A1 jest praktycznie nowa, a już pojawiła się potrzeba naprawy. Ma się to odbyć na mocy gwarancji. Czyli w sumie nic niezwykłego. Chciałoby się na pewno, aby takie niespodzianki nie psuły nam satysfakcji z posiadania autostrady praktycznie pod nosem
Na razie rozpoczęcie napraw, które okazały się konieczne, zostało chwilowo odłożono ze względu na upały. Chodzi tu o położony tuż koło nas odcinek A1 w Konopiskach, na jezdni w kierunku północnym. Pierwotnie zakładano, że roboty ruszą w minioną środę. Co w ogóle się stało, że są konieczne?
Autostrada to jeszcze „nówka na gwarancji”, więc wszelkie problemy będą usuwane w ramach napraw gwarancyjnych. Jeszcze w 2020 roku na odcinku o długości około 300 metrów pojawiły się nierówności nawierzchni. Wykonawca w pierwszej kolejności wykonał doraźne zabiegi naprawcze, tak aby zminimalizować nierówności w tym miejscu. Następnie, po wezwaniu GDDKiA, przygotował program naprawczy tego odcinka. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad program ten zatwierdziła – stąd bliski już termin naprawy, który tylko chwilowo odsunęły upały. Co by nie mówić, pogoda potrafi wpłynąć na terminy robót drogowych – i to nikogo nie dziwi.
Gdy prace się rozpoczną, będą czasowe zmiany w organizacji ruchu. Już w grudniu został wykonany przejazd technologiczny pomiędzy jezdniami, aby umożliwić realizację prac i wprowadzenie organizacji ruchu na czas robót. Przejściowo konieczne będzie niestety zamknięcie jezdni prowadzącej ruch w kierunku północnym na odcinku około 500 m oraz przekierowanie ruchu na jezdnię przeciwną. Kierowcy do swojej dyspozycji będą mieli po jednym pasie w każdym z kierunków. Wprowadzone zostanie także ograniczenie prędkości do 80 km/h na odcinku w rejonie robót oraz do 60 km/h w miejscach przejazdu na drugą jezdnię. W takich miejscach często tworzą się korki. No cóż, skoro nowa autostrada ma feler, lepiej nie go usunąć i ścierpieć te trudności. Nierówności na drogach tego typu mogą być bardzo niebezpieczne. Miejmy nadzieję, że ich usunięcie będzie skuteczne. Przykład odcinka A1 na Śląsku, o którym też pisaliśmy niedawno, to tereny pogórnicze. U nas takich utrudnień nie ma, więc można zakładać, że baprawa gwarancyjna da trwałe efekty.
Co właściwie będą robić, gdy zamkną jedną jezdnię? Naprawa będzie obejmowała rozbiórkę istniejącej nawierzchni, budowę dodatkowych sączków odwadniających, wymianę gruntu podłoża oraz całej konstrukcji jezdni. Jak widać, nie będzie to kosmetyczne równanie wybojów, a próba kompleksowego usunięcia problemu, który się ujawnił. Wykonawca robót na końcu ułoży też nową nawierzchnię z mieszanki mineralno-asfaltowej i wykona szczeliny dylatacyjne pomiędzy nawierzchnią betonową i asfaltową. Całość zakończy montaż barier ochronnych i wdrożenie docelowej organizacji ruchu, uwzględniające odtworzenie oznakowania poziomego i pionowego. Nie jest to robota do zrobienia od ręki, ale nie potrwa też jakoś koszmarnie długo. W październiku ma być gotowe, a droga ma już być bez zarzutu.
Ten odcinek A1 (Blachownia – Zawodzie) był budowany przez konsorcjum firm: Berger Bau Polska sp. z o.o. oraz Berger Bau SE. Droga została otwarta w pełnym zakresie 23 grudnia 2019 roku. (jar)


Facebook
YouTube
RSS