PROBLEM. Gmina zamierza rozwiązać umowę z firmą telekomunikacyjną, której użycza energii elektrycznej do zasilenia urządzeń na maszcie stojącym w sąsiedztwie gminnej oczyszczalni ścieków. Dlaczego?
Jarosław Jędrysiak
Nieopodal oczyszczalni ścieków jest maszt telekomunikacyjny, a na nim urządzenia zasilane prądem. Prąd ten czerpany jest z transformatora tuż przy oczyszczalni. Wszystko byłoby może – tak jak było dotąd – niewarte zaprzątania sobie głowy, gdyby nie przypadek losowy.
Zysku kilka tysięcy, strat – kilkanaście
– W czasie burzy wskutek wyładowań atmosferycznych wysiadła cała automatyka oczyszczalni ścieków. Usunięcie awarii było kosztowne – mówiła podczas ostatniej sesji wójt gminy.
Bożena Wieloch stwierdziła, że umowa z firmą, która została zawarta przed dekadą, nie daje gminie żadnych możliwości dochodzenia rekompensaty poniesionych strat. Choć to maszt jest tu obwiniany o ściągnięcie wyładowania, które uszkodziło następnie urządzenia gminnej oczyszczalni ścieków. Umowa ta została zawarta – jak dodała Wieloch – przed tym, jak ona zasiadła w fotelu wójta. Anna Komendacka, urzędniczka z Lipia, podała radnym, że za możliwość podpięcia się z masztem pod transformator na terenie oczyszczalni firma zapłaciła gminie w 2006 roku nieco ponad 2700 złotych. Jednorazowo. Natomiast usunięcie strat z tytułu uszkodzenia automatyki oczyszczalni kosztowało ponad 10 tysięcy złotych.
Więcej w najnowszym numerze GK (39) lub na e-wydaniu.





Facebook
YouTube
RSS