Nasi policjanci dają radę. To kolejny przypadek, w którym najpierw ktoś stracił swoja własność, a potem, gdy sprawą zajęła się policja, mógł ją odzyskać. Okoliczności tej sprawy podpowiadają, że warto być uważnym i warto prosić policję o pomoc
Najpierw mieszkaniec gminy Kłobuck zorientował się, że stracił zegarek, a potem nie tylko poinformował o tym fakcie policję, ale też wskazał całkiem wartościowy trop.
– Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku został poinformowany przez mieszkańca gminy Kłobuck o kradzieży zegarka. Mężczyzna podejrzewał, że może on się znajdować w jednym z lombardów na terenie Kłobucka. Śledczy od razu przystąpili do działania. Podejrzenia się potwierdziły i w jednym z lombardów mundurowi znaleźli zegarek odpowiadający opisowi – podaje rzeczniczka kłobuckiej policji, asp. Joanna Wiącek-Głowacz.
Nie było wątpliwości, że to ten sam zegarek, a nie jakiś podobny. Numer seryjny zegarka zgadzał się z tym, który widniał na dowodzie jego zakupu. W związku z tym stróże prawa zatrzymali i zabezpieczyli pochodzący z kradzieży zegarek. To urządzenie o wartości 3000 złotych.
– Następnie mundurowi przyjęli od pokrzywdzonego 24-latka zawiadomienie i zajęli się wyjaśnieniem sprawy. Analiza zebranego materiału dowodowego, w tym przegląd zapisów monitoringu i przesłuchania świadków, pozwoliła na wytypowanie sprawcy. Okazał się nim 20-letni mieszkaniec gminy Kłobuck, który przyznał się do zarzucanego mu czynu. Podejrzany złożył szczegółowe i obszerne wyjaśnienia, a zegarek wrócił do właściciela – dodaje policjantka.
Teraz amator cudzych zegarków spotka się z odpowiedzialnością. 20-letni mężczyzna musi liczyć się możliwością spędzenia w więzieniu nawet 5 lat. (jar)


Facebook
YouTube
RSS