W wielu miejscach w kraju można było (i można wciąż jeszcze) natknąć się na protesty rolnicze na drogach. Odbyły się one także u nas. Możliwe że nie po raz ostatni
Jesteśmy powiatem o rolniczej przeszłości i – w innym już duchu, bardziej nowoczesnym – rolniczej teraźniejszości. Jest więc naturalne, że w przypadku ogólnopolskich akcji protestu rolników aktywizują się przedstawiciele tej grupy zawodowej także u nas. Blokady głównych dróg, krajowej i jednej z wojewódzkich, zapowiedziano jednak z wyprzedzeniem, częściowo zdradzając miejsce ich ustawienia. Pozwoliło to śledzącym bieżące komunikaty uniknąć korków. A kto ich nie uniknął, w większości przypadków i tak odnosił się do tej formy strajku jeśli nie ze zrozumieniem, to choć neutralnie.
9 lutego od godziny 9.00 do godziny 15.00 trwał u nas rolniczy protest na drodze krajowej numer 43 na odcinku Waleńczów-Lgota oraz na drodze wojewódzkiej numer 494 na odcinku Przystajń-Praszczyki. Uczestnikami byli rolnicy z powiatu kłobuckiego. Wszystko przebiegało spokojnie. Pilnująca porządku policja nie odnotowała żadnych incydentów. Mundurowi czuwali zresztą nad bezpieczeństwem.
Powody protestu? Trzy zasadnicze. Rolnicy wystąpili przeciw unijnemu „Zielonemu Ładowi” (są mu przeciwni rolnicy nie tylko z Polski), przeciwko ograniczaniu handlu zwierzętami w Polsce oraz z postulatem unormowania handlu produktami rolnymi z Ukrainą. (jar)





Facebook
YouTube
RSS