PROBLEM. Dopiero co czczono kolejną rocznicę wybuchu wojny. W Krzepicach też uczyniono to godnie – jak co roku zresztą. Czy jednak nie było możliwości, by miasto odwiedził w tym czasie ktoś spoza powiatu, co podniosłoby rangę uroczystości? W końcu możliwe, że to właśnie pod Krzepicami rozpoczęła się ta wojna. Problem ten poruszył podczas ostatniej sesji Romuald Cieśla
Jarosław Jędrysiak
– W Mokrej podczas obchodów spotkałem pana wojewodę. Zapytałem, dlaczego nie było uroczystości 1 września w Krzepicach. Pan wojewoda Trepka powiedział, że zwracał się kilka razy do burmistrza, ale nie doszło do tego – powiedział podczas ubiegłotygodniowej sesji Romuald Cieśla.
Krzepiczanin od lat wkłada sporo wysiłku w promowanie informacji o tym, że wojna zaczęła się właśnie pod Krzepicami – wcześniej nawet niż doszło do bombardowania Wielunia i ostrzału Westerplatte. Nasz niegdysiejszy artykuł na temat swego sporu z magistratem o formę obchodów – konkretnie o to, czy zabiegać o obecność na nich prezydenta – posłał nawet ministrowi do Warszawy. Już w grudniu pisał też do Ministerstwa Obrony Narodowej i dostał odpowiedź, że MON może zapewnić na krzepickich obchodach wojskową oprawę ceremonialną. Departament Komunikacji Społecznej miał też w tej sprawie kierować korespondencję do krzepickiego magistratu. Tak poinformowano pisemnie Cieślę. Zasugerowano też, że to organizator obchodów, czyli magistrat, powinien wystąpić do garnizonu w Lublińcu o skierowanie do Krzepic asysty wojskowej. Jak wiemy, asysty takiej nie było. Dlatego krzepicki miłośnik historii lokalnej atakuje.
Więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.


Facebook
YouTube
RSS