. Kilka razy pisaliśmy o Andrzeju Stoleckim, który – jako zwykły mieszkaniec – bombarduje wszelkie instytucje pismami w sprawie przywrócenia ruchu pociągów pasażerskich w Kłobucku. Choć parę lat temu nikt nie przypuszczał, że to będzie możliwe, stacja kolejowa jest już prawie gotowa i jest lepsza niż była. Szybko po tym pojawiły się „polityczne piersi” wypięte do orderów za „zasługi” jak np. kłobucki starosta Henryk Kiepura, który drukuje ulotki ze ze swoim wizerunkiem na tle makiety wyremontowanego dworca i rozdaje je ludziom. Stolecki mówi krótko: – Nikt nie chciał pomóc, a teraz? Brak mi słów – mówi nam kłobucczanin

Śmiemy przypuszczać, że choć jest zwykłym mieszkańcem, skierował do wszelkich instytucji i polityków więcej pism w sprawie dworca, stacji i ruchu pociągów pasażerskich w Kłobucku niż niejeden urząd. Dziś, gdy ziszcza się to, co wydawało się niemożliwe – gdy stacja jest prawie gotowa, choć kilka lat temu przecież porozbierano zupełnie perony, a pociągi miały tu nigdy nie wrócić – okazuje się niestety, że łatwo tu i ówdzie wypatrzyć „ojczyma sukcesu”. Bo nie ojca – bo ojciec sukcesu to jego twórca. A „ojczym sukcesu” ma, mówiąc metaforycznie, co najwyżej pierś mocno wypiętą do orderów.
Wielka żenada
– Pamiętam dobrze, jak zacząłem chodzić za sprawą tego dworca. I trudno było znaleźć poparcie. Każdy mówił tylko, że się nie da. Nikt nie chciał pomóc. A teraz wiedzę w mediach, że gdy się udało popchnąć tę sprawę, to znalazł się „ojciec sukcesu”. Gdy już jest gotowe. Brak mi słów – mówi nam Andrzej Stolecki, komentując przesłaną nam na skrzynkę kopię artykułu prasowego, w którym w kontekście odnowienia stacji w Kłobucku jako główny, sfotografowany aktor pojawia się… starosta Henryk Kiepura.
W rozmowie telefonicznej z naszym czytelnikiem dyskutujemy, że tak właściwie ostatecznie każdy tu coś włożył w tę sprawę – to znaczy wiele osób czy instytucji podjęło działania i wydało decyzje, czego skutkiem jest to, że stacja jest. I wygląda znacznie lepiej niż ta stara. Ale nasz rozmówca oponuje. I w zasadzie trudno się nie zgodzić choćby po części. – W ogóle to zacząłem chodzić za tym tematem, bo przeczytałem wasz artykuł w „Gazecie Kłobuckiej”. O tym, że stacji ma nie być, że z dworcem problem. Pamiętam dobrze, że początkowo odbijałem się od ściany. Nie mogę powiedzieć, żebym odczuł, że znalazłem zrozumienie w starostwie. Generalnie w wielu miejscach dawano mi do zrozumienia, że nie da się, że nie ma sensu. A widzi pan – jednak się dało. Tylko trzeba było za tym chodzić! Nawet zwykły mieszkaniec mógł to zrobić. Tylko teraz pod sukcesem zaczynają się podpisywać politycy. Gdzie oni byli, gdy nikt nie chciał słyszeć ani dyskutować o dworcu czy stacji? Teraz się pojawili? Gdy jest gotowe? – pyta retorycznie nieco poddenerwowany Andrzej Stolecki.
Ludzie skuteczni i… politycy
Mamy też swoje trzy grosze do dodania. Jako pierwsi pisaliśmy, że dworzec i pociągi pasażerskie z Kłobucka w zasadzie obiecała nam Beata Szydło – wtedy przyszła premier, bo było to jeszcze przed wyborami, po których władzę wziął PiS. Potem wytykaliśmy przy każdej okazji, że ładnie nam obiecano, ale dzieje się coś przeciwnego – dworzec popada w ruinę, perony się rozmontowuje i żadnych pociągów osobowych ma tu nie być. To mniej więcej wtedy po raz pierwszy zadzwonił do nas Andrzej Solecki. Czas przyznać, że i nas nie przekonał wówczas, że się da to odkręcić – ale daliśmy mu głos na naszych łamach. I okazało się, że upór i konsekwencja nawet w trudnej sprawie dają moc nawet zwykłemu obywatelowi. To było bardzo miłe zaskoczenie.
Jak przewidywaliśmy od razu, w sprawę szybko weszła też polityka. Prorokowaliśmy nowym władzom z PiS, że jeśli ten dworzec i stacja w Kłobucku pozostaną zapuszczone, a pociągi tu nie wrócą, w kolejnych kampaniach opozycja chętnie wykorzysta ten wątek. I tak się stało. Po kłobuckim dworcu śladami Beaty Szydło przedefilowali czołowi krajowi i lokalni politycy opozycji. Niektórzy nawet niemal sugerowali, że to oni dostrzegli problem. Cóż, politycy mają szczególnie szerokie piersi do orderów, tylko czasem mają też dwie lewe ręce. Ale to nie przeszkadza promować się przy cudzych osiągnięciach.
Pisaliśmy od początku w tej sprawie, że aby kolej wróciła do Kłobucka tak na serio, potrzeba decyzji strategicznych i politycznych. Ostatecznie okazało się, że politycy, którzy dziś podejmują decyzje w skali państwa, podeszli odpowiednio w ogóle do tematyki kolei. I decyzje, by tę infrastrukturę rozwijać, pomogły też sprawie Kłobucka. Ten sukces to naprawdę wynik dobrego zbiegu kilku okoliczności – bo i właściwych decyzji strategicznych obecnego rządu, a w ślad za tym finansowania inwestycji w kolej, i odpowiedniego dopływu informacji, że jest zainteresowanie społeczne tym transportem także w Kłobucku. I tu, w tym ostatnim wypadku, mieści się upór i działania Andrzeja Stoleckiego oraz odpowiednie stanowiska naszych samorządów, którym zasług nie odmawiamy mimo wszystko. Jest tu i może też i mały kamyczek, który rzuciliśmy na szalę jako media lokalne. Prawdziwych ojców sukcesu jest zapewne kilku. Wśród nich są jednak, okazuje się, także ci najszybsi – znów ujmijmy to metaforycznie – w biegu po ordery. No „brawo”.
Stacja do końca roku
Andrzej Stolecki poprosił, by podzielić się z naszymi czytelnikami informacjami, które w końcu czerwca dostał w odpowiedzi na pismo do PKP PLK S.A., czyli spółki odpowiedzialnej za kluczową infrastrukturę kolejową. Spółka informuje mianowicie, że docelowa infrastruktura pasażerska na dworcu w Kłobucku będzie gotowa. Będzie umożliwiała zaplanowanie tutaj postojów pociągów pasażerskich – postojów po to, by wsiadali tu pasażerowie. Czyli powrót kolei pasażerskich do Kłobucka jest już w zasięgu ręki. Teoretycznie. Dlatego na razie tylko teoretycznie, że sama infrastruktura to połowa sukcesu. PLK zaznacza, że wznowienie ruchu leży w gestii kogo innego. Z naszego punktu widzenia chodzi głównie o Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego. Bo to instytucja odpowiedzialna za komunikację pasażerską w skali województwa. Innymi słowy: za to, czy wrócą do nas Koleje Śląskie, którymi dojedziemy na przykład na Śląsk.
Wrzucimy tu przysłowiowy gorący kartofel do rąk polityków. Zwłaszcza że idą wybory, więc warto by było się wykazać. Parę lat temu PiS obiecał powrót ruchu na stacji w Kłobucku. Gdy to nie następowało, to opozycja grzmiała, że obietnica nie została spełniona. Dziś jednak ta obietnica się wypełnia. Zapadła decyzja strategiczna i polityczna, a nie tylko ekonomiczna. Teraz decyzja jest w ręku opozycji – czyli ugrupowań innych niż PiS. Bo to one mają w ręku władzę w samorządowym województwie. Czy ta władza wojewódzka będzie teraz zdolna do decyzji, aby na gotową już stację w Kłobucku skierować pociągi Kolei Śląskich? Czy po „A”, które z poślizgiem, ale jednak powiedział rząd, teraz samorząd województwa powie „B”? Wypadałoby, aby nie wyjść na takich, co to krytykować potrafią, ale zrobić już nie za bardzo. No bo tu trzeba decyzji strategicznej i politycznej, czyli trzeba większego wysiłku i starań niż dla zrobienia sobie zdjęcia przy kłobuckiej stacji, aby się ładnie promować przed bliskimi już wyborami.
Co z dworcem?
Nowa stacja to generalnie rozwiązania z innej epoki niż ta stara. Może dobrze się stało, że sporo w Kłobucku zdemontowano, bo trzeba było wybudować nowe i solidne. Trochę na boku pozostaje dworzec. Budynek jest własnością innej kolejowej spółki. Niestety nie został objęty „Programem Inwestycji Dworcowych” na lata 2024-2030. Nie brzmi to dobrze. Ten kłobucki kolejowy „zamek Gargamela” całkiem nie przystaje do świetnej nowej infrastruktury stacji. Ale… tak jak wydawało się mało realne, że do Kłobucka będą mogły wrócić pociągi, tak może teraz ciężko wygląda sprawa samego dworca. Ale skoro jedno się udało, to… No, zobaczymy.
Byle nie odpuszczać
Są wakacje. Czy nie byłoby zręcznie dojechać sobie pociągiem wprost z Kłobucka nad morze czy w góry? Ta możliwość wydaje się w zasięgu ręki. Przypomnijmy, że PKP Intercity włączyło stację w Kłobucku do swoich planów rozwoju przyszłych połączeń (pisaliśmy o tym wówczas szerzej). Bardzo ważne jest jednak, by wróciły do nas połączenia lokalne.
– Trzeba o to walczyć. Sądzę, że są do tego podstawy, a takie połączenia byłyby po prostu sensowne. Trzeba tylko przełamać bariery w myśleniu, które chyba jeszcze pozostały – mówi nam Stolecki.
Chodzi o to, że z Kłobucka dałoby się dojechać pociągiem do Częstochowy. Co prawda nie jest to trasa na wprost, a przez Herby, ale – liczyliśmy to kiedyś i pisaliśmy o tym na naszych łamach – gdyby był taki bezpośredni pociąg, to dojeżdżałby z Kłobucka do Częstochowy w czasie zbliżonym do czasu przejazdu busów. Zwłaszcza w godzinach, gdy na drogach są korki, a pociąg pędzi po torach bez takich przeszkód. Co więcej, liczyliśmy czas przejazdu na bazie dawnych danych, a dzisiejsza kolej jest coraz szybsza. Więc to rozwiązanie tym bardziej przyszłościowe.
Po co pociąg, skoro są busy? To pytanie, szczerze mówiąc, jak z minionej epoki. Dziś już nikt poważny go nie zada. Samochody to spaliny. Pociąg nie kopci. Wystarczy wystawić nos dalej za nasz powiat, by zobaczyć, że pod wielkimi miastami w Polsce pospiesznie odbudowuje się linie kolejowe, które w biednych latach 90. zarastały trawą. Kolej to dojazd szybki, dla wielkiej liczby osób od razu, do tego ekologiczny. Trzeba mieć klapki na oczach, by nie chcieć z tego skorzystać także u nas.
Kolej jako transport lokalny
Powiat to nie tylko Kłobuck. Tą linią, co z Kłobucka, do Częstochowy dojechałoby się choćby i spod Miedźna. A drugą z linii w powiecie – z Krzepic i z Panek. Dowód na to, że wielu wybiera dziś transport zbiorowy, a nie własne auto, mamy z takiego właśnie miejsca w powiecie.
– Panie, tu co dzień parking w środku Panek jest cały czas zabity autami, bo każdy podjeżdża i parkuje tu niedaleko przystanku, a potem jedzie autobusem do Częstochowy – mówi nam Czesław Mirek z Panek.
Nasz stały czytelnik słusznie zauważa, że skoro ktoś podjeżdża autem pod przystanek autobusowy, to tak samo może podjechać pod stację kolejową.
– Miejsce do parkowania może być tak samo przy stacji kolejowej. Nawet wygodniejsze. Kolej spełniłaby taką samą rolę w zakresie dojazdu do pracy, jak dziś pełnią autobusy. Tylko w środku Panek dałoby się normalnie parkować w ciągu dnia – dodaje nasz rozmówca. Dorzućmy, że byłoby też bardziej ekologicznie. Dodatkowo kto by chciał, mógłby nawet na taki pociąg dojechać rowerem – a możliwość zostawienia roweru na stacji to też nie jest coś, czego nie da się sensownie rozwiązać. Byłoby ekologicznie, nowocześnie, a i wygodnie. W każdym wagonie jest po prostu wygodniej niż w małym busie. A liczba osób, które zabierze pociąg – ba, choćby szynobus – jest większa niż w przypadku busów. Tylko że trzeba tego nie odpuszczać, trzeba drążyć te tematy!
Zwracamy na to uwagę specjalnie mocno: takie pomysły podrzucają mieszkańcy – i nawet robią coś we własnym zakresie, by doprowadzić do ich realizacji. Nie zauważyliśmy za to, by ci sami mieszkańcy robili sobie zdjęcia przy budowanych stacjach kolejowych i brylowali w ten sposób w mediach. Może to kwestia smaku?

2 komentarze

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kłobuck

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Kłobuck

Kłobuccy policjanci wspierali WOŚP i promowali bezpieczeństwo

Wiktoria Wiśniewska3 lutego 2026

Ferie zimowe w Kłobucku – MOK zaprasza dzieci i młodzież

Wiktoria Wiśniewska1 lutego 2026

Burmistrz Kłobucka podsumował działania gminy na 2026 rok

Wiktoria Wiśniewska31 stycznia 2026

MOK Kłobuck w trakcie największej modernizacji od lat

Wiktoria Wiśniewska30 stycznia 2026

Kłobuck z budżetem gminy na 2026 rok

Wiktoria Wiśniewska25 stycznia 2026

Seniorzy z Kłobucka będą mogli jeździć autobusami za darmo

Wiktoria Wiśniewska24 stycznia 2026